Ciamek słusznie prawi!
Sam nie wierzyłem w takie sytuacje, ale prowadziłem kiedyś trudne negocjacje z dealerem Citroena, który sprzedał był nowego C3 po upadku z lawety i pobieżnym zaszpachlowaniu oraz zalakierowaniu wgniecionych elementów. Trochę czasu zajęło, zanim oddał kasę. Pomogło dopiero pokazanie projektu donosu o próbie oszustwa.
Fakt, że dealer miał pecha - klient pracuje w firmie produkującej lakiery i szpachle samochodowe. I jak coś zaczął podejrzewać, to poprosił o pomoc współpracownika z ustrojstwem do mierzenia grubości powłok lakierniczych. Wyszło max. 3,5mm szpachli
