W ramach tego cyklu chciałbym pokazać, że w wielu przypadłościach naszych aut możemy sobie pomóc sami, najczęściej w całkiem łatwy sposób. Sam chciałbym być tego przykładem, gdyż po pewnych perturbacjach z mechanikami, w końcu stwierdziłem, że czas zakasać rękawy i wziąć się za robotę samemu. Okazało się, że jeśli się tylko chce, to nie ma nic niemożliwego. Zazwyczaj wystarczy kilka godzin w niedzielę w garażu i usterka usunięta. Mam nadzieje, że teksty publikowane w ramach serii „Niedziela w garażu” pomogą Wam w trosce o Wasze Garbusy, a jeśli nie, to przynajmniej uświadomią, że wiele rzeczy z dużym powodzeniem można zrobić samemu.

Tym razem zabrałem się za coś co objawiało się strasznym drżeniem kierownicy przy przekroczeniu prędkości 80 km/h lub nawet w przypadku wolniejszej jazdy i na przykład po wjechaniu na jakąś studzienkę (których na naszych drogach pełno) lub inną nierówność. Dodam, że mój Garbus to model 1300 z 1973 roku.

Po wstępnej analizie problemu (bo przecież do wszelkich napraw również należy podchodzić z głową), pomyślałem, że przyczyną drżenia kierownicy może być uszkodzenie (zużycie) amortyzatora skrętu. Mimo tego, że zerknąwszy do książki „Jeżewskiego” w wykazie przyczyn drgania kierownicy wcale nie było nic o amortyzatorze.

Aby być rzetelnym, podam poniżej za Jeżewskim przyczyny, które mogą powodować drgania kół przednich podczas jazdy. Otóż mogą to być:

  • zbyt niskie lub niejednakowe ciśnienie w ogumieniu przednich kół,
  • niewłaściwa zbieżność przednich kół,
  • niewłaściwy kąt wyprzedzenia sworznia zwrotnicy,
  • niewłaściwe pochylenie kół,
  • nadmierny luz w przekładni kierowniczej,
  • nadmierne luzy w przegubach drążków kierowniczych,
  • nadmierne luzy w łożyskach piast kół przednich,
  • nadmierne luzy w ułożyskowaniu sworzni zwrotnic,
  • zwichrowanie lub uszkodzenie tarcz kół,
  • niewyważenie kół jezdnych,
  • uszkodzenie amortyzatorów,
  • obluzowanie się zawieszenia kolumny kierownicy lub obudowy mechanizmu kierowniczego.

Jak dojść do tego, że przyczyną może być amortyzator skrętu? W sposób prosty… Wystarczy zajrzeć pod samochód, mniej więcej tak jakbyście patrzyli na spód zbiornika paliwa i tam zobaczycie hydrauliczny amortyzator. Jest zainstalowany między końcówką drążka kierowniczego a rurowiskiem. Jeśli będzie bardzo zaolejony, to najprawdopodobniej jest już zużyty, przecieka i nie spełnia swojej funkcji. Ponieważ wymiana jest prosta a koszt nowego amortyzatora nie jest porażający warto go po prostu wymienić zanim przejdziecie do dalszych poszukiwań, co może być nie tak.

W jaki sposób wymontować i wymienić amortyzator skrętu? Nie jest to trudne, opiszę to pokrótce i pokażę na kilkunastu zdjęciach. Najprościej jest chyba odkręcić zbiornik paliwa i unieść go trochę do góry, tak aby mieć swobodny dostęp do wymontowywanego elementu. Nie jest konieczne odłączanie przewodu paliwowego pod zbiornikiem, ale wtedy zbiornik będzie musiał być jedynie „uchylony”, nie da się go całkowicie wyjąć. Po podniesieniu zbiornika od razu zobaczycie amortyzator, pomylić raczej się nie można.

Następnie odkręcamy amortyzator od nadwozia, najłatwiej i najszybciej będzie to zrobić grzechotką, jeśli jej nie macie nada się do tego i każdy inny rodzaj klucza 17.

Po odkręceniu jednej końcówki, odkręcamy go również z drugiej strony (takim samym kluczem) od końcówki drążka kierowniczego. Uwaga! Z tej strony powinny być dwie nakrętki, jedna zwykła, druga taka węższa do zabezpieczenia. Ponieważ amortyzator skrętu (nawet zepsuty ale dobrze przykręcony) jest ważnym elementem układu kierowniczego, warto upewnić się, że mocowanie amortyzatora skrętu się nie poluzuje.

Poza tym koniecznie trzeba wymienić wszystkie nakrętki, na zdjęciach zobaczycie w jakim stanie są nakrętki po kilku (kto wie, a może i kilkunastu) latach eksploatacji. Nie ma mowy o ich ponownym użyciu, tym bardziej, że z nowym amortyzatorem dostaniecie nowe nakrętki.

Po wyjęciu amortyzatora możecie porównać jego efektywność z nowym. Jeśli jednak amortyzator cieknie, powinno to być dla Was znakiem, że nadszedł czas jego wymiany, tym bardziej, że jak napisałem wyżej, koszty nie są jakieś duże (cena amortyzatora to ok. 80 zł).

Założenie nowego jest prostą czynnością, nie ma tam jakiejś specjalnej filozofii, po prostu trzeba wykonać czynności demontażu w odwrotnej kolejności, przykręcić zbiornik paliwa, zainstlować z powrotem przewody łączące zbiornik z wlewem paliwa i wszystko gotowe. Całość prac osobie, ktora nigdy tego nie robiła, nie powinna zająć więcej niż dwie godziny.

Różnicę w jeździe po polskich drogach odczujecie na pewno…