Prosze o porade jak wyleczyc sie z choroby garbusowej

6 lipca 2012, 00:27
Powaznie cierpiac na zaburzebnia snu napisze po krotce jak jest. Garbusy to najwieksza moja pasja i niby od przybytku glowa nie boli ale... cos wymknelo sie spod kontroli. Nie wiem co sie ze mna stalo, ale podczas urlopu obejrzalem swoje Vw zbiory i generalnie cos nakazuje puknac mi sie glowe. Nie mam sily, checi za chwile zycia mi zabraknie na remonty ogolnie wypalilem sie- ktos tez cos takiego przechodzil? Dlubie w tych garbach wieksza polowe zycia i wlasciwie nic mnie juz nie zdziwi, ale jak wspomnialem oslablem - fakt rzadko bywam w domu i ogrom prac mnie przeraza. Probuje sie wyleczyc z tej choroby zna ktos jakis skuteczny sposob? Powaznie zastanawiam sie nad wyprzedaza dobytku.
Przeklinam dzien i kolege, ktory przewiozl mnie swoim garbem :twisted:
Probowalem spojrzec na calosc przez pryzmat cannabisu gdyz jak wiadomo "Ten kwiat od tysicy lat sluzy czlowiekowi..." lecz niestety efekt ten sam
:cry:
Dieser Wagen läuft und läuft und läuft...
6 lipca 2012, 00:57
z moich obserwacji wynika, że w chwilach zwątpienia ważne jest zrozumienie, akceptacja i wsparcie najbliższych ew wystarczy sama kobieta która rozumie i w Ciebie wierzy. W zupełności wystarcza i daje energii aż, aż. No dość tego babskiego gadania, łapiemy kolejnego buszka ;). W takich chwilach idę sobie do garażu, wsiadam do vw, gaszę wszystkie światła, włączam radio, tylko żarówka od oświetlenia skali w radiu daje nieco wątłego światła, ustawiam ulubioną stację, zapraszam narzeczoną, obowiązkowo zamykam wszystkie szyby w Garbusie ;) i ... właśnie dla takich chwil warto męczyć się z tymi samochodami. Będzie dobrze! A to, że sam widzisz że zaczynasz przesadzać i gubisz w tym sens - zrób sobie przerwę, przestań pędzić, nich inne rzeczy staną się ważniejsze (cytuję porady dla alkoholików :) ). Zrobi Tobie dobrze, może trochę zbędnych rzeczy sprzedaj, ogranicz się, a do Garbusów i tak wrócisz, bo zawsze się wraca.
6 lipca 2012, 06:58
Rafal, to bez sensu. Dlaczego masz latac od sciany do sciany i calkowicie rezygnowac z hobby dlatego, ze wymknelo Ci sie spod kontroli?
Jesli masz za duzo sprzetu i stwierdzasz ze czesc z tego nigdy Ci sie nie sprzyda, nigdy tego nie "przerobisz" a probujac tracisz czas, ktory moglbys poswiecic na tego (czy tez te) Garbusa, ktorym powinienes sie zajac, to pozbadz sie tego, co jest nadliczbowe a zostaw tyle, ile czujesz ze jest w porzadku.

Ja mam za duzo sprzetu, ale sie go nie pozbywam bo o jesc nie wola a OC placic nie trzeba. Ale jesli kiedys zdecyduje sie to zrobic, to nie sprzedam wszystkiego, tylko to, co uznam za nadliczbowe. Mysl o calkowitej rezygnacji jest w takim wypadku nielogiczna.
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.
6 lipca 2012, 07:32
U mnie hamulcem bezpieczeństwa jest żona ... obecnie mam juz veto na zakup następnych pojazdów ;) .
Ale prawda też jest taka że kolejka remontowa jest (dwa garbusy i komar)skupiam sie na tym co mam...
Ps.Żeby nie było żona podziela moją pasje do Garbusów bo sama jednego posiada ale ma zdecydowanie bardziej logiczne podejście do zakupu nastepnych ;)
Zdjęcie nie zachowało się

http://mrowkowozownia.blog.pl/
6 lipca 2012, 11:30
Ja też mam dużo za dużo sprzętu ale niestety wychodzę ze złego ale prostego założenia: po co mieć 3 sprzęty skoro można mieć 4... :-D
F126p 1983
F126p 1990
Skoda Favorit 1991
Mazda Miata 1991
Volvo 240 D6 1993
6 lipca 2012, 18:13
ej poważnie, jeśli trochę z tym zwolnisz, to nagle zobaczysz że bardzo Tobie tego brakuje i znów wrócisz, tylko być może bardziej rozważnie.
6 lipca 2012, 19:00
Ołtaż napisał(a):Ja też mam dużo za dużo sprzętu ale niestety wychodzę ze złego ale prostego założenia: po co mieć 3 sprzęty skoro można mieć 4... :-D

