Koledzy mam takie pytanie i może nie uzyskamy na nie odpowiedzi bo to historia ale może. ... Moi rodzice mieli garbusa chyba model 1300L, byli drugimi właścicielami, kupili go od pani z W-wy która dostała go chyba od brata z Argentyny - Buenos Aires. Rocznik to 1972 lub 73, kolor był zielony, tylne błotniki z małymi lampami. Potem był dzwon i ojciec zmienił błotniki na z dużymi lampami (stopy słonia) i przemalował całe auto na jasny niebieski metalic. Robili go w Łomiankach u Keniga. Potem sobie jeździli i przyszedł rok 1983 - 85 (nie pamiętam ) i go sprzedali facetowi w W-wie na Trakcie Lubelskim (p. Zygmunt) co naprawiał garbusy. A ja ciekaw jestem czy garbaty "żyje" jeszcze, jakiś historyk polskich garbusów może jest na forum. Aha u nas miał nr rejestracyjny WI 5732. Wiem mało danych ale może...ktoś coś?. Mama miała gdzieś zdjęcie garbusa jak znajdzie to wstawię.
garbus moich rodziców
Choć absolutnie nie wiem jaka była dalsza historia tego Garba, ale w tym co napisałeś jest kilka ciekawostek historycznych wartych podkreślenia.
Kenig w Łomiankach. To był warsztat naprawiający VW za PRL i to taki z prawdziwego zdarzenia, którego pracownicy jeździli do Niemiec na oficjalne szkolenia. Legenda. Sam zakład skończył smutno. W latach 90tych przekształcił się w dealera Seata. Ci którzy interesowali się wtedy motoryzacją pamiętają może skandale z generalnym importerem Seata, który swoimi praktykami biznesowymi doprowadzał do upadku dealerów. Nie pamiętam szczegółów, ale chodziło o jakieś sprytne umowy z poukrywanymi zapisami, przerzucanie na dealerów odpowiedzialności, zmuszanie do wciskania ludziom uszkodzonych samochodów jako fabryczne a nawet jakieś smrodki mafijne. W efekcie Kenig się zastrzelił. Jeśli ktoś był u Atysa i widział tam oryginalne wyposażenie volkswagenowskie "z epoki", to ono pochodzi właśnie od Keniga, u którego Atys praktykował
Brat z Buenos Aires. Jeśli ten Garb pochodzi z Argentyny, to mógł być niezłą ciekawostką. Oczywiście wtedy mało kogo to obchodziło, ale to były samochody z pkt widzenia Europejczyka dziwaczne, z mieszaniną części i rozwiązań u nas nie występujących. Nie masz żadnych fotek?
Ja sam muszę poszukać slajdów ze zdjęciami Garbusa mojego dziadka, który był Brazylijczykiem montowanym w Afryce (Garbus, nie dziadek).
Kenig w Łomiankach. To był warsztat naprawiający VW za PRL i to taki z prawdziwego zdarzenia, którego pracownicy jeździli do Niemiec na oficjalne szkolenia. Legenda. Sam zakład skończył smutno. W latach 90tych przekształcił się w dealera Seata. Ci którzy interesowali się wtedy motoryzacją pamiętają może skandale z generalnym importerem Seata, który swoimi praktykami biznesowymi doprowadzał do upadku dealerów. Nie pamiętam szczegółów, ale chodziło o jakieś sprytne umowy z poukrywanymi zapisami, przerzucanie na dealerów odpowiedzialności, zmuszanie do wciskania ludziom uszkodzonych samochodów jako fabryczne a nawet jakieś smrodki mafijne. W efekcie Kenig się zastrzelił. Jeśli ktoś był u Atysa i widział tam oryginalne wyposażenie volkswagenowskie "z epoki", to ono pochodzi właśnie od Keniga, u którego Atys praktykował
Brat z Buenos Aires. Jeśli ten Garb pochodzi z Argentyny, to mógł być niezłą ciekawostką. Oczywiście wtedy mało kogo to obchodziło, ale to były samochody z pkt widzenia Europejczyka dziwaczne, z mieszaniną części i rozwiązań u nas nie występujących. Nie masz żadnych fotek?
Ja sam muszę poszukać slajdów ze zdjęciami Garbusa mojego dziadka, który był Brazylijczykiem montowanym w Afryce (Garbus, nie dziadek).
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.
Dzięki temu rzadziej się potykam.
ciekawa historia, i z garbem i z warsztatem w łomiankach.
Edek z krainy kredekdespite all my rage i am still just a rat in a cage
https://www.facebook.com/Projekt58
Zdjęcie nie zachowało się
Qubek a znasz lakiernię w Łomiankach Cedrońskiego (pewnie jej nie ma już) to on malował garbatego na polecenie Keniga. Dziś szukałem w goglach pana który kupił garbatego i znalazłem (też się zajmują do dziś vw) rozmawiałem z zięciem i mówi że teść nie będzie pamiętał bo ma 80 lat. I stanąłem w miejscu. Mama ma poszukać fotki to może odgrzeje temat
petercvw- zapytam z ciekawości czy interesuje Ciebie sam fakt czy Garbus istnieje, czy gdyby była możliwość jego odkupienia, to byś chciał tak zrobić? Ja swojego też odnalazłem i odkupiłem, co w tamtym roku szczegółowo opisałem tu na forum. Jak samochód nie wyjechał z Polski, albo nie został zezłomowany,to zawsze jest jakaś szansa na odnalezienie... 

Tylko VW Garbus...
a nie ma mama w papierach gdzies jakies umowy moze VIN bedzie w papierach i jakos moze dojdziesz po tym .... bo to przewaznie sie nie zmienia
Qwazimodo - człowiek z garbem 
1966
1966
Koledzy przede wszystkim ciekawość co z garbusem się stało, czy ktoś go ma i jeździ a czy bym go chciał (od)kupić nad tym się nie zastanawiałem. Mam 2cv i kubla, moja żona przy kupnie drugiego auta nie była zbyt szczęśliwa a nie wiem jak by przełknęła nr. 3 (znacie to chyba). Mama sama hasłem rzuciła "ciekawa jestem czy nasz garbus jeździ" i dlatego takie pytanie zadałem na forum. Umowy sprzedaży nie ma i vinu też, szuka cały czas zdjęcja. Po prostu chłopaki garbi nostalgia. Cytrynę kupiłem bo szukałem sobie hobby a że była moim pierwszym autem za 199 marasa to wróciłem do korzeni. Dziś ją mam, wyremontowałem, jężdżę i się cieszę jak kiedyś choć wydaje mi się jakaś mała. Kubel jest w trakcie remontu ale to je bajka auto miejsca od liku i leży całej rodzinie. A garbus rodziców - moje dzieciństwo a żona teraźniejszość
, nie ma parcia znajdzie się czy nie płakać nie ma co.
Mama przeszukuje archiwum X zdjęciowe ale nie może znaleźć.