jakaś plaga z wypadkami naszych samochodów.
Ja swojego rozbiłem na początku sierpnia, a dopiero teraz nerw mi puścił
Zdjęcia:



Typ mi wymusił pierwszeństwo przy zmianie pasa bez użycia kierunkowskazu. gwałtowne hamowanie + próba uniknięcia bezpośredniego zderzenia spowodowała wjechanie w barierki rozdzielające jezdnie ( 2 wyrwałem z korzeniami ) i skasowanie znaku. Sprawca zbiegł. Policja przyjechała i na szczęście miałem niezależnego świadka który widział całe zajście i był na tyle uprzejmy, ze godzinę poczekał ze mną na policje. Po 3 dniach od zdarzenia dostałem wezwanie na policje na które przygotowałem zdjęcia mojego samochodu ( że ładny i że cukierkowy i nie zwykły złom ) + miałem wydrukowane zdjęcia z internetu samochodu podobnego do samochodu sprawcy ( Renault Clio sport na białych felgach – rzadki samochód ). Zdjęcia się przydały bo od razu inne podejście pana policjanta i jego wspierającej koleżanki. Wspólnie obejrzeliśmy monitoring ( to było w centrum Olsztyna ) i widać było samochód sprawcy i mój jak jedziemy obok siebie i potem tylko mój po kolizji, zero szans na odczytanie tablic. Okazało się że baza danych którą ma policja nie pozwala na szukanie samochodów po kolorze ( nie zawsze kolor jest wpisany ) po pojemności silnika ( clio sport ma silnik 2.0 ). Numery zapamiętałem tylko początek NO xxxxx. Po powrocie z policji rozesłałem maila do znajomych z pracy ( około 25 osób ) z prośba o pomoc w namierzeniu sprawcy wypadku. Po 5 minutach od wysłania miała zadzwonił do mnie koleś który dostał maila od mojej koleżanki z pracy z wszystkimi danymi kierowcy, pełnym numerem rejestracyjnym i miejscem pracy sprawcy. Może to świadczyć o tym ze Olsztyn to wiocha albo o sile internetu. Zadzwoniłem do pana policjanta prowadzącego sprawę to był w ciężkim szoku, ze 2 godziny po przesłuchaniu ja miałem wszystkie dane sprawcy. Jak znam życie to policja pewnie by umorzyła sprawę z powodu nie wykrycia sprawcy choć ten prowadzący mile mnie zaskoczył podejściem i zaangażowaniem. Po jakichś 10 dniach dostałem z policji pisemko, ze sprawca został się przyznał, został ukarany grzywna ( nie wiem ile ) i mogę zacząć użerać się z ubezpieczalnią. Auto zaholowałem do zaprzyjaźnionego warsztatu gdzie likwidator obejrzał samochód i w tym samym dniu przyjechał mój rzeczoznawca wpisany na jakąś listę ministerialna. W piątek 3 dni temu dostałem pisemko, ze wypłaca mi całe 3274,96 pln. Uszkodzone:
- Maska
- błotnik lewy do wymiany
- Zderzak z jednym kierunkiem i wspornikami ( cynkowane, lakierowane proszkowo ) + gumy na zderzak - drogie
- Pas przedni
- pół kosza pod koło zapasowe
- stabilizator i drążek kierowniczy
- opona, droga bo jedna kosztowała 650pln a już nie ma tego modelu wiec trzeba kupić dwie
- belka do sztywnego holu ( na szczęście nie zdjąłem jej po Choczewie )
- felga fuchs oryginalna polerowana
- dekiel spustu oleju Jey Cee ( przywaliłem w krawężnik tyłem )
- obtarłem wydech A1
- filtr oleju zewnętrzny obdarty , tez Jey Cee
Więc wycena ubezpieczalni to kpina. Dziś jadę ustalać z właścicielem warsztatu i rzeczoznawcą co robimy. Dam tutaj znać.
A kilka miesięcy temu pisaliśmy tutaj, ze warto mieć wycenę samochodu przed szkoda, żeby w razie takiej sytuacji jak moja czy Konrada mieć papier z realna wartością samochodu. Pewnie w ubezpieczalni wycenili samochód na 15 tysi i od tej wartości wyliczyli szkodę. Po raz kolejny ubezpieczalnia wypłaca jakieś śmieci na zasadzie niech się klient odpierdzieli, ale oczywiście wypłacą za wszystko tylko trzeba z nimi powalczyć co wcale nie jest trudne.
