Garbus Liriego olympus digital camera 2 300x225Przy okazji niedawnego zlotu Monte Garbo 2009 miałem okazje przyjrzeć się Garbusowi, którego powstawanie śledziłem od dłuższego czasu. Chodzi o samochód jednego z forumowiczow – liri’ego. Przypuszczam, że niektórzy z szanownych czytelników kojarzą ten pojazd, jako że występuje on w „garażu” i przewijał się czasem w forumowych dyskusjach. Rozmowy rozmowami, ale możliwość przetestowania samochodu na żywo to zupełnie co innego.

Zaczynając od podstawowych faktów – Garbus został wyprodukowany w 1965 roku i jest to model ‘66. Liri przeprowadził jego remont sam, zaczynając od blacharki, na silniku kończąc. Remont ten nie był restauracją w sensie doprowadzania do oryginału – od początku połączony był z wprowadzaniem zmian.

Garbus Liriego liri DSC08102 300x199Można by powiedzieć, że pod względem wyglądu ten Garbus nie odbiega zbytnio od serii, pomijając detale. Nie jest to w żadnym wypadku „custom”. Jak to jednak zwykle bywa, suma pozmienianych detali sprawia, że samochód oryginału nie przypomina.

Zaczynając od blacharki – ta jest standardowa. Ale lakier już nie. Na niektórych zdjęciach wydaje się być biały lub szary (przypominając trochę mojego Garbusa, który jest z tego samego rocznika). Na żywo widać jednak, że jest to perłowy kolor, w odcieniu, który właściciel określa jako „cukierkowy”. Lakier jest wyróżniającą cechą tego samochodu i zdecydowanie nie pasuje do utartych schematów. Jest też jedną z nielicznych rzeczy, których liri nie robił sam.

Innymi modyfikacjami z działu „nadwozie” są: brak zderzaków, brak listew w uszczelkach szyb, antena przed drzwiami kierowcy, białe klosze przednich kierunkowskazów i zdradzająca mocniejszy silnik uchylona u góry klapa tylna i nieseryjny tłumik. I tyle.

Garbus Liriego Liri rurowisko 300x163Idąc tropem elementów wyróżniających tego Garbusa zewnętrznie dochodzimy do kwestii kół i wysokości zawieszenia. Liri obniżył przód wspawując w oryginalne rurowisko regulatory wysokości typu sway-a-way. Użył przy tym skróconych amortyzatorów KYB. Tylne zawieszenie pozostało seryjne.

Garbus toczy się na kołach BRM (MWS) o szerokości 4,5 cala z przodu i 5,5 cali z tyłu i ET około 15mm. Felgi mają mało u nas popularne antracytowe ramiona. Wszystkie 4 opony to pełnoprofilowe (profil 80) Vredesteiny Sprint Classic. Przednie mają szerokość 155, a tylne – 185. Opony te są dość wysokie, średnica tylnych jest wyższa od fabrycznych założeń, ale dobrze zgrywają się ze sobą i razem z obniżeniem przodu „pracują” na zgrabną sylwetkę samochodu.

Garbus Liriego Liri wnetrze 300x225Po obejrzeniu samochodu od zewnątrz możemy zajrzeć do wnętrza. Liri odrestaurował ramy foteli i pomalował je na oryginalny, złamany biały kolor. Obicie jest nieseryjne – brązowy skaj z ciemniejszym obramowaniem i jaśniejszymi wstawkami materiałowymi pod pupą i plecami stanowią ciekawą kombinację. Do tego dochodzą czarne dywaniki TMI, czarna, seryjna kierownica, zmodyfikowana w kształcie seryjna dźwignia zmiany biegów z podkładką quick shift, wskaźniki i tyle. Prosto i schludnie.

