Koledzy, pomóżcie w znalezieniu przyczyny. Wkładam kluczyk do stacyjki, przekręcam raz, zapalają się kontrolki i z tylu auta słyszę „pstryk” - coś jak by iskra przeskoczyła. Następnie rozkręcam kluczyk żeby odpalić i lekko przygasają kontrolki ale rozrusznik ani drgnie. Raz na tysiąc zakręci i wtedy auto odpala i wszystko git. Ale zależy mi na pozostałych 999 razach. Stacyjka wymieniona, rozrusznik wymieniony a ciagle strach gdzieś jechać bo nie wiadomo czy gdzieś nie zostanę kiedy rozrusznik postanowi nie kolaborować z właścicielem. Co myślicie o tej przypadłości? Gdzie szukać? Kable przejrzałem. No niby jest ok. [/list]
Sławek

