Witam, wszystkich.
Zabawę z moim garbusem hot rodem jeżeli można tak określić zacząłem jakieś pięć lat temu. Szukałem człowieka który podejmie się wyzwania zbudowania samochodu. Wybór padł na właśnie Pana Krzysztofa – restaurował już kilka innych samochodów od podstaw.
Czas jaki był budowany samochód to cztery lata !!! W tym czasie jeszcze dochodziło kilka mioch nowych pomysłów czasami dobrych czasami chybionych. Po pracach blacharskich i pomalowaniu samochodu doszliśmy do wniosku czas się rozstać chociaż umowa była na złożenie samochodu pod względem mechanicznym i elektrycznym. Stwierdziłem że mam już dosyć ciągłego pytania się kiedy w końcu samochód będzie skończony , użerania się i wysłuchiwania że ma pieprzoną migrenę lub kretyńskie przyjmowanie następnych zleceń kiedy jeszcze jedna robota jest nie skończona. Układ był prosty skończony samochód miał być wizytówką Krzyśka snuliśmy plany by wystawić go na Krakowską imprezę samochodową Tuninng Show. Rok temu odebrałem samochód, miałem mały wypadek nim właśnie postawiłem dęba na dwóch kołach……
Jakiś miesiąc temu odebrałem samochód od innego już blacharza, coś mnie podkusiło by przygotować przód samochodu ( zdjęcie starej powłoki lakierniczej )ku mojemu dziwieniu farbę zrywałem płatami wielkości kilkunastu centymetrów. Odpowiedź Pana Krzysztofa była że na pewno to był błąd ze strony producenta lakieru w takim razie dlaczego nie schodzi tak lakier z inny elementów samochodu ???
W poniedziałek oddałem samochód do zakładu lakierniczego, chłopaki w ten sam dzień zabrali się czyszczenia samochodu – szlifowania, kuch ich dziwieniu w lewym dolnym rogu wyskoczyła im dziurka na 2-4 mm co się okazało po wycięciu kwadratu 10x10 cm wysypał się piasek inne śmieci !!!
Blachy nie zostały w jakikolwiek sposób zabezpieczone blacha jest totalnie skorodowana trzeba będzie wycinać całe nadkola.
Super moje gratulacje Panie Krzysztofie- pseudo na forum -Dudi
Nie wspomnę o
1.Źle spasowane drzwi od kierowcy musiał szlifować część ramki by drzwi się zamknęły.
2. Samochód pomalowany klarem w tzw. Pomarańczową skórkę twierdził że sie lepiej później poleruję taki lakier ( prowadziłem rozmowy z kilkunastoma lakiernikami powiedzieli jedno co za ku….a partacz to malował
3. podczas malowania dachu z pistoletu spadło mu kila kropel wody dach teraz wygląda jak po gradobiciu.
4. Wszystkie elementy lakierowane wyglądają jakbym malował na zewnątrz a nie lakierni, syfy muchy po przyklejane do klaru.
5.Błatniki następna petarda. Były malowane arylem czarnym popieprzyli rozpuszczalnik z rozcieńczalnikiem, jeżeli dobrze pamiętam. Tak czy inaczej pomalowane błotniki w /w techniką i po położeniu pod lampy w celu wygrzania i dosuszeniu. Lakier pod ręką zaczął płynąć.
6. teraz już nie wiem czy awaria z zatartym silnikiem i pomysłem z nawiercaniem wału zamachowego – Pomysł Krzysztofa była wynikiem jego niechlujstwa i nie wiedzy.
7. Byłem przy składaniu silnika, teraz już wiem że do wałka rozrządu, panewek używa się specjalnego smaru który jak się okazało był sprzedany razem z wałkiem. Ja nie jestem mechanikiem ale mój ostatni złożony silnik działa
To tyle ku przestrodze…….
Na koniec Krzysiek zainkasował
12000 tysięcy złotych za robotę
3500 zł za lakier
900zł za piaskowanie
Materiały po mojej stronie.
