Z zewnątrz nie zmieniło się w nim wiele. Ale to co zostało w nim zrobione wygląda pierwszorzędnie. Z auta zniknęły ozdobne listwy chromowane oraz klamka maski przedniej i pokrywy silnika. Auto przez ten zabieg straciło nieco ze swojego klasycznego wyglądu na rzecz sportowego. Bardzo efektownie, trzeba to przyznać, wyglądają coraz popularniejsze również w Polsce przednie światła, z wbudowanymi kierunkowskazami, prosto z USA.

Artykuł ten poświęcony jest przepięknemu zielonemu VW Garbusowi Ovalikowi, który „urodził” się w roku 1954.

Każdy element tego auta jest wyjątkowy. Jego właściciel na taki wygląd swojego podopiecznego z pewnością pracował wiele, wiele miesięcy. Ale się opłacało. Garbus wygląda znakomicie.

Z zewnątrz nie zmieniło się w nim wiele. Ale to co zostało w nim zrobione wygląda pierwszorzędnie. Wystarczy spojrzeć na przepiękne felgi od Porsche 944 (przód 7×17, tył 8.5×17), na które w sam raz pasują sportowe, niskoprofilowe opony japońskiej firmy Toyo (przód 205/40, tył 215/45) oraz również wzięte od Porsche 944 wentylowane hamulce tarczowe (zarówno z przodu jak i z tyłu!!!). A gdzie podziały się bębny? Uncle Ben icon smile

Z auta zniknęły ozdobne listwy chromowane oraz klamka maski przedniej i pokrywy silnika. Auto przez ten zabieg straciło nieco ze swojego klasycznego wyglądu na rzecz sportowego.

Bardzo efektownie, trzeba to przyznać, wyglądają coraz popularniejsze również w Polsce przednie światła, z wbudowanymi kierunkowskazami, prosto z USA.

Z oryginalnych rzeczy które pozostały w tym aucie, należy także zwrócić uwagę na niezwykle praktyczny faltdach, niezastąpiony w lecie (chyba, że ktoś ma Garbusa w wersji kabrio), oraz lusterka mocowane na górnym zawiasie drzwi. I jeszcze jeden drobny szczególik: trzecie światło stopu zamontowane wewnątrz wlotu powietrza pod tylna szybą. Niezły bajer

To tyle na temat jego ogólnego wyglądu zewnętrznego. Teraz troszkę o wnętrzu, które gdy zobaczyłem po raz pierwszy wywarło na mnie spore wrażenie.

Cały środek utrzymany jest w tonacji zielono bordowej. Sportowe, skórzane siedzenia firmy Recaro, dopasowane od Opla Ascony, podsufitki, obicia drzwi oraz dywaniki. Wszystko jest zielonoWybrana grafika bordowe. Dla mnie wygląda to świetnie. Do tego kierownica z drewna mahoniowego firmy Raid oraz ukryty w schowku radiomagnetofon SONY XR-C722DR jako jednostka sterująca okazałego systemu car audio.

żna śmigać po szosach całego świata. Po prostu brakuje mi słów i wyrazów uznania dla właściciela tego auta.

A teraz pytanie: dlaczego prędkościomierz ma podziałkę aż do 240 km/h? Czy ktoś zna odpowiedź na to pytanie? Nie? To już odpowiadam.

Dlatego na liczniku widnieje cyfra aż 240km/h, ponieważ tan Garbus aż do takiej prędkości może się rozpędzić. Tak, tak. To nie jest żart ani kłamstwo. Jak jest to możliwe?

Czterocylindrowy, szesnastozaworowy silnik o pojemności 2.2 litrów od Subaru Legacy robi swoje. A taki właśnie włożony jest w tym samochodzie. Garbus ten to już nie wiatrowiec… ale cóż na to poradzić. Jest to niepowtarzalny widok. Garbus z potężnym silnikiem od Subaru. Samochód w sam raz na uliczne wyścigi na dystansie 400 metrów. Oczywiści aby taki silnik mógł zostać włożony do tego auta, potrzeba było wielu zmian zarówno w podwoziu i nadwoziu. W tym Garbie nie ma bagażnika za tylna kanapą. Miejsce to zostało zagospodarowane przez elementy należące do silnika. No cóż coś za coś.

Samochód ten to majstersztyk. Nie codziennie można popatrzeć na Garbusa, który zachwyca każdym swoim szczegółem. A tak jest w tym przypadku. Ale po raz kolejny ocenę tego auta pozostawiam każdemu z osobna.

Opracowanie: orzech
Zdjęcia pochodzą z VW Scene International z roku 2002, Eva Gieselberg i Marcus Berger