Lubie Twoj styl :wink:
Wszyscy macie racje na chwile obecna faktycznie jesc to nie wola i oplat za to nie ma, ale jak popatrzylem na to ile zrobilem przez ostanie 3 lata to wyszedlem z zalozenia ze mi czasu zabraknie. Kazdy z sprzetow jest inny i na swoj sposob fajny dlatego rozstac sie z nim zal.
Dieser Wagen läuft und läuft und läuft...
6 lipca 2012, 22:00
Mój drastyczny przypadek:
Ostatniej zimy sprzedałem Garba, bo miałem konkretny plan zakupu innego autka z rodziny garbusów.
Plan nie wypalił - a ja przed chwilą musiałem leciec do GSu po flaszkę na uspokojenie. Zadzwonił do mnie nowy własciciel auta z Kryspinowa, że się dobrze bawi. No i ciągle Go zaczepiają jacyś ludzie pytając jak to możliwe, że moje autko ma teraz podkarpackie blachy...

Niby wiem, że Garbek poszedł w troskliwe ręce zapaleńca, który pewno zadba o autko lepiej niż ja.
Ale mi jakoś tak ....jowo i łyso.

Ja JUŻ WIEM, że garbusowa choroba jest absolutnie nieuleczalna
6 lipca 2012, 22:30
No to Pyrusie rozpoczynaj poszukiwania :D
Pozdrawiam
Marcin
&VW Typ1 1303S '73
&VW Typ1 Owal '56
&VW Typ3 1500 '62
&VW T3 Prycza '86
www.garbus-lubon.xx.pl
6 lipca 2012, 23:29
też przez to przechodziłem.....to jest pewien rodzaj zbieractwa, przynajmniej tak było w moim przypadku, kupowanie złomów z myślą, że kiedyś się je wyremontuje no i szkoda byłoby nie kupić za taka cenę :) u mnie to były nie tylko vw ale motocykle inne samochody jakies części czasami zupełnie niepotrzebne. W końcu doszło do tego stanu, że chciałem sprzedać garbusa ( kilka razy )bo miałem inne projekty i generalnie rzecz biorąc widząc garba chciało mi się rzygać widząc jego opłakany stan.... :(
no i przyszedł czas, że zdecydowałem....jeden dupowóz i drugi samochód "hobby". Całą resztę posprzedawałem często z łezką w oku ale koniec końców nie żałuję. Pieniądze ładuje tylko w te dwa samochody, budżet nieograniczony brak terminów, co miesiąc wpadną jakieś fanty i powoli do przodu. Doszedłem do tego jakieś pół roku temu i teraz wiem, że dzisiaj nie miałbym czasu nawet się przejechać ze względu na prace i plany życiowe.
Mimo ograniczenia w "sprzętach" narzeczona nadal uważa, ze mam niepokolei i powinienem się leczyć :D

Podsumowując ogarnij garaże, ustal priorytety i rób dalej to co robisz ;-)
7 lipca 2012, 00:13
przechodziłem również...u mnie zawsze na nowo budził sie zapał gdy przejade sie na zlot i popatrze na wszystkich tych zapalenców zakreconych tak samo jak ja i autka jakie zrobili... i to wzajemnie sie nakreca ;)
It's a DUB thing...
(o\_!_/o) 1200 '65
T2 '69
9 lipca 2012, 05:58
Są dwie drogi:

1.Pomyśl które nadprogramowe obiekty możesz upłynnić tak jak pisze Qubek

2. Kup coś następnego na poprawę humoru ; )

Całe szczęście że mnie ogranicza garaż (współczuje chłopakom z okolic Łomianek bo mają jeszcze duużo miejsca :-D )ale podobnie jak Tobie w pewnym momencie zaczęło mi się to wymykać spod kontroli. Na szczęście U mnie czynnikiem hamującym jest braciak, który czuwa nad niezagracaniem warsztatu. Choć i tak po jego wyjeździe niecałe 2 tygodnie temu kupiłem kolejny motocykl ; )

← Luźne dyskusje