Czy wściekliście się kiedyś na swojego Garba?

20 listopada 2003, 02:03
Pytanie trochę głupie, ale ja dziś puściłem mu tyle wiązek, że aż mu w koła poszło....a wyszła taka pierdoła :? od jakiegoś czasu mam problem z wycieraczkami, dziś (po stracie połowy dnia) wreszcie je doprowadziłem do stanu używalności działały ślicznie....przez dwie godziny :evil:
potem przestały, a ja byłem 20 km od domu, 21 na zegarze a ja wracałem i wracałem jak po omacku bo lało dziś nieźle.
Nawet mu powiedziałem, że go sprzedam jak będzie takie numery wywijał :lol: ....czasem myślę, że to bez sensu, i co ciekawe zaobserwowałem pewną (nieprzyjemną) prawidłowość- wysokość wydatków na samochód jest odwrotnie proporcjonalna do jego awaryjności, humorków :). Dostał nowe buty i kilka innych pierdoł, (ale ważnych!) a się buntuje :evil:
Nie brak Wam czasem wiary ;) ?
20 listopada 2003, 07:59
d.bois napisał(a):....czasem myślę, że to bez sensu, i co ciekawe zaobserwowałem pewną (nieprzyjemną) prawidłowość- wysokość wydatków na samochód jest odwrotnie proporcjonalna do jego awaryjności, humorków :). Dostał nowe buty i kilka innych pierdoł, (ale ważnych!) a się buntuje :evil:

Wiesz, co? Chyba masz rację... Ja na swojego na razie nie robię żadnych wydatków, odkąd go trochę podreperowałem mechanicznie, teraz tylko jeżdżę i jeżdżę... Zero buntu.

Może on miał zły dzień wczoraj? Nie martw się! Wszystko wróci do normy... :lol:
20 listopada 2003, 10:36
J a też potrafiłem zdrowo kląć na garbuska.Zdaża się,co zrobić.
Nerwy nieraz puszczają.Ale zawsze wszystko sprowadzało się do naprawienia jakieś głupoty 8)
Pozdrawiam
20 listopada 2003, 10:50
Tak. Ja się wczoraj wściekłem na mojego Garba, bo mi numer wykręcił, jakiego się nie spodziewałem.
Otóż hamulce przyrdzewiały mi (zapomniałem NIE zaciągać ręcznego) i ja tu chce jechać, śpieszy mi się, a on ani drgnie - jakby go ktoś do asfaltu przybił. Pomęczyłem go.... coś się raz urwało, potem drugi raz i pojechałem. Okazało się, że tylko pół samochodu mi hamuje..... to była jazda.
Aczkolwiek, i tu pochwała dla Garba, po 30km sam sie naprawił.

Daniel, może ten Twój faktycznie miał zły dzień, porozmawiajcie, rozmowa dużo daje :D
20 listopada 2003, 12:38
Mój też miał humorek... Przez dwa prawie lata życzył sobie jeździć tylko z jednym tylko działającym światłem z przodu. :lol:

Dzisiaj poszedłem trochę przy tym pogrzebać, kombinowałem nieludzko, przeciągałem dodatkowe kable i takie różne... i nic...

Na końcu wymieniłem wyglądający ładnie i zdrowo bezpiecznik na inny, i - według prawa Murphiego - zadziałało.

Widocznie mu się niepodobał. :)


PS. Co powiecie na to żeby napisać kilka praw Murphiego związanych z Garbusem? :lol:
20 listopada 2003, 14:00
Ja tylko raz nawrzucałam Herbertowi, jakieś 4 m-ce temu)...
Staliśmy wtedy na płatnym parkingu w centrum a ten Byk nie chciał odpalić :? (rozrusznik wogóle nie kręcił) 40 min z nim walczyłam i nic :( I nagle podjechał jakiś samochód, wypakowała się z niego rodzinka i zaczeli sobie robić zdjęcia z Herbertem. Oczywiście po tej całej akcji Garbus odpalił tak, jak gdyby nic mu wcześniej nie było. Teraz czasami też tak robi, ale już go nie wyzywam... Wiem, że czegoś chce albo na kogoś czeka :D
A o wycieraczkach napiszę tylko tyle: działają bez zarzutów i zatrzymują się na środku szyby. Nie jedna osoba juz z nimi walczyła, a one ciągle swoje. Może Enter miał rację :lol:
Pozdrawiam!!!
20 listopada 2003, 20:57
No ja sie kiedys denerwowalem ale tewraz juz tego nie robie i wszystko probuje widziec w dobrych barwach. w koncu czasami dzieki awarii mozna przezyc jakas ciekawa przygode
21 listopada 2003, 11:23
Ja tez mialem przygody ze swoim powozem kilka razy. poztoz raz jechalem sobie kulturalnie i tu nagle mi wyskoczylsworzen dolny, lub innym razem przepalil mi sie kabel od zasilania cewki.

