Dzis garb mnie zaskoczyl ...
Cos mnie rano tchnelo i wzialem ze soba do pracy klucz 13mm, i srubokrety
Mam pewne problemy z gasnieciem wiec cos trzeba ze soba wozic, ale nie w tym rzecz.
Garb w miare normlanie dojechal do pracy, zaparkowalem, i zanim zgasilem , zaczal palic jakby na 2 cyl, obroty spadly do 200-300, i mniej i zgasl.
Depnalem gaz i siknalem do gardzieli, nie odpalil, krecil rozrusznikiem bardzo szybko, cos tam probowal zalapac ale nic z tego.
Otworzylem pokrywe silnika...
Paliwo leje sie przez os przepustnicy, zdjalem szybko filtr, a tam mokro w gardzieli.
Szybko odkrecilem wezyk doprowdzajacy paliwo. Nastepnie 13-tka odkrecilem pompe paliwa, coby popychacz nie pchal.
Wszystko by bylo normalne jak podwieszenie zaworu iglicowego.
I tu zaczal sie bulgot, charkal jakby zasysal paliwo w jakis uklad podcisnienia, skad sie to wzielo ?
A ze bylo po deszczu, co ostatnio nie brakuje, w okolicy przylgni dolotu do glowicy male (naprawde znikome) bablki byly.
Ale czy one mialyby jakis wplyw na to bulgotanie ?
Efekt podobny jakby nasypac "Kreta" do umywalki
Gdzie skumulowalo sie paliwo ? w tlumiku czy cylindrze ?
Czy cos sie moze stac podczas proby odpalenia cylindra z duzo wieksza dawka paliwa ?
Zanim cokolwiek odpalilem to otworzylem na maksa przepustnice , podparlem srubokretem i poszedlem do pracy, a benzynie pozwolilem wyparowac, przynajmniej tak sadze.
Po 30 min wrocilem stuknalem w gaznik od gory w miejsce zaworu i ostroznie w asyscie gasnicy przekrecilem kluczyk tak na 1 obrot, potem na kilka i bez problemu odpalil. Nie bylo zadnych strzalow.
1 Czy ktos sie spotkal z czyms takim ?
2 Czy benzyna moze ulec wybuchowi po styknieciu z goracym kolektorem ? wystarczy temperatura czy musi byc iskra lub zar ?
3 Czy jest jakas faza w silniku podczas ktrorej panuje podcisnienie zasysajace paliwo, zakladajac ze silnik jest w stanie spoczynku ?
Cos mnie rano tchnelo i wzialem ze soba do pracy klucz 13mm, i srubokrety
Mam pewne problemy z gasnieciem wiec cos trzeba ze soba wozic, ale nie w tym rzecz.
Garb w miare normlanie dojechal do pracy, zaparkowalem, i zanim zgasilem , zaczal palic jakby na 2 cyl, obroty spadly do 200-300, i mniej i zgasl.
Depnalem gaz i siknalem do gardzieli, nie odpalil, krecil rozrusznikiem bardzo szybko, cos tam probowal zalapac ale nic z tego.
Otworzylem pokrywe silnika...
Paliwo leje sie przez os przepustnicy, zdjalem szybko filtr, a tam mokro w gardzieli.
Szybko odkrecilem wezyk doprowdzajacy paliwo. Nastepnie 13-tka odkrecilem pompe paliwa, coby popychacz nie pchal.
Wszystko by bylo normalne jak podwieszenie zaworu iglicowego.
I tu zaczal sie bulgot, charkal jakby zasysal paliwo w jakis uklad podcisnienia, skad sie to wzielo ?
A ze bylo po deszczu, co ostatnio nie brakuje, w okolicy przylgni dolotu do glowicy male (naprawde znikome) bablki byly.
Ale czy one mialyby jakis wplyw na to bulgotanie ?
Efekt podobny jakby nasypac "Kreta" do umywalki
Gdzie skumulowalo sie paliwo ? w tlumiku czy cylindrze ?
Czy cos sie moze stac podczas proby odpalenia cylindra z duzo wieksza dawka paliwa ?
Zanim cokolwiek odpalilem to otworzylem na maksa przepustnice , podparlem srubokretem i poszedlem do pracy, a benzynie pozwolilem wyparowac, przynajmniej tak sadze.
Po 30 min wrocilem stuknalem w gaznik od gory w miejsce zaworu i ostroznie w asyscie gasnicy przekrecilem kluczyk tak na 1 obrot, potem na kilka i bez problemu odpalil. Nie bylo zadnych strzalow.
1 Czy ktos sie spotkal z czyms takim ?
2 Czy benzyna moze ulec wybuchowi po styknieciu z goracym kolektorem ? wystarczy temperatura czy musi byc iskra lub zar ?
3 Czy jest jakas faza w silniku podczas ktrorej panuje podcisnienie zasysajace paliwo, zakladajac ze silnik jest w stanie spoczynku ?