Pasy bezwładnościowe

23 czerwca 2005, 08:16
Siema!

Noszę się z zamiarem wymiany pasów na bezwładnościowe. Wczoraj przymierzałem od poloneza. Ponieważ otwór po orygnialnych pasach (ten przy słupku) jest za blisko tylnego fotela musiałem zrobić odpowiedni wspornik, który pozwoliłby swobodne rozwijanie i zwijanie pasa. Niestety po zamontowaniu i kilku sprawdzeniach czy pas jest sprawny coś się w nim spier... i już nie chciał się zwijać. Zastanawiam się czy od jakiegoś konkretnego modelu auta nie udałoby mi się dobrać takich pasów, żeby nie bawić się w sporniki. Może ktoś z Was ma w tym temacie doświadczenie....?

PozdraVWiam!!!
23 czerwca 2005, 10:19
Pas moze nie byc pionowy, wtedy nie bedzie sie zwijal
Moze cos sie jednak popsulo? Czy pas byl nowy? Jezeli nie - wYRzuc go na smietnik
Jak ja kupowalem pasy to byl w nich komplet wspornikow tak zeby mozna bylo dostosowac do roznych samochodow (to byly pasy na drugi montaz). Od kierowcy obylo sie bez wspornika, a od pasazera trzeba bylo jeden zalozyc. Ale to nie problem, 15 minut roboty i instrukcja do tego. Z obrazkami :)
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.
23 czerwca 2005, 10:33
No ale to chyba właśnie o to chodzi żeby pas się zwijał po odpięciu....
Pasy nie są nowe, dostałem je od znajomego i zdecydownie coś sięw jednym z nich zepsuło. Śmietnik mają gwarantowany ;) Ile kosztują (orientacyjnie) takie pasy na drugi montaż?
23 czerwca 2005, 10:34
600-700 za pare bezwladnosciowych
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.
23 czerwca 2005, 11:02
Qrczaki... drogawo.... :( Ale pewnie w 100% sprawne... Może po wakacjach ;)
23 czerwca 2005, 12:17
Pewnie. Bo nowe, z gwarancja i atestem.
Drogawo? Ja kbedziesz nastepnym razem wiozl dziewczyne, mamusie, brata czy dziadka, powiedz mu ze w razie tfu tfu czegos to pasy pewnie go nie zatrzymaja i moze z tego powodu tfu tfu zostac kaleka lub zginac ale 350zl to drogo.
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.
25 czerwca 2005, 15:42
Spróbuj poszukać używanych ,tylko konkretnie do garba bo z przekładek to nic dobrego nie wyjdzie - nawet jeśli bedą pozornie pasować to moga być za krókie,za długie itd. A te które montowałeś i nagle przestały działać - niektóre pasy beda działać prawidłowo tylko po ułozeniu pod odpowiednim kątem tzn takim pod jakim maja znajdowac sie w aucie do którego sa przeznaczone.
Można znalezc uzywane pasy w dobrym stanie,choć takich w zasadzie zakładac sie nie powinno. Ja dałem 30zł. za komplet i działaja jak żylety.
"My hovercraft is full of eels"
25 czerwca 2005, 16:03
A skad wiesz?
O tym czy pasy dzialaja czy nie lepiej sie nie przekonywac. Bo jest tylko jeden sposob zeby to sprawdzic. A nie slyszalem zebys mial ostatnio wypadek.
Pasy maja dzialac 10 lat lub do pierwszego wypadku. Jezeli Garb z ktorego kupowales pasy mial ponizej 10 lat i masz calkowita pewnosc ze byl bezwypadkowy to z takiego mozna by pasy wymontowac. Mysle ze takich Garbow-dawcow czesci nie jest zbyt wiele.
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.
25 czerwca 2005, 16:44
qubek napisał(a):A skad wiesz?
O tym czy pasy dzialaja czy nie lepiej sie nie przekonywac. Bo jest tylko jeden sposob zeby to sprawdzic. A nie slyszalem zebys mial ostatnio wypadek.
Pasy maja dzialac 10 lat lub do pierwszego wypadku. Jezeli Garb z ktorego kupowales pasy mial ponizej 10 lat i masz calkowita pewnosc ze byl bezwypadkowy to z takiego mozna by pasy wymontowac. Mysle ze takich Garbow-dawcow czesci nie jest zbyt wiele.

