|
Łęgucki Młyn – osada w Polsce położona w województwie warmińsko-mazurskim, w powiecie olsztyńskim, w gminie Gietrzwałd. Położona nad Jeziorem Łęguckim. 
Ponieważ była to pierwsza daleka wyprawa (ok. 250 km) Barzantowego Elmo, nie spiesząc się, przybiliśmy 21 sierpnia 2009 r. do wyżej wymienionego miejsca na zlot garbusów organizowany przez olsztyńskich garbusiarzy :) 

Po zakwaterowaniu w jednym z wieloosobowych pokoi, który zajęliśmy klubowo-garbiarniowo nadszedł czas na rozeznanie w terenie ;) Po przywitaniu się z wieloma uczestnikami zlotu zasiedliśmy w barku na świeżym powietrzu. I tak przy niejednym piwku i pysznym tradycyjnym jedzeniu upłynął nam pierwszy wieczór… 

Następnego dnia już z samego rana trzeba było przygotować się do rajdu na orientację. Po ustawieniu się w długiej kolejce do startu okazało się, że coś spod Elmo cieknie… Po szybkich oględzinach grono komisji ustaliło, że to paliwo z naderwanego przewodu paliwowego. Zaczęła się szybka „reanimacja” pojazdu. Przydał się do tego kitel jaki każda załoga zlotu otrzymała na wjeździe na zlot. Na szczęście udało się sprawnie naprawić usterkę i jako ostatnia drużyna wyruszyliśmy na rajd. Oczywiście z nadzieją, że wrócimy już bez żadnych niespodzianek ;)




Rajd prowadził przez wioski i pola, lasy i bezdroża.. Jednym słowem mówiąc piękne okolice Olsztyna. Zadania wcale nie były łatwe, trzeba było znajdować odpowiedzi w przeróżnych miejscach. Nie zabrakło też oczywiście zadań sprawnościowych: najpierw strzelanie do tarczy z pistoletu, później piłeczką golfową do dołka, bieganie wokół głazu jak za czasów obrzędów ludowych oraz tradycyjna jazda garbem na czas. Ostatecznie dojechaliśmy na metę w jednym kawałku i jak się później okazało na niezłym bo drugim miejscu :)





Na terenie zlotu czekało na nas jeszcze wiele innych konkurencji jak przeciąganie garba, rzucanie wałem i wałkiem rozrządu, wbijanie gwoździ, biegi w kalesonach itd… Nie można było się nudzić.




A wieczorem… Dalszy ciąg integracji z uczestnikami zlotu ;) Ognisko, fantastyczna atmosfera i nie tylko ;) sprawiły nawet, że kilku naszych klubowiczów wystartowało w karaoke. I jak żeby inaczej, zarówno w konkurencji dla pań jak i panów, nie mieliśmy sobie równych :) Pierwsza miejsca zajęli Iwonka i Barzant. Reszta z nas dopingowała ich dzielnie :) I tak minęła kolejna imprezowa noc..



Kolejnego dnia czekało na nas jeszcze rozdanie nagród, których liczebnością organizatorzy miło nas zaskoczyli. Potem jeszcze wspólne zdjęcie wszystkich zlotowiczów i czas było zbierać się do domu…
 

Ale nie tak szybko mieliśmy wrócić. Po drodze trafiliśmy na Minia i Basię, których garb odmówił posłuszeństwa. Na szczęście wyruszyli jako pierwsi więc każda kolejna ekipa, która ich mijała zatrzymywała się żeby pomóc. Po kilku godzinach postoju i napraw na krajowej 7-ce udało się uruchomić garba i ruszyliśmy dalej. 

Na koniec, jeszcze po drodze, Elmo „stuknął” pierwszy 1000 na liczniku. I takim miłym akcentem zakończyła się wyprawa na zlot do Łęguckiego Młynu.

Za rok na pewno wrócimy :) |