Samochód w częściach

25 października 2005, 21:54
Witam!

Mam pytanie odnośnie rozkładania samochodu na części.. Załóżmy sobie, że posiadam samochód, zarejestrowany, jeżdżący, przegląd techniczny, opłacone ubezpieczenie - słowem normalny pojazd. Nie mogę go wyrejestrować i postawić w garażu (durne polskie prawo), nie mogę przestać płacić OC, nawet jeżeli nie rusze go z garażu przez następne 3 lata.. Czyli jestem zmuszony do płacenia za to i tamto, tak czy inaczej (ten temat już przerabialiśmy i chyba wszystko rozumiem). Kumpel mówił mi, że jeżeli chce się wyrejestrować samochód, trzeba go zezłomować - ale co z sytuacją, gdy sprzedam samochód na części? Przeciez nie moge mieć zarejestrowanego samochodu, który będzie u 5 czy 10 osób w kawałkach :> Tym bardziej nie bede za niego płacił OC..

Konkretnie - jaka jest kolejność - najpierw sprzedaję samochód po kawałku, a jak już nie mam, to informuję o tym kogo trzeba, czy na odwrót?

I od razu patrząc z drugiej strony - kupiłem sobie budę garba od jednego kumpla, silnik od drugiego, kółka od trzeciego, fotele od czwartego itd... Składam to wszystko do kupy - zarejestrują mi? Jaki jest tok postępowania?

Jeżeli coś wiecie, piszcie! :)

Pozdrawiam!
www.pinstriping.no
26 października 2005, 00:29
Zarejestruja Ci pod warunkiem ze buda ktora kupujesz (podloga) bedzie z papierami. Reszta to tylko czesci. No chyba ze papióry kupujesz oddzielnie ;)
Co do sprzedawania na czesci - sprzedajesz a potem idziesz zlomowac. Tylko ze w/g najnowszych rozporzadzen za kazdy kilogram ponizej masy w papierach musisz zaplacic, tak ze oddajac zero kilo placisz z tego co pamietam prawie 10 tysiecy! Serio - jeden z najdebilniejszych przepisow jakie znam. Ale na Strazackiej chyba tak nie robia, przyjmuja, a poza tym zawsze zaniast zlomowac mozesz zglosci kradziez. Policja nie znajduje samochodu (bo go juz nie ma), dostajesz na to kwit i z nim wyrejestrowujesz. Z tym ze to przestepstwo ;)
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.
26 października 2005, 06:37
qubek napisał(a):Tylko ze w/g najnowszych rozporzadzen za kazdy kilogram ponizej masy w papierach musisz zaplacic, tak ze oddajac zero kilo placisz z tego co pamietam prawie 10 tysiecy!

:shock: Nosz k****, co się dowiaduję o jakimś nowym przepisie, to mi ręce i/lub szczęka opadają...

Dzięki za odpowiedź! :)
www.pinstriping.no
28 października 2005, 11:03
nie kumam....??? :shock:
Sprzedaliśmy naszego garba :( smutno bez niego ....Nie wiedziałem że tak można się zżyć z autem,ale poszedł w bardzo zacne ręce :)Ale co 2 garby to nie jeden :))
29 października 2005, 09:55
renegat napisał(a):Jeśli masz na myśli garbuska, a w dodatku co najmniej 25-cio letniego, to nie musisz płacić OC.



coś ty wymyślil ?? sprzedaj ten patent, wszystkim sie przyda, bo ja to pierwszy raz słysze że można nie placić.

no chyba ze chodzi ci o to że samochód jest zarejestrowany jako ZABYTEK.
„...W życiu piękne są tylko chwile...” R.R
29 października 2005, 15:48
A przeczytałeś dokładnie posta, do którego podałem link? Chodzi o to że jeśli nie jeździsz z jakiś względów autkiem (remont, stoi w garażu, szkoda jeżdzić zimą, może się przyda później na części :-D itp), nie musisz płacić za nie OC. Ale są pewne warunki, a jakie? Odsyłam do postu, o którym wspomniałem wyżej.
sex, bug and rock'n'roll
29 października 2005, 15:58
ENTER napisał(a):
renegat napisał(a):Jeśli masz na myśli garbuska, a w dodatku co najmniej 25-cio letniego, to nie musisz płacić OC.



coś ty wymyślil ?? sprzedaj ten patent, wszystkim sie przyda, bo ja to pierwszy raz słysze że można nie placić.

