Nagle w czasie jazdy nastapil spadek mocy. Naciskam pedal gazu i nic, nie ciagnie, tylko silnik zwalnia, az w koncu gasnie. Nie udalo sie juz go odpalic - sholowany do garazu.
Krok pierwszy - sprawdzilismy czy pompa paliwa podaje, dosyc kiepsko w zasadzie na oko mozna stwierdzic, ze za malo, na dodatek paliwo sie cofa (zalozylismy przezroczysty przewod bylo widac)
Krok drugi - odkrecilismy pompe (rozbieralna), okazala sie slabo skrecona, zaworki w zasadzie dzialaja , zalozylismy ja po raz drugi, samochod odpalil, przejechalam okolo 3km, pod domem znowu to samo, ja mu w gaz o on nic tylko zaczyna gasnac
Krok trzeci - dochodzimy do wniosku ze cos jednak z ta pompa jest nie tak, kupuje nowa, na wszelki wypadek od razu z popychaczem, ale okazuje sie, ze ta sama dlugosc, wiec zostawiam stary. Pompa nie podoba mi sie od poczatku, baaaardzo ciezko chodzi ten element, ktory jest popychany przez popychacz, na dodatek wydaje sie kilka milimetrow glebiej niz w starej pompie. Zakladam ja jednak, udaje sie zapalic, po baaardzo dlugim pompowaniu gaznikow. Przejezdzam sie kawalek, wydaje sie ze sprawa zalatwiona. A jednak dzisiaj to samo przejechalam okolo 3km, ja mu w gaz a on nic, pyr pyr pyr, zwalnia i w koncu gasnie. Po odczekaniu pare minut znowu zapala i kawalek jedzie, znowu gasnie i
tak dotoczylam sie do domu. Nie mam pomyslu co to moze byc. Wyraznie sprawia wraznie jakby brakowalo mu paliwa. Ale zatankowany do pelna, wymieniony krociec przy baku, nowy filtr paliwa, nowe przewody. Cos czego wczesniej nie bylo, po odpaleniu kopci jakby mial za bogata mieszanke. No i w momencie kiedy "zaczyna sie psuc" wydaje mi sie, ze nie chodzi na wszystkich cylindrach, a przynajmniej chodzi nierowno, ale to moze byc przeciez przez brak paliwa. Zaplon ustawiony, przerwa tez, nowe przewody WN, nowe swiece.
moze macie jakies pomysly?
Krok pierwszy - sprawdzilismy czy pompa paliwa podaje, dosyc kiepsko w zasadzie na oko mozna stwierdzic, ze za malo, na dodatek paliwo sie cofa (zalozylismy przezroczysty przewod bylo widac)
Krok drugi - odkrecilismy pompe (rozbieralna), okazala sie slabo skrecona, zaworki w zasadzie dzialaja , zalozylismy ja po raz drugi, samochod odpalil, przejechalam okolo 3km, pod domem znowu to samo, ja mu w gaz o on nic tylko zaczyna gasnac
Krok trzeci - dochodzimy do wniosku ze cos jednak z ta pompa jest nie tak, kupuje nowa, na wszelki wypadek od razu z popychaczem, ale okazuje sie, ze ta sama dlugosc, wiec zostawiam stary. Pompa nie podoba mi sie od poczatku, baaaardzo ciezko chodzi ten element, ktory jest popychany przez popychacz, na dodatek wydaje sie kilka milimetrow glebiej niz w starej pompie. Zakladam ja jednak, udaje sie zapalic, po baaardzo dlugim pompowaniu gaznikow. Przejezdzam sie kawalek, wydaje sie ze sprawa zalatwiona. A jednak dzisiaj to samo przejechalam okolo 3km, ja mu w gaz a on nic, pyr pyr pyr, zwalnia i w koncu gasnie. Po odczekaniu pare minut znowu zapala i kawalek jedzie, znowu gasnie i
tak dotoczylam sie do domu. Nie mam pomyslu co to moze byc. Wyraznie sprawia wraznie jakby brakowalo mu paliwa. Ale zatankowany do pelna, wymieniony krociec przy baku, nowy filtr paliwa, nowe przewody. Cos czego wczesniej nie bylo, po odpaleniu kopci jakby mial za bogata mieszanke. No i w momencie kiedy "zaczyna sie psuc" wydaje mi sie, ze nie chodzi na wszystkich cylindrach, a przynajmniej chodzi nierowno, ale to moze byc przeciez przez brak paliwa. Zaplon ustawiony, przerwa tez, nowe przewody WN, nowe swiece.
moze macie jakies pomysly?
