Na zlot w Kaczarnicy czekaliśmy z niecierpliwością. Jako że w zeszłym roku impreza dostarczyła nam bardzo pozytywnych wrażeń, to tym razem nasze oczekiwania były wysokie. Trzeba przyznać, że ekipa podkarpacka je spełniła.

Pogoda przez dwa tygodnie poprzedzające imprezę nie nastrajała optymistycznie i wyjazd na jakikolwiek zlot jawił się w niezbyt ciekawej perspektywie. Na szczęście kurier na czas dostarczył pogodę do Kaczarnicy i w sobotę było całkiem ciepło i słonecznie, co pozwoliło bez przeszkód przeprowadzić wszystkie zaplanowane konkurencje.

Na pierwszy ogień – zaraz po paradzie z obowiązkowym przejazdem przez schron kolejowy – poszedł rajd po malowniczych okolicach. Jak w zeszłym roku – bardzo udany. Tym razem jednak organizatorzy zastosowali jedną małą podpuchę w itinererze, która sprawiła, że niestety dla niektórych przejazd znacząco się wydłużył, przez co stracili oni inne konkurencje i będą musieli nadrobić zaległości za rok.

My po powrocie z rajdu odstrzeliliśmy swoje do tarczy i przygotowaliśmy się do przejazdu w sprinto-slalomie, który tym razem obył się bez większych przygód. Rywalizacja za to była dość zacięta a walka o pierwsze miejsce musiała zostać rozstrzygnięta poprzez dogrywkę, która wykazała, że umiejętności szoferskie są ważniejsze niż konie mechaniczne. Kolejnym punktem była ósemka, w której postanowiliśmy dać szansę innym.

Deszczu nie udało się uniknąć, ale pojawił się w godzinach wieczornych i w zasadzie nie zaszkodził już grafikowi, ponieważ wieczór wypełniła dyskoteką, a ta odbywa się pod krytą wiatą. Tam też przeprowadzono wyścigi wirtualnymi Garbusami. Kilka godzin później zorganizowano dodatkową konkurencję: rzut w żywopłot stylem dowolnym.

W niedzielę z żalem szykowaliśmy się do powrotu, ale zanim wyruszyliśmy w trasę spotkaliśmy się wszyscy jeszcze raz pod wiatą, gdzie oficjalnie wręczono nagrody i zakończono zlot. Tak jak poprzednim razem podkarpaccy garbusiarze przygotowali wspaniałe zestawy nagród. Wręczane w kabaretowym stylu upominki okazały się doskonale dopasowane do potrzeb wygrywających – ciekawe skąd wiedzieli, że właśnie jesteśmy w trakcie remontu mieszkania. Przesadziliście jednak troszkę z rozmiarem koszulki – qubek nie jest aż tak gruby.

Podsumowując – podtrzymujemy naszą pozytywną rekomendację dla Spęędu Wypasionych Garbusów w Kaczarnicy i polecamy zainwestować swój czas w tą imprezę w przyszłym sezonie. Do zobaczenia.