Oczywiście nie wiem z jakiego konkretnie garba pochodziły te pasy,wystarczy mi wiedza że został legalnie rozebrany na cześci i nie zniknął spod bloku dwie noce wstecz. A skąd wiem że działaja - coż - zawieszaja sie przy słabiutkim szarpnieciu i nie mam żadnych podstaw uważać że w razie potencjalnej kolizji bedzie inaczej - tak rozumujac to moga zawieść i pasy nowe z atestem ....
Wydaje mi sie że bezpieczenstwo na drodze nie zalezy tylko i wyłącznie od pasów ,chociaż oczywiście sa bardzo ważne - jest jeszcze rozsądek,umiejetności - to chyba nawet wazniejszy element niz same pasy. Niech nikt sie tym nie sugeruje bo to incydentalne przypadki ale sa sytuacje gdy pasy moga nawet utrudnić sprawe - np. pożar i kwestia szybkiego wydostania sie z auta - znam taki przypadek.
A wypadku nie miałem - do ostatniego roku w życiu nie otarłem nawet lakieru a w pamietnym dla mnie 2004 miałem 3 stłuczki - raz z mojej winy :oops: ........
"My hovercraft is full of eels"
25 czerwca 2005, 17:25
Wiec jak widzisz rozsadek i umiejetnosci czasem nie wystarczaja. Co za sens statystycznie badac co ma wiekszy wplyw na prawdopodobienstwo zaistnienia wypadku? Wypadki czasem sie zdazaja i tyle. Czasem potrzebne sa w nich pasy. Rzadko, tak jak raczej rzadko sa wypadki. Ale to nie zmienia faktu ze lekcewazenie niebezpieczenstwa jest glupota. To czy pas sie ladnie zwija i chaczy moze ale nie musi oznaczac ze w razie czego nie zawiedzie. Moze mechanizm jednak puscic, to raz. Ale drugi czynnik to material z ktorego sa zrobione. To on sie starzeje i rozciaga w razie wypadku. Gdzies w necie byl crash test Garbusa, 2cv, Mini i czegos tam jeszcze. Takich klasykow. W Garbusie i ktoryms z pozostalych samochodow pas puscil w gornej przelotce. Dokladnie to samo stalo sie kilka lat temu jak Polibuda robila crash test Duzego Fiata. Wybrali specjalnie bardzo dobry egzemplarz, bo to mialo byc badanie starych konstrukcji a nie samochodow zmeczonych zyciem. Ale nic z tego bo z pozoru dobrze wygladajacy pas urwal sie i manekin polecial do przodu. Cos w tym, ze pasy maja okreslona date przydatnosci jest.
Och i pliz, nie wciskaj mi kitow o pozarach itd. Chyba kazdy "przeciwnik pasow" z ktorym rozmawialem ma wujka/ojca kolegi/bliskiego znajomego ojca ktory mial ten sam wypadek Duzym Fiatem, wjechal pod ciezarowke i jakby sie w bok nie rzucil (jakby pasy w tym przeszkadzaly) to....I kazdy slyzal o tym osobiscie (lub prawie) od niedoszlej ofiary :] Wlaczam w to kolesia ktory juz drugi raz chodzi z facjata mocno poobijana poduszka powietrzna (i tak dobrze ze tylko facjata ucierpiala) po dosc lekkiej stluczce bez zapietych pasow/ Ale pasy to zabojcy bo moj wujek....
Ja z osobistego doswiadczenia moge powiedziec ze przy po mocnym, czolowym uderzeniu pasy moga solidnie poobijac bebechy. To kika dni boli, ale w sumie trupy bolu nie czuja.
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.
25 czerwca 2005, 18:06
Nie mam wujka,ojca ani szwagra :lol: który musiał robić unik w dużym fiacie - po prostu u mnie pod miastem (na wyrost powiedziane) był taki wypadek w którym strażacy ledwie wyratowali dwójke ludzi z Volvo w którego od tylca przycedził TIR i wszystko sie zajarało - najwiekszy problem był własnie z dostaniem sie do pasów i przecieciem ich.
A powiem szczerze że motorem mojego działania jest to że nie mam kasy na nowe pasy (rym) ,wiem akurat ile one kosztuja bo pytałem w wielu miejscach m.in. u Filipa i sa to sumy dość astronomiczne. Poza tym mysle że lepsze sa jednak używane,działajace od garba niż nówki od poldka czy seia - w tych ostatnich można sie udusić - nawet bez wypadku.
Jak mowiłem poza tym - tak rozumując -moga zawieść i nowe pasy,przecież każda rzecz może sie zepsuć w najmniej odpowiednim momencie,tym bardziej że z jakościa brazyliskich czesci róznie bywa...........
"My hovercraft is full of eels"
25 czerwca 2005, 20:58
Ale wyratowali, a moze gdyby pasow nie mialy to by nie wyratowali?Mysle ze pasy dla strazaka to nie problem, po pierwsze zeby nie moc ich odpiac trzeba wpasc w panike, a to sie strazakowi raczej nie zdaza, po drugie oni sie w to nie bawia bo maja obcinaczki do tego ktorymi robi sie to momentalnie.
Ja tez nie mam kasy, wiele rzeczy lezy, lakier jest be, nowe fotele czekaja u tapicera, czasem trzeba z kapcia do roboty skozyc (a mam dosc daleko ;) ) skladanie nowego silnika tez stoi ale na pasy sie wykosztowalem. Nie sa brazylijskie ani od Seja. Ile kosztowaly te o ktore sie pytales?
Nowe pasy moga zawiesc, wiec kupujmy stare, na to samo wychodzi? Serio tak myslisz?
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.
27 czerwca 2005, 11:21
dajcie spokój.
wiadomo że najlepsze są nowe. ale nie każdy ma kapuste żeby sobi je sprawić.
wiem na pewno ze trzeba je zapinać,tez miałem czołowe (nie ze swojej winy) golfem II i gdyby nie pasy to baniakiem walnąłbym w twardą sportowa kierownicę albo wyleciał przez okno.

starajcie się kupować części nowe,te które wpływają na bezpieczeństwo a reszta mogą być używki.

pozdrawiam

ile kosztują nowe do garba pasy?

acha 600-700
Sprzedaliśmy naszego garba :( smutno bez niego ....Nie wiedziałem że tak można się zżyć z autem,ale poszedł w bardzo zacne ręce :)Ale co 2 garby to nie jeden :))
28 czerwca 2005, 11:01
qubek napisał(a):Ja tez nie mam kasy, wiele rzeczy lezy, lakier jest be, nowe fotele czekaja u tapicera, czasem trzeba z kapcia do roboty skozyc (a mam dosc daleko ;) ) skladanie nowego silnika tez stoi ale na pasy sie wykosztowalem. Nie sa brazylijskie ani od Seja. Ile kosztowaly te o ktore sie pytales?
Nowe pasy moga zawiesc, wiec kupujmy stare, na to samo wychodzi? Serio tak myslisz?
Te o które pytałem - no własnie ok.700 zł - co do reszty w sumie masz racje,ale sory tyle na pasy nie wywale. I tyle :wink:
"My hovercraft is full of eels"

← Pytania i problemy