Niedziela z pedałami... ;)

25 czerwca 2006, 22:56
Znów potwierdziło się powiedzenie, że jak Garb się musi zepsuć, to stanie... pod domem... ;)

H!
Niedzielne senne popołudnie...
Wracam sobie spokojnie (lans pełna gębą) ;) Garbuskiem kabrio '67 (od Gino) po weselichu Agencików do Wawy... ;)
U Gino wśród przeglądania VWgratów ucinamy sobie pogawędkę, zamieniamy z powrotem na bryki...
Wsiadam do Stefanka, pakuję manele, już mam ruszać i pierwsza "wpadka"...
Przyłapałem się na tym, że po kilku dniach jazdy automatem chcę wrzucać
biegi na odwrót... ;)
Gęba się śmieję, Gino też ma ze mnie polewkę, ale zapinam (poprawną)
jedynkę, żegnamy się i ruszam... ;)
Kilkanaście metrów dalej zapinam (ha! też poprawną) dwójkę i... łup!
Stoję...
Pedał w podłodze... myślę, że pewnie linka trzasła, ale...
Nie było wcześniejszych objawów, że się urywa, i to mnie trochę
zaniepokoiło...

Nic to wymiana linki, to nie jest trudna sprawa, choć słonko grzeje a ja po
weselichu świeży nie jestem...;)
Trudno do roboty!
Na szczęście mam w zwyczaju wozić różne "przydaśki" w skrzynce, to i linki (powinny być) w kpl...
Tyle, że... skrzynkę zostawiłem doma (jakieś 30 kilo dalej)... ;D
Hmm.... Gino ma pełno gratów, więc zagaduję, ale... akurat... nie ma...

Hmm... kontakt do Vegetków co niedaleko byli na niedzielnym obiadku u
rodziców, ale... nie mają.
Pada propozycja, że mnie zaholują (ale wstyd!!!) za nic w świecie, nie chcę
się "pokazać" sąsiadom, ale trudno, nie ma wyjścia. Mam czekać 30 minut i "śmigać"...

Dla zabicia czasu, bo Gino pomknął z dzieciakami w "miasto" ślę sms do
Agencików, że wracam po ich weselichu na krawacie... ;)
I zaraz telefon, "mamy linkę i akurat jesteśmy w Radości". WOW! Szczęście w nieszczęściu! ;D
Za kilkanaście minut linka została dostarczona, skrzynka z narzędziami
pożyczona i do dzieła.
W tym samym zasie przyjeżdżają Vegetki, ale już hol odwołuję i walczę
dalej...
Odkręcam motylka z linki, chcę ją wyjąć i... du...pa linka jest cała!!!
Kur...a padły łapki sprzęgła, pomyśleliśmy a to du...pa po całości...

Nic to wyjmuję pedały, bo wszyscy stawiali, że zsunęła się linka z ucha, ale ja mam patent na zawleczkę z drutu i jest to praktycznie niemożliwe...
Ale...

Wykręcam i... linki niet... a ucha w pedałach... też niet... Urwało się a
linka z pędu wbiła w tunel!

Uff... łapki sprzęgła całe, ale... skąd teraz wziąc pedały...???

Zrezygnowany pytam znajomków, ale nikt nie ma, ślę do Gino i... jarzy się
światełko w tunelu - "mam"!!! WOW!!!

Czekam na powrót Gino który mówi... "a teraz dopiero się zdziwisz" i wraca za chwilę z piwnicy niosąc... paczkę...
Rozpakowuję a tam... kupione kilka miechów temu na allegro piękne pedały! ;)))
Patrzę na nadawcę i... kojarzę adres... To adres... kumpla - Klocka z Gdańska, który właśnie te pedały opchnął Ginowi kilka miechów nazad. ;););)

Montuję wsio z małymi poprawkami, jak to w Garbie, zwłaszcza z wyszarpaniem wbitej linki w tunel, ale dało radę, by w końcu znów z uśmiechnetą gęba wracać doma... ;););) Lans trwa dalej ;););)

Jak tu nie wierzyć w dusze Garbola, który jak już musi "przysiąść" to robi,
to w tak ujmujący i sprzyjający mimo wszystko losowi sposób... ;););)

P.S. Wiem, że można Garbem jechać bez sprzęgła, ale po pierwsze nigdy tego się dobrze nie naumiałem a poza tym miałem spory kawał do przejechania miastem i z nieprzełączonym z wachy silnikiem na której mi szwankują wolne obroty wolałem już nie ryzykować.

Dziękuję:
Ginowi za całokształt i... wodę i... pedalską niedzielę! ;)
Vegetkom za błyskawiczną chęć pomocy!
Agencikom za narzędzia!
Klockowi, za... sprzedanie... Gino... pedałów... ;););)
(Po)zdrówka!falco
NiP-Nieodpowiedzialni i Przypadkowi
25 czerwca 2006, 23:06
No, to teraz latwiej bedzie Ci tom ostatniom nakladke odkrecic :]
Ja tam bez sprzegla jezdzilem kilka razy. Skonczylo sie na zmianie skrzyni. Tak wiec tez wole chyba okazac sie mieczakiem ;) i wezwac pomoc w takich wypadkach.
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.
25 czerwca 2006, 23:09
qubek napisał(a): No, to teraz latwiej bedzie Ci tom ostatniom nakladke odkrecic :]

Dokładnie o tym samym, znaczy się o Tobie pomyślałem, i całe szczęście, że nie miałeś pedaliery na wymianę, bo jak Tobie by pękło, miałbym poczucie... (nie)zawinionej pedalskiej wpadki... ;)

Nie ma tego złego! ;)
(Po)zdrówka!falco
NiP-Nieodpowiedzialni i Przypadkowi
27 czerwca 2006, 17:55
Ślicznie... naprawdę... mi w takich chwilach najbardziej brakuje spokoju i opanowania. Gratulacje :!:
(o\_!_/o) Garbuś (o\_!_/o)
27 czerwca 2006, 18:05
Magda napisał(a):Ślicznie... naprawdę... mi w takich chwilach najbardziej brakuje spokoju i opanowania. Gratulacje :!:

ja też sam się sobie dziwię, że mimo mojej krewkiej krwii ;) :P :twisted: wszystko przyjąłem ze spokojem, no może jedną (czyt. 1) "klątwą"... ;)

Zapewne to wszystko przez spowolnienie... (po)weselne i upał... ;)
(Po)zdrówka!falco
NiP-Nieodpowiedzialni i Przypadkowi

← Kupię/Sprzedam