(S)puszczony do kanału...

19 grudnia 2006, 19:55
H!

Mówiąc krótko chciałbym wszystkich, którzy używają garaży z kanałem przestrzec :!: :!: :!: , aby... po skończonej robocie zasłaniali kanał dechami... :!: :!: :!:

Pomijam fakt, że sam nie raz prawie wybiłem zęby tracąc grunt pod nogami, ale dziś "przeszedłem" samego siebie i... "wjechałem" do kanału... Stefankiem... :!: :!: :!: :prayer: :prayer: :prayer: :smt100 :smt100 :smt100
(Po)zdrówka!falco
NiP-Nieodpowiedzialni i Przypadkowi
20 grudnia 2006, 00:33
O rany :( :!: Co ze Stefankiem??!!??
Nieznośna lekkość butów
20 grudnia 2006, 11:39
Ile razy widziałem jak mechanicy-napalmy wjeżdzaja na nieosłoniety kanał z pr. 40/h ..... Nigdy też nie widziałem żeby któryś wpadł - choc krążyła historia o pani która postawiła auto na sztorc .....
Nie przejmuj sie Falco - najlepiej uczyc sie na błędach (cudzych :wink: )ale jesli nic poważnego sie garbkowi nie stało to masz chociaż doswiadczenie na przyszłość ...........
"My hovercraft is full of eels"
20 grudnia 2006, 15:54
Dziękuję za troskę o... Stefanka (kto by tam pytał o mnie) :D:D:D

Jeszcze mnie trzęsie jak o "kanale" pomyślę, ale (znów) miałem więcej szczęścia niż rozumu... :D:D:D

Kiedyś to dokładnie opiszę, ale na szczęście NIC, dosłownie NIC się Stefkowi nie stało!!! :supz: :supz: :supz:

"Umięjętnie" wepchnąłem go do otwartego kanału przednim prawym kołem, praktycznie na calą wysokość koła. :smt021 :smt021 :smt021

Zaklinował się na innych deskach i oparł podłogą, nie uszkadzając botnika, stopnia z kwasówki, wlotu gazu, czy samej podłogi!!! :supz: :supz: :supz:

Naprawdę miałem WIELKIE szczęście w nieszczęściu, ktoś, gdzieś na Stefankiem czuwa :smt083 :smt059 ,bo mi za takie karygodne błędy, tylko baty się należą... :smt062 :smt062 :smt062 :smt062 :smt062
(Po)zdrówka!falco
NiP-Nieodpowiedzialni i Przypadkowi

← Luźne dyskusje