Mam problem z przekaźnikiem kierunkowskazów. Jakiś czas temu, miałem mały przeciek i skrzynka bezpieczników i okoliczne przewody zostały zalane (bez jakichś wielkich powodzi, ale trochę wody tam wpłynęł). Po tej akcji kierunkowskazy przestały działać. Dodatkowo po włączeniu awaryjnych z przekaźnika słychać było pisk/bzyczenie a kontrolka na liczniku świeciła ciągłym światłem.
Kupiłem nowy przekaźnik w sklepie garbusowym - nie działają ani kierunki, ani awaryjne.
Kupiłem jakiś inny w sklepie moto - to samo co wyżej.
Podpiąłem jakiś stary NRDowski (w kształcie walca, a nie kostki) i ten działa, ale wisi na kablach, bo styki mają inny rozstaw, a same światła nie świecą rytmicznie tylko "skokowo".
Zepsuty przekaźnik i ten "działający" są mechaniczne, dwa nowe są elektroniczne.
Nie ukrywam, że chciałbym zrobić to tak jak powinno być, bo obecne rozwiązanie nie jest idealne.
Spotkał się ktoś z takim problem kiedykolwiek? Może to nie w przekaźnikach jest problem a gdzie idziej - np. po przygodzie z H2O zepsuło się coś innego.
Będę wdzięczny za pomoc.
edit: samochód to mex '81
Kupiłem nowy przekaźnik w sklepie garbusowym - nie działają ani kierunki, ani awaryjne.
Kupiłem jakiś inny w sklepie moto - to samo co wyżej.
Podpiąłem jakiś stary NRDowski (w kształcie walca, a nie kostki) i ten działa, ale wisi na kablach, bo styki mają inny rozstaw, a same światła nie świecą rytmicznie tylko "skokowo".
Zepsuty przekaźnik i ten "działający" są mechaniczne, dwa nowe są elektroniczne.
Nie ukrywam, że chciałbym zrobić to tak jak powinno być, bo obecne rozwiązanie nie jest idealne.
Spotkał się ktoś z takim problem kiedykolwiek? Może to nie w przekaźnikach jest problem a gdzie idziej - np. po przygodzie z H2O zepsuło się coś innego.
Będę wdzięczny za pomoc.
edit: samochód to mex '81