Cześć,
Po kilkuletniej przerwie postanowiłem wrócić do garbusowania. Znalazłem garbusa, który podobnie jak ja kilka lat nie jeździł i postanowiłem, że razem wrócimy do jeżdżących.
Na pierwszy ogień, poszedł układ hamulcowy - wymiana właściwie wszystkiego (w warsztacie, w którym naprawia się czasem garbusy )
Po tej wymianie mam wrażanie, że nadal są to bardziej spowalniacze, niż hamulce, stąd moje pytania:
1. Czy już tak bardzo zapomniałem jak się jeździ garbusem i hamulce po prostu działają dużo gorzej niż we współczesnych samochodach ?
2. Czy może po całkowitej wyminie muszą się ułożyć i po np 100km trzeba je jeszcze doregulować ?
Po kilkuletniej przerwie postanowiłem wrócić do garbusowania. Znalazłem garbusa, który podobnie jak ja kilka lat nie jeździł i postanowiłem, że razem wrócimy do jeżdżących.
Na pierwszy ogień, poszedł układ hamulcowy - wymiana właściwie wszystkiego (w warsztacie, w którym naprawia się czasem garbusy )
Po tej wymianie mam wrażanie, że nadal są to bardziej spowalniacze, niż hamulce, stąd moje pytania:
1. Czy już tak bardzo zapomniałem jak się jeździ garbusem i hamulce po prostu działają dużo gorzej niż we współczesnych samochodach ?
2. Czy może po całkowitej wyminie muszą się ułożyć i po np 100km trzeba je jeszcze doregulować ?