Coz poradzic, widocznie garbuski maja to do siebie, ze czasami lubia sie na chwile popsuc.Ale badzmy wytrwali!!!
`80 1200


POZDRAWIAM
22 listopada 2003, 08:19
Ja tam nie mam nic przeciwko takim przygodom(pod warunkiem ze sie nigdzie nie spiesze). To jest cały urok jeżdżenia garbikiem. Trzeba coś pokombinować i można jechac dalej. :D
30 listopada 2003, 10:53
Po pierwsze to witam wszystkich bo dopiero co sie zarejestrowalem, a do tej pory udzielałem się tylko na garbomanii. Mój meksik wnerwił mnie dosc konkretnie i to całkiem niedawno,nie pomogło nawet postraszenie,że go sprzedam co do tej pory zawsze skutkowało. Otóz działo sie cos takiego:autko nie rozwijało pełnej mocy (max 70/h),szarpało, dławiło się,zupelnie tak jakby chodził na 3 gary. No więc zaczałem naprawy- na pierwszy ogień poszła elektryka-okazało sie ze wszystko jest oka i jeszcze przy okazji tak sieknął mnie prąd ze prawie straciłem przytomnośc-drugą ręka trzymałem się zderzaka tak że powstał piękny obieg zamknięty. No więc gaznik faktycznie oś przepustnicy była dośc luźna -diagnoza lewe powietrze - załatwiłem drugi gaźnik,200 stówy w plecy i bez zmian. Następna diagnoza - zatkany kolektor ssący-tu juz bylem blizej rozwiazania ale jak sie zaraz okaze nie do końca. Wymontowałem te rury zajęło mi to wraz z póxniejszym montazem 3 dni,po przedmuchaniu zadnych zmian. Moja frustracja rosła,garbik był corac częsciej straszony odsprzedażą. Wreszcie po konsultacji z kolesiem ktory na codzień na naprawia małe fiaty podjałem ostatnią próbę. Przy zdjętych pokrywach zaworów i z otwartym zaworem ssącym dmuchnalem powietrzem w gaznik - POMOGLO. Okazalo sie ze kolektor był zatkany nagarem (przyczyna -chwile jezdzilem na za poźnym zapłonie) ale juz na tym odcinku za rurami. zamiast pól godziny naprawa zajęła mi 2 tygodnie,przepadła trasa 300 kilosów w jedna strone na wszystkich Świętych, 2 stówy w plecy,kupa czasu,ale pozostało bezcenne doświadczenie. pzdr :D
14 stycznia 2004, 16:52
Witam. Ja tylko chcialem powiedziec ze strasznie mnie oczy bola jak cztam wpisy Anii. Ale se kolorek wybralas :D
14 stycznia 2004, 20:13
Hehehhe :D Wiesz... literkami w kwiatki nie mogę pisać, więc pozostaje niebieski :lol:
No chyba, że tak :D Nawet ślicznie to wychodzi....... :lol:
I jest zdecydowanie mniej czytelne :twisted:
Pozdrawiam !!!
15 stycznia 2004, 16:13
O motyla noga,ale mi ulzyło - juz myslałem ze z moimi patrzałami jest cos nie tak.Na pewno Aniu jestes łatwo rozpoznawalna,z czytaniem to juz gorzej. :D siemanko
15 stycznia 2004, 16:40
cześć Dago!!!
na wstępie to ja Cie powitam :) hi hi hi w naszym gronie
a mój raz tak się podjarał jak wiozłem dwie fajne laski, że mu się filtr powietrza zjarał i w efekcie z wiejskiej dyski na holu wróciłem do chaty

a przygód to przezyłem juz wiele
ten którego juz mam to siódmy z kolei, więc i w każdym z nich przygód było co nieliku :)
15 stycznia 2004, 22:25
HEHEHEE Maroka ty to przypalowiec jestes:P Zorganizujmy jaki biwak maly ognisko itp. :)

← Pytania i problemy