Na koniec przejdziemy do elementu, który niektórych interesuje najbardziej – do silnika. Silnik został złożony własnoręcznie przez właściciela i prezentuje się następująco:

  • Pojemność 1915 cm3.
  • Opiera się na oryginalnym, używanym bloku typ 1, który został obrobiony i przygotowany do przyjęcia zestawu cylindrów z tłokami 94 mm i wyjścia na zewnętrzny filtr oleju. Liri wykonał kilka modyfikacji systemu olejowego według przepisu Kuby Myśluka, człowieka, który używał garbusowego silnika w swoim samolocie i swego czasu pisał sporo interesujących postów na forum (http://www.garbiarnia.com/forum/viewtopic.php?t=2182).
  • Wał korbowy jest seryjny, został wyważony razem z kołem zamachowym, dociskiem itd.
  • Korbowody to CB Performance Uni-Tech, o przekroju ][
  • Tłoki i cylindry Mahle 94mm.
  • Wałek rozrządu Scat C35, szklanki Scat, klawiatury 1,25:1 i stalowe popychacze.
  • Głowice CB Performance Los Banditos oparte o głowicę typu 043 i wyposażone w zawory 40x35,5. Kanały w głowicach musiały zostać obrobione, gdyż seryjnie CB zostawia je bardzo brzydko wykończone w miejscy osadzenia większego gniazda zaworowego
  • Stopień sprężania wynosi 8,6:1
  • Sprzęgło Kennedy Stage II z tarczą Daikin bez sprężynek
  • Pompa oleju Shadek 26mm
  • Puszka odmy własnej konstrukcji o pojemności 1,4 litra
  • Wydech 1 i 5/8 VW Speedshop. Wydech udało się zmieścić dość zgrabnie pod tyłem Garba i nie sterczy on tak nachalnie, jak inne podobne konstrukcje. Wymagał jednak modyfikacji w celu przypasowania go do samochodu.
  • Gaźniki Weber IDF z Alfy Romeo. Dysze: wolne obroty 60, główne paliwa 140, główne powietrza 180 z cięgnami, kolektorami i filtrami CB Performance.
  • Aparat zapłonowy ze sterowaniem odśrodkowo-podciśnienowym VW

Garbus Liriego Liri silnik 300x225A jak to wszystko jeździ? Bardzo przyjemnie. Garbus robi solidne wrażenie, nie czuć zbędnych trzasków i stuków. Przy minimalnym skoku przedniego zawieszenia balonowe opony dają zaskakująco dużo komfortu – więcej niż się tego można spodziewać patrząc z zewnątrz. Kierownica jest trochę „lekka” i nie zachęca do szalenia po zakrętach. Niby nie ma luzów ani objawów złej geometrii, ale Liri ma zamiar popracować trochę nad prowadzeniem się swojego Garbusa, bo przy szybkościach jakie ten samochód osiąga (i to bardzo szybko) kierowca może czuć się lekko niepewnie.

Garbus Liriego Liri silnik w srodku 300x225A silnik? Silnik brzmi bardzo przyjemnie i jest elastyczny. Krótka przejażdżka nie pozwala go w pełni poznać, ale do 3 tysięcy obrotów ciągnie łagodnie, ale z mocą nieosiągalną dla seryjnych silników. Powyżej jest jeszcze lepiej. Jak dokładnie? Nie wiem. To jednak nie mój samochód i – mimo że bardzo miałem na to ochotę – nie przekraczałem 5 tysięcy obrotów. Liri będzie to musiał sprawdzić na jakimś torze, ale myślę że wyniki nie będą złe. To co mogę powiedzieć to to, że ten silnik mógłby bardzo dobrze posłużyć jako demonstrator dla osób, które nie są przekonane do rasowania silników typ 1. Jest mocny, ale równocześnie cywilizowany i kulturalny. Jeździ się nim bardzo przyjemnie i nie przejawia kaprysów charakterystycznych dla niedopracowanych prototypów. Wzbudza chęć do naśladownictwa.

Podsumowując – mimo że (jeszcze) można w nim znaleźć pewne niedociągnięcia w dziedzinie blacharki czy własności jezdnych, samochód Liriego robi mocne wrażenie i to wrażenie bardzo dobre. Jest miły dla oka i daje dużą frajdę kierowcy. A wszystko to osiągnięte głównie własną pracą.

Gratulacje.

Fot. Liri, RaF, Rafers, Kas