Rekonesans złomu ze szwedzkich lasów

8 października 2009, 18:56
Zdjęcie nie zachowało się
1973 VW Typ 2 1600 Kombi
1975 VW Typ 1 1303 Karmann Cabrio
8 października 2009, 20:00
Relaksy to kultowe kozaki z epoki Prl. Wrecz hit domow towarowych. Sam mialem takie i smigalem majac jakies 10-12 lat. Byly odporne na wode snieg gradobicie i mroz. Teraz sie z nich smiejecie ale kiedys tak bylo wiekszosc miala te same zabawki, kurtki, buty. Moze tylko kwestia koloru.
8 października 2009, 20:16
rafaal111 napisał(a):Relaksy to kultowe kozaki z epoki Prl. Wrecz hit domow towarowych. Sam mialem takie i smigalem majac jakies 10-12 lat. Byly odporne na wode snieg gradobicie i mroz. Teraz sie z nich smiejecie ale kiedys tak bylo wiekszosc miala te same zabawki, kurtki, buty. Moze tylko kwestia koloru.

TAk, zgadzam siez RAfaelem.
Ciekawostka- jeszcze do niedawna śmigałem w takich "nos -ach" znalezionych u babci w szafie po podwórku i garażu. Niestety zużyły się. Wygodne były i cieple, choć może nie najmocniejsze. Szkoda,ze nie zrobiłem sobie w nich zdjęć przy garbusie. Miailbym w końcu jakiś fajny avatar. Jeśli takie gdzieś znajdę- kupie na pewno.
Nie są to solidne MArtensy, ale na pewno stanowią symbol swoich czasów


W kwestii fotki- pewnie wielu z was nie mieści się t o w głowie, ale lata 70/80 to taki okres, w ktorym zajebiście trudno było kupić..buty. JAkiekolwiek.
9 października 2009, 11:04
To nie śmiech bardziej nostalgia sam w takich śmigałem :-D
1973 VW Typ 2 1600 Kombi
1975 VW Typ 1 1303 Karmann Cabrio
9 października 2009, 13:22
Kolega Stach z racji tego ze jest straszy od wiekszosci uczestnikow forum moglby na pewno opowieziec nie jedna ciekawostke z epoki Prl jak chociazby jak to sie stalo ze uzywane 2-3 letnie auto bylo drozsze jak nowe. Ewenement na skale swiatowa wrecz. Moze to fajny pomysl na zalozenie nowego tematu Z prl wziete lub nie do uwierzenia a jednak byloby o czym pisac z pewnoscia. Relaksy, rower wigry, zielone jabluszko, telewizor rubin, adapter bambino, to tylko nieliczne symbole tej epoki. Szukales pralki ale byly tylko lodowki brales co jest pozniej mozna bylo wymienic.
9 października 2009, 13:25
Ja też - moje były o 2 numery za duże bo takie akurat rzucili. Trochę latały na nogach,ale zbytnio mi to nie przeszkadzało-zresztą w tym wieku niewiele spraw człowiekowi przeszkadza.
"My hovercraft is full of eels"
9 października 2009, 13:33
A kto pamieta jak rzucili kawe lub czekolade w sklepie i sprzedawali po 1 paczce na osobe. W kolejce stala mama, kilka osob dalej tata ,dziecko lub sasiadka. Jak podchodzila mama do kasy dochodzilo sie do niej a nastepnie tak samo z tata i sasiadka. Wypozyczanie dzieci bylo na poczatku dziennym i nie bylo w tym nic dziwnego.
9 października 2009, 13:55
renegat napisał(a):Z dedykacją dla urodzonych w PRL :wink:

Az trudno uwierzyc ze istnieja inni. Ale istnieja, a niektorzy z nich sa juz nawet pelnoletni :shock:

Nie chodzili w relaxach, nie zaczynali jezdzic od malucha.... to niezdrowe.
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.
9 października 2009, 14:00
Az lza sie w oku kreci. Mialem taka zabawke co w 1:05 min. ruska oczywiscie na baterie. Nie pamietam juz na ile sztukbaterii R20 , ale z pewnoscia duzo. Pamietam jeszcze jak mialem 4 lata i jechalem z mama do dziadkow starym autobusem Jelcz- parowa i niektore mialy przyczepki. W przyczepce na ogol bylo wiecej ludzi jak w calym 2razy wiekszym autobusie :-D i na ogol same chlopy. Nie trudno domyslec co sie tam dzialo. Jak ktos wsiadal i wysiadal otwieral dzrwi w srodku bylo widac tylko siwy dym. I jeszcze jedna ciekawostka jak byly stare kasowniki dziurkujace bilety wystarczylo zrobic "klaser" z wszystkimi kombinacjami i mozna bylo jezdzic za darmo do nastepnej podwyzki. Wtedy wsiadalo sie do autobusu lub tramwaju wsuwalo w kasownik kawalek papieru kasowalo i porownywalo kombinacje dziurek z biletem w klaserze :-D
9 października 2009, 14:10
W Warszawie tak sie nie dalo, bo dziurki wskazywaly na czesc daty i czesc numeru bocznego pojazdu. Zbyt wiele kombinacji.

Ale ktos mi opowiadal ze jego babcia miala patent ze moczyla bilet w mleku i prasowala zelaskiem. Po takim zabiegu nadawal sie do ponownego uzycia.

Aha - przypomnialem sobie ze mozna bylo zadzialac w druga strone. Mozna bylo otworzyc kasownik (zwlaszcza ten srebrny, bo duze z dzwigienka byly trudniejsze) i poprzestawiac sztywty tak, zeby pasowaly pod bilet ktory masz. Oczywiscie tak uzyskana kombinacja nie byla prawidlowa, ale przeciez Ty tylko skasowales bilet, skad mozesz wiedziec ze kasownik jest zle ustawiony :D
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.
9 października 2009, 14:22
Mozliwe ale tradycyjny kasownik na dziurki juz dokladnie nie mamietam ale miayl ukad dziurek 3 na 3 lub 4 na 4 cos takiego. Kierowca zmieniajac ustawienie kasownika przekladal tylko takie gwozdziki dziurkujace.
9 października 2009, 14:28
Nie pamietam ile bylo dziurek (mniej niz 10 w rzedzie for siur), ale tak czy siak ustawienie nie bylo przypadkowe. Polozenie gwozdzikow mialo swoje znaczenie. Nie pamietam juz jak ten kod funkcjonowal, ale zapisywal chyba dzien miesiaca i dwie ostatnie cyfry numeru bocznego (?). Cos takiego.
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.

← Luźne dyskusje