VW!
Jak zapewne wiecie jestem przeciwnikiem łańcuszków w stylu sms/gg/inne... "módlmy się teraz...".
Chwila dla każdego jest inna, wyjątkowa i... indywidualna...
Każdy przeżywa to na swój sposób i na pewno najmniej w tej OGROMNEJ(!!!) stracie potrzeba otaczającego nas chorego zgiełku...
Pomysł Maroki jest jak najbardziej szczery, spontaniczny, ale stapając twardo po ziemi (niestety!) dla przeważającej większosći nierealny...
Nie chcę burzyć tej koncepcji, ale skoro ma to być pożegnanie GarBusiarzy, może zaproponować coś mniej spektakularnego, ale wykonalnego, choćby dla części i... spotkać się gdzieś na mieście... (nawet na Pl. Teatralnym, tam gdzie W.O.Ś.P.), tworząc kolorową garbatą kolumnę...
Sam wiem, że nie będę raczej mógł się tym zająć, zresztą przez niektórych (co szczerze mówiąc mi wisi) i tak odebrane by to było za "pokazówkę", ale może ktoś z Was podłapie temat i wspólnie coś ustalicie/my...
Jak tylko coś się zrodzi, to ze swojej strony postaram się zawiadomić wszystkich znanych i nieznanych mi GarBusiarzy, tymczasem kończę i proszę o jedno: nie zróbcie z tego tematu ściany płaczu i niepotrzebnej, pustej dyskusji. Jak to garbaty opierając się na słowach Papieża PIĘKNIE, i jakże TRAFNIE powiedział niech każdy zajmie się swoim życiem...
P.S. Wtrąciłem się dlatego, ponieważ zostałem poproszony o pomoc w zebraniu GarBusiarzy do pożegnania Papieża...
Tyle ode mnie.