Poczatki zlotow garbusow

2 sierpnia 2009, 21:16
92 rok kazimierz dolny nad wisla
16 sierpnia 2009, 08:37
A mój pierwszy zlot to Ciechocinek w 1996. Mam nawet jeszcze koszulkę :-D
VW 1300 '67
23 sierpnia 2009, 20:58
1-3 Lipiec 1994 Kazimierz Dolny - Lubelskie
Garbus 1975r. 1300 - zdobyte 1 miejsce w pogoni za balonem
zdjęcia dołączę jak zeskanuje było super :-)
23 sierpnia 2009, 21:07
cannon11 napisał(a):1-3 Lipiec 1994 Kazimierz Dolny - Lubelskie
Garbus 1975r. 1300 - zdobyte 1 miejsce w pogoni za balonem
zdjęcia dołączę jak zeskanuje było super :-)

:shock:
Mialem wtedy 14 lat :D

Moj pierwszy byl Sztum 2001, jak Rebela.
Mial byc ten rok wczesniej, ale nie wyszlo. Tak czy siak - to byla niesamowita przygoda i piekne czasy. Pod wieloma wzgledami teraz jest lepiej (pod innymi - gorzej) ale watpie zeby cokolwiek zrobilo na mnie jeszcze takie wrazenie, jak zloty wtedy.
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.
23 sierpnia 2009, 21:31
:shock:
Mialem wtedy 14 lat :D

Moj pierwszy byl Sztum 2001, jak Rebela.
Mial byc ten rok wczesniej, ale nie wyszlo. Tak czy siak - to byla niesamowita przygoda i piekne czasy. Pod wieloma wzgledami teraz jest lepiej (pod innymi - gorzej) ale watpie zeby cokolwiek zrobilo na mnie jeszcze takie wrazenie, jak zloty wtedy.[/quote]

Przyjedz na zlot do UK to oczoplasu dostaniesz. Wiem bo jak sam pojechalem pierwszy raz nie wiedzialem co pierwsze ogladac i fotografowac.
24 sierpnia 2009, 09:11
Alez bylem i racja ze robi wrazenie (zwlaszcza pierwszy raz) ale jednak mniejsze (na mnie).
I atmosfera inna.
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.
24 sierpnia 2009, 09:34
a mój pierwszy zlot to Radzyń 2007

a pierwszego garba miałem w 1990 roku i nie słyszałem o żadnych zlotach. neta nie było i środowiska garbusiarzy nie znałem
ogórek "Lord von Hannower edition" 1978, 2000 CJ
garb 67
http://aircooled-hearse-fanatic.skynetblogs.be/
24 sierpnia 2009, 10:27
Mój pierwszy zlot to Malta 2002.
Własnym Ogórkiem podróżuję od 1992 roku. Z Garbusami i Bullikami miałem kontakt już w latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku :)
Jazdy,wspólne remonty, podwórkowo - garażowe naprawy.
Jedna z ciekawszych akcji to naprawa Garbowego rozrusznika na Polu Biwakowym !!! Chałupy III na Półwyspie Helskim w roku 1985.
Instalacja przerobiona na 12v tylko rozrusznik 6v. I wyjaśniło się dlaczego Garb tak dziwnie odpalał. :)
Mój największy błąd ?
Gdy kupowałem auto 1992 miałem wybór. Bullik 1965 z dodatkowym silnikiem za 15 milionów zł ( !!! ) czy Ogór 1977 za 18 milionów zł.
Na dzisiejsze pln to tak 1500 - 1800.
Jeżdżę Ogiem, ciągle tym samym i pewnie już go nie zmienię.
Pozdrawiam.
24 sierpnia 2009, 10:36
bus77 napisał(a):Mój największy błąd ?
Gdy kupowałem auto 1992 miałem wybór. Bullik 1965 z dodatkowym silnikiem za 15 milionów zł ( !!! ) czy Ogór 1977 za 18 milionów zł.
Na dzisiejsze pln to tak 1500 - 1800.
Jeżdżę Ogiem, ciągle tym samym i pewnie już go nie zmienię.

No to w koncu blad czy nie blad? Jesli jezdzisz jednym samochodem 17 lat i nie masz zamiaru juz go sie pozbywac, to swiadczyloby o tym ze wybor zly nie byl ;)
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.
24 sierpnia 2009, 10:50
Może bardziej żal , że nie kupiłem Bullika.
Jak kupowałem Oga to nie był w najlepszym stanie. Przy prezentacji drzwi suwane wypadły na glebę :) , gdy podniosłem dywaniki to zobaczyłem parkingowy asfalt.
Myślę ,że gdybym odnowił Bulla to bym właśnie nim teraz śmigał i był tak zadowolony jak teraz jestem zadowolony z Oga. :)
24 sierpnia 2009, 10:57
Albo ze wzgledu na fakt, ze Bulik jest jednak samochodem gorszym od Ogorka, zrezygnowalbys z jazdy nim dawno temu - w czasach gdy Bulik nie byl jeszcze samochodem wartosciowym i "kultowym" i w ktorym ocenialbys go bardziej pod wzgledem wlasnosci uzytkowych. Taka mozliwosc tez istnieje ;)
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.
24 sierpnia 2009, 11:12
Masz rację, jednak musisz wiedzieć ,że już wtedy byłem mocno zarażony GarBusowym wirusem. Nie wydaje mi się ,żeby jakieś racjonalne przesłanki miały wpływ na mój wybór. Może rzeczywiście chciałem mieć "nowszy" model. :)
Trzeba pamiętać ,że w tamtych latach "pracujące" Ogi czy Bule nie były czymś niezwykłym. Mam przykład z najbliższego otoczenia- Ogór ojca kolegi wożący 2 tony !!! kaloryferów i Bulli ojca koleżanki śmigający ze skrzynkami owoców.
Mój Ogór też pracował na targu, woził jabłka. U mnie trafił na emeryturę. Tylko wakacyjne i weekendowe wyjazdy.
Ostatnio jeździłem T3 Multivan. Tak , wielka różnica w komforcie, ale klimat już nie ten. Myślę ,że podobnie jest Ogiem i Bullikiem.

← Zloty i Wydarzenia