Witam, wczoraj przytrafiła mi się niemiła niespodzianka. Zbliżając się do skrzyżowania wrzuciłem na luz i pomyślałem "niech się toczy", dojeżdżam ale daje gazu a on nic, samochód zgasł :/ Zapaliłem go i jadę dalej, ale wciskam sprzęgło a on znowu traci siłę i próbuje zgasnąć. Dojechałem do domu cały czas trzymając gaz, i zobaczyłem że tam jest luźno. Jakby brakuje jakiejś sprężyny i jak puszczam gaz to nic nie trzyma linki tylko gaśnie mi. I teraz pytanie: Jak to ma wyglądać? Czy tam powinna być jakaś sprężyna? Sam to zrobię czy lepiej nie pchać tam paluchów, bo jeszcze gorzej zrobie?
Zdjęcie nie zachowało się
A dodam jeszcze że ta śruba co trzyma taką blokadę przy zębatce jest bardzo luźna.
Zdjęcie nie zachowało się
A dodam jeszcze że ta śruba co trzyma taką blokadę przy zębatce jest bardzo luźna.
Ludzie dzielą się na 3 grupy. Na takich którzy umieją liczyc i takich, którzy nie umieją.