Ja swojego rozbiłem na początku sierpnia, a dopiero teraz nerw mi puścił
Zdjęcia:



Typ mi wymusił pierwszeństwo przy zmianie pasa bez użycia kierunkowskazu. gwałtowne hamowanie + próba uniknięcia bezpośredniego zderzenia spowodowała wjechanie w barierki rozdzielające jezdnie ( 2 wyrwałem z korzeniami ) i skasowanie znaku. Sprawca zbiegł. Policja przyjechała i na szczęście miałem niezależnego świadka który widział całe zajście i był na tyle uprzejmy, ze godzinę poczekał ze mną na policje. Po 3 dniach od zdarzenia dostałem wezwanie na policje na które przygotowałem zdjęcia mojego samochodu ( że ładny i że cukierkowy i nie zwykły złom ) + miałem wydrukowane zdjęcia z internetu samochodu podobnego do samochodu sprawcy ( Renault Clio sport na białych felgach – rzadki samochód ). Zdjęcia się przydały bo od razu inne podejście pana policjanta i jego wspierającej koleżanki. Wspólnie obejrzeliśmy monitoring ( to było w centrum Olsztyna ) i widać było samochód sprawcy i mój jak jedziemy obok siebie i potem tylko mój po kolizji, zero szans na odczytanie tablic. Okazało się że baza danych którą ma policja nie pozwala na szukanie samochodów po kolorze ( nie zawsze kolor jest wpisany ) po pojemności silnika ( clio sport ma silnik 2.0 ). Numery zapamiętałem tylko początek NO xxxxx. Po powrocie z policji rozesłałem maila do znajomych z pracy ( około 25 osób ) z prośba o pomoc w namierzeniu sprawcy wypadku. Po 5 minutach od wysłania miała zadzwonił do mnie koleś który dostał maila od mojej koleżanki z pracy z wszystkimi danymi kierowcy, pełnym numerem rejestracyjnym i miejscem pracy sprawcy. Może to świadczyć o tym ze Olsztyn to wiocha albo o sile internetu. Zadzwoniłem do pana policjanta prowadzącego sprawę to był w ciężkim szoku, ze 2 godziny po przesłuchaniu ja miałem wszystkie dane sprawcy. Jak znam życie to policja pewnie by umorzyła sprawę z powodu nie wykrycia sprawcy choć ten prowadzący mile mnie zaskoczył podejściem i zaangażowaniem. Po jakichś 10 dniach dostałem z policji pisemko, ze sprawca został się przyznał, został ukarany grzywna ( nie wiem ile ) i mogę zacząć użerać się z ubezpieczalnią. Auto zaholowałem do zaprzyjaźnionego warsztatu gdzie likwidator obejrzał samochód i w tym samym dniu przyjechał mój rzeczoznawca wpisany na jakąś listę ministerialna. W piątek 3 dni temu dostałem pisemko, ze wypłaca mi całe 3274,96 pln. Uszkodzone:
- Maska
- błotnik lewy do wymiany
- Zderzak z jednym kierunkiem i wspornikami ( cynkowane, lakierowane proszkowo ) + gumy na zderzak - drogie
- Pas przedni
- pół kosza pod koło zapasowe
- stabilizator i drążek kierowniczy
- opona, droga bo jedna kosztowała 650pln a już nie ma tego modelu wiec trzeba kupić dwie
- belka do sztywnego holu ( na szczęście nie zdjąłem jej po Choczewie )
- felga fuchs oryginalna polerowana
- dekiel spustu oleju Jey Cee ( przywaliłem w krawężnik tyłem )
- obtarłem wydech A1
- filtr oleju zewnętrzny obdarty , tez Jey Cee
Więc wycena ubezpieczalni to kpina. Dziś jadę ustalać z właścicielem warsztatu i rzeczoznawcą co robimy. Dam tutaj znać.
A kilka miesięcy temu pisaliśmy tutaj, ze warto mieć wycenę samochodu przed szkoda, żeby w razie takiej sytuacji jak moja czy Konrada mieć papier z realna wartością samochodu. Pewnie w ubezpieczalni wycenili samochód na 15 tysi i od tej wartości wyliczyli szkodę. Po raz kolejny ubezpieczalnia wypłaca jakieś śmieci na zasadzie niech się klient odpierdzieli, ale oczywiście wypłacą za wszystko tylko trzeba z nimi powalczyć co wcale nie jest trudne.
Paweł vel YOGI
Vw 1979 1303 Black&Beige cabrio 1915cm3
VW T4 Business 2.8 V6
Westfalia James Cook 2.9TD
GSM (kontakt usunięty)
Allegro: VW_Pasja
Części używane do Twojego VW
Vw 1979 1303 Black&Beige cabrio 1915cm3
VW T4 Business 2.8 V6
Westfalia James Cook 2.9TD
GSM (kontakt usunięty)
Allegro: VW_Pasja
Części używane do Twojego VW