Hej,
po przejechaniu ślicznie całego sezonu, Tofik ma focha. Zaczęło się wczoraj. Jechałam na skrzyżowaniu, niskie obroty, i zgasł. Zero reakcji na dodawanie gazu. Przejechałam ze 4 kilometry i znów to samo. Ty razem jechałam z górki, więc zapalił (normalnie - na kluczyk - wcale nie chciał). Przejechałąm ze 2 km i znów zdechł pod samym domem. Z pomocą kilku "chętnych" dopchaliśmy go w stronę domu (odpalił na pych). Później odpalił dwa razy bez problemu i... koniec. Nie chce odpalić.
Co widzę: mało paliwa w filtrze paliwa.
Co zrobiliśmy: przerwa na przerywaczu sprawdzona. PALIWO JEST
Trochę daliśmy mu się ochłodzić i po krótkim kręceniu, odpalił. Najgorsze jest to, że po trzech godzinach mieliśmy jechać 100 km do Gdyni. Przejechaliśmy 20 km i... zdechł. Po 15 minutach i żadnych zabiegach (nie licząc ruszania filtrem paliwa) odpalił. Potem 3 km i znów zgasł. Po następnych 10 minutach, odpalił. Potem 2 km i KONIEC. W ciemnym lesie. Brrrr.
Odholowany do domu na lince.
Pompa paliwa?
Pomocy
Magda
po przejechaniu ślicznie całego sezonu, Tofik ma focha. Zaczęło się wczoraj. Jechałam na skrzyżowaniu, niskie obroty, i zgasł. Zero reakcji na dodawanie gazu. Przejechałam ze 4 kilometry i znów to samo. Ty razem jechałam z górki, więc zapalił (normalnie - na kluczyk - wcale nie chciał). Przejechałąm ze 2 km i znów zdechł pod samym domem. Z pomocą kilku "chętnych" dopchaliśmy go w stronę domu (odpalił na pych). Później odpalił dwa razy bez problemu i... koniec. Nie chce odpalić.
Co widzę: mało paliwa w filtrze paliwa.
Co zrobiliśmy: przerwa na przerywaczu sprawdzona. PALIWO JEST
Trochę daliśmy mu się ochłodzić i po krótkim kręceniu, odpalił. Najgorsze jest to, że po trzech godzinach mieliśmy jechać 100 km do Gdyni. Przejechaliśmy 20 km i... zdechł. Po 15 minutach i żadnych zabiegach (nie licząc ruszania filtrem paliwa) odpalił. Potem 3 km i znów zgasł. Po następnych 10 minutach, odpalił. Potem 2 km i KONIEC. W ciemnym lesie. Brrrr.
Odholowany do domu na lince.
Pompa paliwa?
Pomocy
Magda
(o\_!_/o) Garbuś (o\_!_/o)

