Witam
Mam taki problem. Swoim garbuskiem nie jeżdżę zimą..i pierwszy raz wyjechałem nim wczoraj do rodzinki na święta. Przed wyjazdem wszystko sobie posprawdzałem gdyż stał całą zimę , m.in. przeczyściłem świece, styki na przerywaczu, przedmuchałem te dwie dysze z boku w gaźniku itp. I problem jest taki. Mianowicie jak jechałem w tamtą stronę to wszystko było w miarę ok ... na początku gasł na wolnych obrotach ..ale myślałem że musi się nagrzać. Gdy już wracałem gasł mi za każdym razem gdy ściągałem nogę z gazu - po kilki sekundach (zapalał potem bez problemu). Obroty coraz bardziej malały... silnik chodził coraz bardziej nierówno...aż w końcu stawał. Czułem że silnik nie chodzi tak jak powinien ... czuć było jak na mniejszych obrotach trochę szarpało i przerywało...jakby nie dostawał wystarczającej ilości paliwa ... a jak się dodawało gazu...to obroty bardzo powoli malały. Wydaję mi się też że silnik był "słaby". Jak się powoli zwiększało obroty to nie było to takie płynne ... tylko takie tochę przerywane...jakby silnik nie mógł się rozkręcić bo mu brakuje paliwa....ale paliwo oczywiście było
Nie pomagało podkręcenie tej śruby przy dźwigience od gazu przy gaźniku aby miał większe obroty i aby mi nie gasł. Więc w czym tkwi problem ? Przed zimą wsio było ok. Czy może to być wina iskry, aparatu, ustawinia zapłonu.... czy problem tkwi raczej w gaźniku...jego regulacji, przeczyszczeniu dysz itp. Jeżeli chodzi o gaźnik to które dysze mogłyby być za to odpowiedzialne ?
Z góry dzieki
pozdro
Mam taki problem. Swoim garbuskiem nie jeżdżę zimą..i pierwszy raz wyjechałem nim wczoraj do rodzinki na święta. Przed wyjazdem wszystko sobie posprawdzałem gdyż stał całą zimę , m.in. przeczyściłem świece, styki na przerywaczu, przedmuchałem te dwie dysze z boku w gaźniku itp. I problem jest taki. Mianowicie jak jechałem w tamtą stronę to wszystko było w miarę ok ... na początku gasł na wolnych obrotach ..ale myślałem że musi się nagrzać. Gdy już wracałem gasł mi za każdym razem gdy ściągałem nogę z gazu - po kilki sekundach (zapalał potem bez problemu). Obroty coraz bardziej malały... silnik chodził coraz bardziej nierówno...aż w końcu stawał. Czułem że silnik nie chodzi tak jak powinien ... czuć było jak na mniejszych obrotach trochę szarpało i przerywało...jakby nie dostawał wystarczającej ilości paliwa ... a jak się dodawało gazu...to obroty bardzo powoli malały. Wydaję mi się też że silnik był "słaby". Jak się powoli zwiększało obroty to nie było to takie płynne ... tylko takie tochę przerywane...jakby silnik nie mógł się rozkręcić bo mu brakuje paliwa....ale paliwo oczywiście było
Z góry dzieki
pozdro