Webery IDA

16 stycznia 2009, 00:13
Wielokrotnie czytając jakieś opisy czy w książkach czy np na laundz czy innych obcojęzycznych forach, można sobie poczytać nostalgiczne opisy tzw. silników wg oldschoolowej specyfikacji.
To co bardzo charakterystyczne to przede wszystkim pojemności albo seryjne albo nieco większe od seryjnych - np. 1679 i wykorzystywanie walu o seryjnym skoku, przynajmniej na początku, zanim nie zaczęto robić walów aftermarketowych o większym skoku.
Silniki te jeśli mialy zadowalające osiągi zawsze wyposażone byly w Webery IDA :) To jest zrozumiale, ale...

Czy np. takie kombo jak 1776, glowice 40x35,5 ,walek w110 i Webery IDA może zadzialać? Czy będzie to konfiguracja wylącznie do wyścigów ze spalaniem 30/100. Czy IDA wogóle nadają się do wykorzystania innego niż ćwiartka? Czy można polączyć przyjemne z pożytecznym ;) Czy będzie to raczej silnik wylącznie do pojeżdżenia w sobotnie wieczory na fajer roldzie a potem szybko do domu na oparach?

PS. Takie czwartkowo nocne zagwostki, póki nie przyjdzie wydawać tylko na gnojka ;)
16 stycznia 2009, 08:38
Specyfika forow jest taka, ze jesli komus cos jakos dziala, to napisze ze dziala super, a jesli niezbyt mu dziala to napisze ze dziala. Jak nie dziala wcale to nic nie napisze. Wiec malo znajdziesz wypowiedzi "w mojej konfiguracji praktycznie nie da sie jezdzic, samochod kicha, w ogole uzywam go tylko po to zeby pojechac na spot i go tam postawic i na tor 3 razy w roku, a poza tym jezdze picku-upem". Za to pelno "jasne, super sie jezdzi".

Ja pamietam silnik Marcysia, ktory wielki nie byl (z pamieci - 1835, 42x37,5, walek dosc lagodny, stopnia sprezania nie pamietam) a po zmianie na IDA chodzil calkiem fajnie. Byl "dziki" ale jezdzil dobrze.
Spalania jednak nikt raczej nie mierzyl, bo troche za krotko to trwalo.

Realny problem ktory widze to zmieszczenie filtrow powietrza. Wiekszosc samochodow na obrazkach jezdzi bez. To wyglada cool i wielu ludzi twierdzi ze jest calkowicie w porzadku. A jak jest naprawde, to kazdy myslacy czlowiek wie.
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.
16 stycznia 2009, 09:58
Z tego co ja slyszalem to IDA sa bardzo prymitywnymi gaznikami.
Ich plusem jest to ze sa duuze.
Slyszalem ze najlepiej sie sprawuja jak gaz jest wcisniety do oporu przepustnica otwarta.
Dzialaja wtedy jak duza rynna w bloku.

Opinia zupelnie zaslyszana nie przetestowana na wlasnej skorze :] :]

Daniel a Ty powaznie nad nimi myslisz?
Zdjęcie nie zachowało się
http://www.barzant-garage.pl/
16 stycznia 2009, 11:27
Poważnie to za duże słowo może ;)

Jestem po prostu ciekawy, czy na nich poza tym, że da się jeździć bardzo szybko, czy da się je wykorzystać w szybkim garbie ulicznym. A wiadomo, że jazda po mieście nie zawsze oznacza mega przyspieszanie na każdych światłach.

Nad filtrami też się zastanawiałem....czy nawet jakiś ich najniższy wariant nie wejdzie pod tylną maskę?

Czy "dziki" oznacza, super charakterystykę ale tylko w wąskim przedziale obrotów powiedzmy między 4200 a 5000, czy samochód z IDA zyskuje już od samego dołu?
16 stycznia 2009, 11:42
Cala magia, jak zawsze - w zestawieniu...

IDA to proste gazniki, wiec potrafia prosto dzialac, tylko trzeba je odpowiednio zestroic i silnik ulozyc tak, zeby udalo sie spalac optymalnie wszystko, co przez nie przeleci...

Pojemnosc, to najmniejszy problem... rozrzad i glowice - tutaj trzeba sie do IDA'sow dograc, bo bedzie kalafior...

W110 jest za "maly" do takich gaznikow i klawiatura 1.25:1 nie pomoze...

Salzburg mial 46IDA, ale walek ~320 stopni + klawiatury 1.3:1 (o ile dobrze pamietam) + ostro rezane glowice - i taki uklad ma prawo dzialac przy malej pojemnosci...

← Rasowanie