Zgodnie z wczorajszą zapowiedzią, spotkaliśmy się na zorganizowanym ad hoc kruzo-stoju pod dawną bramą dawnej fabryki Lilpopa.

Pomiędzy wpadnięciem na pomysł spotkania, ogłoszeniem i ustaloną godziną nastąpiło załamanie pogody (mówiąc językiem pogodynek „Mamy dla państwa świetną wiadomość! Po kilkudniowej fali upałów i słońca wreszcie nastąpi długo oczekiwana zmiana pogody. Spodziewamy się zimna i deszczu”), co sprawiło że perspektywa wystawania przy samochodach stała się mniej przyjemną. Na szczęście Garbiarnia – w przeciwieństwie do niektórych innych organizacji – wyjeżdża swoimi klasykami na deszcz (lub też – inaczej rzecz ujmując – nie uważa swoich samochodów za klasyki), a na dodatek opady i chłodek przeminęły punktualnie o godzinie spotkania.

Po długich deliberacjach i obserwowaniu tych spośród uczestników, którzy oczywiście wybrali niewłaściwą część skrzyżowania Bema i Prądzyńskiego i kręcili się bezradnie oddzieleni od reszty grupy torami, udało się nawet ruszyć towarzystwo i przejechać kilkaset metrów na Ordona. Tam też niektórzy przypomnieli sobie młodość, inni udowodnili że są już dorośli i odpowiedzialni, a reszta zajmowała się tym, co jest istotą podobnych ‘kruzów’ – staniem i gadaniem. No i git.

więcej zdjęć tutaj: klik