no chyba ze chodzi ci o to że samochód jest zarejestrowany jako ZABYTEK.
Trzeba byłoby zarejestrować go na żółte blachy,co moim zdaniem nie jest zbyt sensowne w przypadku aut użytkowanych na codzień - pojazd musi skończyć 25 lat i nie być produkowanym od 15 - to mnie zastanawia bo garby przestali stukać w 2003,mieć 3/4 oryginalnych cześći itd. było już o tym.
Ale to nieprawda że nie trzeba płacić OC - jest ale bardzo niskie poniżej stówy nawet. Inna sprawa że niektórych towarzystwach ubezp. ze zniżkami mozna płacić rocznie 200 zł - mam taka przyjemność nawet :-D
A co do rozbierania na cześci to w prawie polskim nie ma nawet instytucji sprzedazy po kawałku,a auto trzeba zezłomować jesli ma zniknąc z ewidencji.
Ale jakby ktos chciał od Ciebie te 10 tys. to zapraszam do mnie - jest stacja z uprawnieniami która przyjmuje zupełnie free.
Ale tak sobie mysle że proceder rozbierania na cześci jest tak powszechny że nie trzeba az tak bardzo przejmowac sie tymi przepisami - nie ma fizycznej mozliwości dotarcia do wszystkich osób które tak zrobiły - z samych wozów sprowadzonych z zagranicy po wejściu do UE na cześci rozebrano ponad 200 tys.
"My hovercraft is full of eels"
29 października 2005, 16:01
renegat napisał(a):A przeczytałeś dokładnie posta, do którego podałem link? Chodzi o to że jeśli nie jeździsz z jakiś względów autkiem (remont, stoi w garażu, szkoda jeżdzić zimą, może się przyda później na części :-D itp), nie musisz płacić za nie OC. Ale są pewne warunki, a jakie? Odsyłam do postu, o którym wspomniałem wyżej.
Każdy samochód osobowy o ile nie został zezłomowany lub nie jest pojazdem zabytkowym lub/i specjalnym np. wóż strażacki musi mieć aktualne i ciągłe ubezp. OC.
Czasowo można wyrejestrować ciągnik siodłowy,naczepe,pojazd ciężarówy i zdaje sie autobus. Co do traktorów nie wiem :wink:
"My hovercraft is full of eels"
29 października 2005, 16:48
Kolejny, który czyta między wierszami :-D
Zabytek a pojazd historyczny to dwie różne rzeczy. Żeby pojazd mógł być uznany za historyczny to musi mieć skończone 25 latek i odpowiednią opinię rzeczoznawcy. A jaką? Ponownie proponuję zapoznanie się z postem, o którym mówiłem. I wcale nie trzeba mieć żółtych blach. A w dodatku można umowę OC zawrzeć na trzy miesiące, jak ktoś akurat na tyle potrzebuje autko (3 m-ce to minimum).
A co ma rejestracja do ubezpieczenia? Mogę mieć wrośnięte w trawnik, zarejestrowane na mnie autko i legalnie nie muszę opłacać OC :D
sex, bug and rock'n'roll
29 października 2005, 17:05
renegat napisał(a):Kolejny, który czyta między wierszami :-D
Zabytek a pojazd historyczny to dwie różne rzeczy. Żeby pojazd mógł być uznany za historyczny to musi mieć skończone 25 latek i odpowiednią opinię rzeczoznawcy. A jaką? Ponownie proponuję zapoznanie się z postem, o którym mówiłem. I wcale nie trzeba mieć żółtych blach. A w dodatku można umowę OC zawrzeć na trzy miesiące, jak ktoś akurat na tyle potrzebuje autko (3 m-ce to minimum).
A co ma rejestracja do ubezpieczenia? Mogę mieć wrośnięte w trawnik, zarejestrowane na mnie autko i legalnie nie muszę opłacać OC :D
Tak to dwie rózne rzeczy,tylko że za pojazd historyczny uznaje sie autko które ze względu na zastosowane w nim rozwiazania techniczne,osobę która nim jeździła,uczestnictwo w waznych wydarzeniach historycznych itd. wnosi coś ważnego do biegu historii - czyli w zasadzie nie ma tu wymogów wiekowych - przykład niedawno w USA opchnięto na aukcji Golfa którym przed wyborem na papieża jeździł osobiście J.Ratzinger. - w opisującym go artykule nazywano go pojazdem historycznym.
A pojazd zabytkowy to pojazd który skończył 25 lat i produkowany nie jest od co najmniej 15.
I jesli co do tego co napisałem powyzej nie mam 100% pewności bo przytoczyłem to na podstawie wiadomości które zapamiętałem gdy tym sie interesowałem,to mogę zaświadczyć Ci z całkowita pewnościa że auto wrastające w trawe zgodnie z prawem musi mieć opłacone OC - dasz głowe że zaparkowany w krzakach wrak niestoczy sie nagle i nie zniszczy zaparkowanego w poblizu auta ??? Przyznam Ci racje jesli z całą stanowczościa powiesz mi że niemozliwe jest aby niejeżdzace auto brało udział w szkodzie ......
"My hovercraft is full of eels"
29 października 2005, 17:44
No dobra, dla nieczytających i leniwych :D :
Witam
Myslę że nie jest tak źle jak by się wydawało. Poniżej cytat z ustawy o ubezpieczeniach:

