W związku z tym że mój garbi już praktycznie jest gotowy do jazdy po ulicach po kapitalce(zostały tylko pasy do przykręcenia) postanowiłem sie przejechać do kumpla ( jakieś 700m w lini prostej).Do tej pory chodził sobie tylko koło domu i raz przejachałem sie jakiś kilometr i było wszystko OK. A dziś tak jazda zaczeła sie elegancko i z radością jade pokazać koledze mój piękny samochód. Wyjechałem na drogę 1 idzie git 2 idzie git 3 idzie git i wpewnym momencie zaczyna coś szarapać samochodem jakbym nigdy niejeżdził autem i nieumie sie obsługiwać sprzęgłem taka żabka:/ i tak z bidą dojechałem na 1 do kumpla bo na wyższych biegach nieda rady. lekko coś strzela w tłumiku, na pedał gazu niereaguje i skacze jak żaba:/ wróciłem z biedą do domu w takich samych trudnych okolicznosciach i tu mi sie pojawił problem bo wjazd do garażu mam pod górke a on niema siły sie tam wydrapać:/ chwile postał wyłączony i wkońcu udało sie wjechać z tym że usłyszalem taki dziwny szum w silniku( myślałem że to łożysko w prądnicy bo mam do wymiany), wyłaczyłem silnik podniosłem klape a tu mi sie rokręciło to koło pasowe na prądnicy:/:/ i pasek prawie spadł. Jak patrzylem u kumpla to pasek był naciągnięty więc co jest grane???zapłon że tak szarpie i strzela? i czemu sie to rozkręciło??
Każdy Volkswagen to tysiące idealnie dopasowanych, współpracujących ze sobą elementów.