Miałem rano w garbie bardzo mało paliwa. Dolałem benzyny z kanistra od kosiarki.
Po dwóch kilometrach silnik zgasł i nie dał się uruchomić mimopiłowania. Wróciłem do domu piechotą, bo myślałem, że jak silnik ostygnie to ruszy. Nie ruszył. I nie ruszy.
Bo w kanistrze nie było paliwa, ale herbicyd, który ktos tam wlał, bo sie przyda, a opryskiwacz potrzebny był do czego innego.
No więc mam garba zalanego herbicydem rozpuszczonym w wodzie. Silnik dostał niezłą porcyjkę tego szajsu podczas prób odpalania.
Pod wieczór samochód na holu przywiozę do domu.
Mądrale!
Podpowiedzcie mi, co robic dalej... W zbiorniku jest tego płynu lekko poniżej rezerwy... Rozum podpowiada, aby coś odkręcic i spuścic tę breję... Będę wdzięczny za podpowiedzi.
Po dwóch kilometrach silnik zgasł i nie dał się uruchomić mimopiłowania. Wróciłem do domu piechotą, bo myślałem, że jak silnik ostygnie to ruszy. Nie ruszył. I nie ruszy.
Bo w kanistrze nie było paliwa, ale herbicyd, który ktos tam wlał, bo sie przyda, a opryskiwacz potrzebny był do czego innego.
No więc mam garba zalanego herbicydem rozpuszczonym w wodzie. Silnik dostał niezłą porcyjkę tego szajsu podczas prób odpalania.
Pod wieczór samochód na holu przywiozę do domu.
Mądrale!
Podpowiedzcie mi, co robic dalej... W zbiorniku jest tego płynu lekko poniżej rezerwy... Rozum podpowiada, aby coś odkręcic i spuścic tę breję... Będę wdzięczny za podpowiedzi.