Cytat:
Art. 29. 1. Posiadacz pojazdu jest obowiązany zawrzeć umowę ubezpieczenia OC posiadaczy pojazdów mechanicznych:
najpóźniej w dniu rejestracji pojazdu mechanicznego, z wyjątkiem pojazdów historycznych;
przed wprowadzeniem do ruchu pojazdów, o których mowa w art. 2 pkt 10 lit. b, oraz pojazdów historycznych;
przed przekroczeniem granicy, jeżeli posiadacz lub kierujący pojazdem mechanicznym wprowadzanym do ruchu na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej nie posiada ubezpieczenia OC posiadaczy pojazdów mechanicznych;
przed wprowadzeniem do ruchu pojazdów, o których mowa w art. 2 pkt 10 lit. a, które nie zostały zarejestrowane;
przed wprowadzeniem do ruchu pojazdów, o których mowa w art. 2 pkt 10 lit. b, oraz pojazdów historycznych, które nie zostały dopuszczone do ruchu;



A co to jest pojazd historyczny:

Cytat:
pojazd historyczny:
pojazd zabytkowy w rozumieniu przepisów ustawy - Prawo o ruchu drogowym,
pojazd wpisany do księgi inwentarza muzealiów zgodnie z przepisami dotyczącymi ewidencjonowania dóbr kultury w muzeach,
pojazd mający co najmniej 40 lat,
pojazd mający co najmniej 25 lat i uznany przez uprawnionego rzeczoznawcę samochodowego za pojazd unikatowy lub mający szczególne znaczenie dla udokumentowania historii motoryzacji;


Czyli jak autko nie jeździ, bo np. robisz remont to nie opłacasz OC. Umowę zawierasz dopiero przed wprowadzeniem autka na drogę, czyli po remoncie. Jedyny problem to przekonać osłów w ubezpieczalni do tego że Garbusek to jednak autko historyczne. Mi się udało (ale musialem powalczyć ), bo nie chcieli mi przyznać 50% zniżki za wiek autka. Najlepiej wydrukować sobie tekst ustawy i z nim pójść do PZU.
http://www.pzu.pl/pub/files/PZU_SA/produkty/k…we_komunikacyjne.htm

Mam nadzieję że choć troszeczkę pomogłem. Pozdroofka

A reszta w linku, który gdzieś tu wrzuciłem :D
Przyznam Ci racje jesli z całą stanowczościa powiesz mi że niemozliwe jest aby niejeżdzace auto brało udział w szkodzie ......
W tym względzie nie będę się spierał. Ja miałem kolizję z ... latającymi drzwiami z Domu Kultury :-D , które raczej nie powinny latać. A jednak przyłomotały w moje autko, więc wszystko jest możliwe.
I jesli co do tego co napisałem powyzej nie mam 100% pewności bo przytoczyłem to na podstawie wiadomości które zapamiętałem gdy tym sie interesowałem,to mogę zaświadczyć Ci z całkowita pewnościa że auto wrastające w trawe zgodnie z prawem musi mieć opłacone OC...

No właśnie, a ja powołuje się na istniejące przepisy, które nie każdy posiadacz wiekowego autka zna, a szkoda bo można na ich znajomości skorzystać. Po co opłacać OC, skoro akurat robię remont autka, i wyjadę mniej więcej za trzy lata na drogę? Nie szkoda kasy? A jeśli nie jeżdżę zimą , a autko garażuje to po co opłacać OC? Skoro mamy takie możliwości to trzeba z nich korzystać.
sex, bug and rock'n'roll

← Pytania i problemy