W sprawie dzieci Ci nie pomogę, bo ja jako dziecko podróżowałem Maluchem, nie miałem takich luksusów jak Garbus. Karo się spytaj

To co chcę powiedzieć to to, że wbrew temu co można sądzić z wypowiedzi wielu współczesnych rodziców, kod genetycznych dzieci w dzisiejszych czasach nie zmienił się od tego sprzed 10 czy 20 lat i mogą jeździć Garbusem tak samo jak wcześniejsze pokolenia.
No i satysfakcja z tego że po obejrzeniu tych wszystkich atrakcji wsiądą dumne do swojej "atrakcji"... u większości dzieci buduje to jakąś więź, poczucie przygody, nie wiem.
Do tego nawet jako osoba lubiąca zapierdalać jak już trafię na autostradę nie będę twierdził że to ma sens. Nie ma prawie żadnego znaczenia. Jedna kupka po drodze więcej zje Ci cały zysk z gnania 200 km/h
Ja bym jednak brał autostradę w takim wypadku. Sam kiedyś bardzo ich nie lubiłem i wciąż nie przepadam, ale jeśli zależy Ci na czasie, to niezależnie od tego jaką prędkość zakładasz, fakt że na autostradzie nie musisz zwalniać, zatrzymywać się i kręcisz sprawia że oszczędzasz godziny. A zjechać na boczne drogi zawsze można.
Generalnie dojechanie Garbusem autostradą do Wolfsburga wyjeżdżając rano to betka. Kiedyś, jak nie było odcinków Waw-Stryków i Poznań-granica to było pewne wyzwanie. Mając nienawykłe do podróży dzieci, brałbym to pod uwagę.