Kilka pytań do uzytkowniów garbusa :-)

20 kwietnia 2005, 21:57
Boshe... Przestańcie już z tym łańcuszkiem takich samych odpowiedzi!

Bo zaraz ja coś dopiszę
No więc mój Garbus... :wink:
20 kwietnia 2005, 22:05
No Ania czekamy... zobacz jakie skupienie na sali... :-D
@ : (kontakt usunięty)

Trzymajcie sie ZdroVWo i KoloroVWo !!!!
21 kwietnia 2005, 10:34
..hm...ale to przecież wszystko prawda :-D
Sprzedaliśmy naszego garba :( smutno bez niego ....Nie wiedziałem że tak można się zżyć z autem,ale poszedł w bardzo zacne ręce :)Ale co 2 garby to nie jeden :))
21 kwietnia 2005, 11:20
hehe.... W zasadzie wszystko już powiedziane :)
dodam tylko, ze podane wyżej wartości dotyczą samochodów seryjnych lub niewiele odbiegających od tego stanu.
Zabawa zaczyna sie jak zacznie się modyfikacje idąc za wieloletnia tradycją wywodzącą sie z kalifonijskiej sceny Air Cooled VW.
Idąc tą droga możliwe jest prawie wszystko. Ale to już całkiem inna opowieść w sam raz na dział "tuning" :)

Osobiście (niestety z mojego doświadczenia) radziłbym zakupić auto za troszkę inne pieniądze i nie zaczynać od gruntownego remontu, bo nawet zlecając takie prace trzeba sporo wiedziać na ten temat. Radziłbym kupić auto w przedziale 2-3 tysiące zł, jeżdżące i w miarę możliwości w stanie blacharskim nie wymagającym natychmaistowego remontu. Takie auto da Ci więcej radości na początku drogi, a przede wszyskim są większe szanse na to, że zwiążeszsie z nim emocjonalnie i nie wyrzucisz na złom jak sie okaże że trzeba remontować. Jesli kupować auto uszkodzone, to raczej silnikowo niż blacharsko, bo naprawa jedenego i drugiego to są całkiem inne inne problemy, czas i pieniądze.

Powodzenia,

rebel
Zdjęcie nie zachowało się
http://california-look.pl/
21 kwietnia 2005, 12:23
Zgadzam sie z przedmowca, jak zaczynac garbata przygode to najlepiej z garbem na chodzie, ze srednim, dobrym stanem blacharki (ale nie tragicznym) i dobrym silnikiem. Bedziesz mogl na codzien kozystac z auta, przy okazji cos podlubac, poduczysz sie troche, nabierzesz oglady w teori i praktyce, zrozumiesz swoj wehikol. On Ci powie czego oczekuje, a jak cos zrobisz zle to napewno Ci wytknie :D Bedziesz na bierzaca z mechanika, ustawienia, korekty, drobne wymiany, wszystkiego sie mozna nauczyc. Blacharke i lakier mozna zostawic specjalista, przygotujesz sobie finanse, kupisz elementy karoserii ktore wymagaja wymiany, lakier, jakies drobiazgi i mozesz wtedy dac auto na remont. Najlepiej jak podczas tego remontu uczestniczysz i np skrecasz to i tamto, zawsze cos nowego sie mozna nauczyc... no chyba ze masz mozliwosc remontu u sasiada lub wujka w warsztacie czy cos w tym stylu, to napewno bedzie na Twoja i garba kozysc.

Co tu duzo gadac, czekamy i trzymamy kciuki
@ : (kontakt usunięty)

Trzymajcie sie ZdroVWo i KoloroVWo !!!!
30 kwietnia 2005, 23:20
czesc wam dzieki za tak liczne odpowiedzi i opinie.
Nooo tyle z was powiedzało mi co do punktu 2 ze raczej cos kasy dozbieram i kupie Garbusika z dobrą blachą bo czytałem ze to jest wazniejsze od silnika.
Wiecie gdzie mozna znalesc opis działania i remontu silinka od deski do deski.

A wszyscy z was jezdzice na zloty ? jak jest :D

Jeszcze raz dzieki za opowiedz i sorry ze nie pisałem ale wyjazd :P
1 maja 2005, 11:13
No to pozbieraj pieniążki i kup wiatrołapa w jak najlepszym stanie. Żebyś nie musiał na samym początku wpakować w niego 10 razy więcej niż za niego dałeś.
mucha napisał(a):
A wszyscy z was jezdzice na zloty ?


Jeździmy, a co :!: Może nie wszyscy i może nie zawsze na te same, ale jeździmy. Mam nadzieję, że uda nam się spotkać.
mucha napisał(a): jak jest :D

Aż chciałoby się odpowiedzieć podążając za przykładem DressLife : "Nie, Kxxwa" :lol:
(o\_!_/o) Garbuś (o\_!_/o)
1 maja 2005, 18:08
Hehehhe, Madzik ma racje :lol:

Mucha tego nie da się opisać, to trzeba przeżyć :twisted:
(a z reguły wszyscy przeżywają, choć bywa ciężko :wink: )

← Pytania i problemy