Zdjęcie nie zachowało się
Zdjęcie nie zachowało się
Zdjęcie nie zachowało się
Zdjęcie nie zachowało się
zdjęcia z blacharki za kilka dni
Zabawę z moim garbusem hot rodem jeżeli można tak określić zacząłem jakieś pięć lat temu. Szukałem człowieka który podejmie się wyzwania zbudowania samochodu. Wybór padł na właśnie Pana Krzysztofa – restaurował już kilka innych samochodów od podstaw.
Czas jaki był budowany samochód to cztery lata !!! W tym czasie jeszcze dochodziło kilka mioch nowych pomysłów czasami dobrych czasami chybionych. Po pracach blacharskich i pomalowaniu samochodu doszliśmy do wniosku czas się rozstać chociaż umowa była na złożenie samochodu pod względem mechanicznym i elektrycznym. Stwierdziłem że mam już dosyć ciągłego pytania się kiedy w końcu samochód będzie skończony , użerania się i wysłuchiwania że ma pieprzoną migrenę lub kretyńskie przyjmowanie następnych zleceń kiedy jeszcze jedna robota jest nie skończona. Układ był prosty skończony samochód miał być wizytówką Krzyśka snuliśmy plany by wystawić go na Krakowską imprezę samochodową Tuninng Show. Rok temu odebrałem samochód, miałem mały wypadek nim właśnie postawiłem dęba na dwóch kołach……
Jakiś miesiąc temu odebrałem samochód od innego już blacharza, coś mnie podkusiło by przygotować przód samochodu ( zdjęcie starej powłoki lakierniczej )ku mojemu dziwieniu farbę zrywałem płatami wielkości kilkunastu centymetrów. Odpowiedź Pana Krzysztofa była że na pewno to był błąd ze strony producenta lakieru w takim razie dlaczego nie schodzi tak lakier z inny elementów samochodu ???
W poniedziałek oddałem samochód do zakładu lakierniczego, chłopaki w ten sam dzień zabrali się czyszczenia samochodu – szlifowania, kuch ich dziwieniu w lewym dolnym rogu wyskoczyła im dziurka na 2-4 mm co się okazało po wycięciu kwadratu 10x10 cm wysypał się piasek inne śmieci !!!
Blachy nie zostały w jakikolwiek sposób zabezpieczone blacha jest totalnie skorodowana trzeba będzie wycinać całe nadkola.
Super moje gratulacje Panie Krzysztofie- pseudo na forum -Dudi
Nie wspomnę o
1.Źle spasowane drzwi od kierowcy musiał szlifować część ramki by drzwi się zamknęły.
2. Samochód pomalowany klarem w tzw. Pomarańczową skórkę twierdził że sie lepiej później poleruję taki lakier ( prowadziłem rozmowy z kilkunastoma lakiernikami powiedzieli jedno co za ku….a partacz to malował
3. podczas malowania dachu z pistoletu spadło mu kila kropel wody dach teraz wygląda jak po gradobiciu.
4. Wszystkie elementy lakierowane wyglądają jakbym malował na zewnątrz a nie lakierni, syfy muchy po przyklejane do klaru.
5.Błatniki następna petarda. Były malowane arylem czarnym popieprzyli rozpuszczalnik z rozcieńczalnikiem, jeżeli dobrze pamiętam. Tak czy inaczej pomalowane błotniki w /w techniką i po położeniu pod lampy w celu wygrzania i dosuszeniu. Lakier pod ręką zaczął płynąć.
6. teraz już nie wiem czy awaria z zatartym silnikiem i pomysłem z nawiercaniem wału zamachowego – Pomysł Krzysztofa była wynikiem jego niechlujstwa i nie wiedzy.
7. Byłem przy składaniu silnika, teraz już wiem że do wałka rozrządu, panewek używa się specjalnego smaru który jak się okazało był sprzedany razem z wałkiem. Ja nie jestem mechanikiem ale mój ostatni złożony silnik działa
To tyle ku przestrodze…….
Na koniec Krzysiek zainkasował
12000 tysięcy złotych za robotę
3500 zł za lakier
900zł za piaskowanie
Materiały po mojej stronie.
Zdjęcie nie zachowało się
Zdjęcie nie zachowało się
Zdjęcie nie zachowało się
Zdjęcie nie zachowało się
zdjęcia z blacharki za kilka dni