Problem lokatorski

15 listopada 2011, 13:23
Takie mam pytanie trochę prawnicze.

Mieszkam w domu wielorodzinnym, który jest klasycznym "poniemieckim" budynkiem ni to blok ni kamienica.

Po wykupieniu mieszkań przez wszystkich lokatorów (trzech) zrodził się problem sprzątania części wspólnych, tj. piwnica, korytarz, strych.....

Jeden z lokatorów twierdzi, że skoro ma do swego lokalu wejście nie przez korytarz tylko bezpośrednio z zewnątrz to nie będzie tegoż korytarza sprzątał. Tylko, że chodzi po nim gdy idzie do piwnicy/strychu.

Jakieś pomysły prawne, ustawy?

Nie mamy spółdzielni, zarządu i prezesa i jest problem :D
15 listopada 2011, 13:49
Czy lokale zostały wyodrębnione? Mają założone osobne księgi wieczyste?
∃x (Fx & (y)(Fy→y=x & Gx))
16 listopada 2011, 07:26
To mialy byc porady prawnicze czy bajdużenie, ktore nikomu w niczym nie pomaga? Nie mam nic przeciwko temu drugiemu (w tym dziale) ale warto by rozroznic jedno od drugiego.
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.
16 listopada 2011, 08:08
mam identyczna sytuacje..tyle że nasz dom, ma 4 mieszkania...

tyle że..u nas nie szuka sie ''porad prawnych'' w takim błachym temacie.. :-D

u nas też jeden z lokatorów, powiedzial ze nie bedzie sprzatał..
to..ustaliliśmy grafik na pozostałych 3...
co miesiąc sprzata inny lokator..minimum 2razy w m-cu
i tyle...

po sądach będziesz latał..bo ktos zamiatac nie chce....no bój sie Boga

bedzie potrzebował kiedyś waszej pomocy ''fizycznej'' ....tez odmówicie..
czesc , looknij na moje foteczki.....GARBUSKI...wakacje i inne.. ;-)
http://picasaweb.google.pl/gino.garbersi

juz 12 roczek...ciagle ten sam.....
http://www.garbiarnia.com/forum/garage.php?mo…w_vehicle&CID=32
16 listopada 2011, 10:10
qubek napisał(a):To mialy byc porady prawnicze czy bajdużenie, ktore nikomu w niczym nie pomaga? Nie mam nic przeciwko temu drugiemu (w tym dziale) ale warto by rozroznic jedno od drugiego.

bez precyzyjnej informacji - nie doradzę.
∃x (Fx & (y)(Fy→y=x & Gx))
16 listopada 2011, 10:14
Piłem do Herrmika.

Gino, ta sprawa jest blacha, ale z blachych spraw czasem rodza sie sprawy powazne a potem rodzinne wendety. A tego wszystkiego mozna by uniknac, jesli wszyscy wiedza na czym stoja i jakie sa ich prawa i obowiazki. Zamiast tego czesto wszystkie strony lataja i narzekaja kompletnie nie rozumiejac istoty rzeczy.
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.
16 listopada 2011, 10:55
OK. Ale mogę doradzić na tym etapie. Częścią wspólną nieruchomości są wszystkie te miejsca/elementy itd. które nie służą do wyłącznego użytku właściciela jednego lokalu. Koszty utrzymania części wspólnych zobowiązani sią ponosić właściciele wszystkich lokali. Nie ma wyjątków. Najłatwiej sie załatawia takie sprawy ustalajac opłate za utrzymanie zaliczkową na poczet każdego miesiąca. Można od lokalu albo od metra - dowolnie.

Prosiłeś o ustawę:
http://lex.pl/bap/student/Dz.U.2000.80.903.html
zakadam, ze lokale są wydzielone
∃x (Fx & (y)(Fy→y=x & Gx))
16 listopada 2011, 22:11
Wiem tylko że Rodzice którzy mi wykupili mieszkanie płacili po 1500zł za notariusza i to płaciła każda rodzina. Dostaliśmy mapki naszego lokum i części wspólnej. Co do rangi tej sprawy to może i jest błaha, ale ten pan zajmuje połowę wspólnego strychu, która to przedzielił deskami i kłódką. Dodatkowo ma też połowę piwnicy i na wszelkie argumenty reaguje teksami, których treści nie będę powtarzał na publicznym forum. Tak jak Kuba napisał, to się robi problem na noże już...

Co ciekawe, strych który zagrodził jest zaraz za ścianą mego pokoju i moim zdaniem trochę to godzi w przepisy przeciwpożarowe, tfu, tfu oby nigdy nic nie zapaliło się
16 listopada 2011, 22:59
Felek napisał(a):Wiem tylko że Rodzice którzy mi wykupili mieszkanie płacili po 1500zł za notariusza i to płaciła każda rodzina.

No to spytaj rodziców. Jak ustalisz, jakie są odpowiedzi na moje pytania, będe mógł poradzić coś wiecej.
∃x (Fx & (y)(Fy→y=x & Gx))
17 listopada 2011, 09:02
Miałem podobne sytuacje ... sprzedałem, przeprowadziłem się i po problemie. Podobne rzeczy trwają dekadami, lepiej takiego sąsiada zabić w afekcie i po 3 lata jestesz znowu wolni.
17 listopada 2011, 20:21
agramer1966 napisał(a):Miałem podobne sytuacje ... sprzedałem, przeprowadziłem się i po problemie. Podobne rzeczy trwają dekadami, lepiej takiego sąsiada zabić w afekcie i po 3 lata jestesz znowu wolni.

Lubie to, mimo że nie mam fejsa :-D
17 listopada 2011, 20:37
Zacznij od przeczytania aktu notarialnego, którego będzie wynikało (a przynajmniej powinno wynikać ) co jest wspólne. Sprawdź też, czy lokal wykupiony przez Twoich Rodziców ma księgę wieczystą.
Z tego co piszesz wynika, że Ty i włascicele innych mieszakń mają większość udziałów w częściach wspólnych, a Pan Aspołeczny pozostaje w zdecydowanej mniejszości. Dopiero potwierdzenie tych przypuszczeń pozwoli ocenić sytuacje i cóś doradzić.
A sytuacja jest niestety typowa :?

← Luźne dyskusje