Co zrobić gdy ktoś was " zastawi" tak że ni kuta nie ma możliwości wyjechać. Czy można np. zwrócić się do straży miejskeij/policji czy to zbędna strata czasu? Ostatnio miałem z tego powodu spięcie z pewną pracownicą "remonowanego" biura architektonicznego, która to panienka stanęła swoim Fordem Ka w odległości 15 cm od mojego tylnego zderzaka.Z przodu w podobnej odległości stanęła Toyota Yaris i nie miałem opcji wyjechać. Pofatygowałem się więc do wyżej wspomnianego biura.Paniusię zawezwano, a ona odezwała się bardzo niegrzecznie tłumacząc mi, że to "nie jej problem".Ogólnie rozmowa miła nie była bo ja też przestałem być wtedy grzeczny
Skończyło się tak że przestawiła swoją poobijaną fordzinę i poszła w p....du .Interesuje mnie jednakże czy to rzeczywiście " nie jej problem" i czy nie mogę jakoś jej na przyszłość utrudnić życia bo wk...wiła mnie maxymalnie
No i co by było gdybym przypadkiem nie wiedział gdzie pracuje??
P.S.
W takich chwilach żałuję że nasz stary poczciwy poldek odszedł juz do Krainy Nieskończonych Autostrad, bo niezły byłby z niego spychacz

P.S.
W takich chwilach żałuję że nasz stary poczciwy poldek odszedł juz do Krainy Nieskończonych Autostrad, bo niezły byłby z niego spychacz
Nieznośna lekkość butów
, straż miejska i tyle.