Garb odpalił :)

25 stycznia 2007, 00:32
Dzisiaj, gdy tylko wróciłem z pracy pobiegłem na parking strzeżony by zobaczyć, jak się ma Garb i czy mu co nie zalega. Wchodzę przez bramke a tam ........ ......... Śnieżny Garb :) Cały bidak obsypany śniegiem ino tylko błotniki wystawały :)
Jednak mówię Sobie trzeba działać. Wyciągnąłem szcczotkę i dalej zmiatać. Zmiatam i zmiatam , przednia klapa odśnieżona........otwieram ją a tam ?????? BROWAREK!!!!!!!!!!!!!!!! Rewelka, cudnie schłodzony i jakże smaczny :)

A teraz mam pytanko. Czy coś się może strasznego stać, gdy on Sobie tak na Śniegu stoi?? Wczoraj woskowałem Garbiego ze 2 godziny. Zamierzam unikać soli, tylko bidak stoi na śniegu :(
Ale odpalił za pierwszym razem :))!!!
Powiedzcie mi, jaki śnieg i mróz może źle wpłynąć na blachęi lakier?

pozdr,
MagnusMM
25 stycznia 2007, 00:44
Lepiej jak stoi nawet w śniegu, niż by miał jeździć po posolonych ulicach.
A to że odpalił za pierwszym razem to żadna rewelacja, Garbusy tak mają (no chyba że nie ma benzyny).
Jeśli nie chcesz jeździć zimą to chociaż odpal go na chwilę np. raz w tygodniu.
25 stycznia 2007, 00:49
Zamierzam i codziennie :) Ale obawiam sie o lakier. W rynienkach na dachu powstały ogniska korozji od nieodpowiedniego instalowania (zdarcie lakieru) bagażnika. i nie wiem, czy nie będzie się fatum powiększać :(
MagnusMM
25 stycznia 2007, 00:56
Dobrze by było podjechać do lakiernika. A tak doraźnie to zabezpieczyć Cortaninem lub czymś podobnym, aby zatrzymać ten proces.
25 stycznia 2007, 08:03
Samo stanie na sniegu nie jest jakos strasznie szkodliwe w porównaniu z sola na ulicach. Po tym blacha niestety pada :?
www.kaferklub.com
25 stycznia 2007, 08:14
Czyli mój Garb będzie w miarę bezpieczny, jak Sobie postoi na parkinku pod śnieżkiem ? :) I odpalać co jakiś czas?
MagnusMM
25 stycznia 2007, 10:51
Odpalajac na chwile codziennie tylko mu szkodzisz i to bardzo. Albo odpalasz i nagrzewasz do optymalnej temperatury pracy, co jest bardzo trudne w zimie na postoju, albo sobie daruj.
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.
25 stycznia 2007, 11:03
Czyli reasumując, niech stoi Sobie ten miesiąc bez odpalania, aż minie zima?
MagnusMM
25 stycznia 2007, 11:21
H!

postaram się uściślić rzuconą garść porad, żeby były czytelne dla początkującego Garbusiarza, ale nie tylko... ;)

1. Zasypywany śniegiem, może stać i stać...
Owszem w miejscach korozji proces będzie postępował, ale na pewno nie jest to tak szkodliwe (bezporówania mniej szkodliwe), niż jazda po zasolonej drodze i co najgorsze późniejsze zostawienia na długi postój bez zmycia soli. :!: :!: :!:

Niezapomnę koszmarnego widoku Stefanka, kiedy przeholowałem go kilka lat temu w styczniu (w sumie niezła pogoda, czarne drogi, dawno bez opadów śniegu) z Janek do Rembertowa, myśląc, że na drodze nie ma już soli, więc pozostawiłem bez mycia do... maja. Gdy wiosną otworzyłem garaż, myślałem, że się zapłaczę... :smt089 :smt089 :smt089

Sól d o s ł o w n i e zżarła, co tylko mogła, chromy przestały istnieć, nawet na niemieckich (!!!) zderzakach pojawiła się ruda wredota a podszybie, progi, podłoga miały koszmarne miejsca korozji, którą sól błyskawicznie przyśpieszyła "wyciągając" na zewnątrz...
:evil: :evil: :evil: :evil: :evil: :evil: :evil: :evil: :evil: :evil: :evil:

Tak więc, jeśli tylko jest to możliwe, to należy ją zmywać z auta, a także płucząc spód!
Dla porównania gdy Stefanek stał ponad dwa lata(!!!) pod chmurką, nie ruszany, ba! nawet w tym czasie nie myty, nic się nie stało!!! Owszem lakier troszkę przyblakł, ale wystarczyło dokładne mycie i ręczne woskowanie (polecam pastę TEMPO) i znów błyszczał jak za dawnych, dobrych czasów.
Owszem ma też znaczenia jakość lakieru (ja mam DuPoint).

2. Nawoskowanie bardzo pomaga, ale miejsca korozji dobrze jest samemu (najlepiej u lakiernika - kompleksowo - ale wiemy jak jest) zabezpieczyć...
- odrdzewić (np. pędzelkiem - odrdzewiaczem), ewentualnie przetrzeć delikatnym papierem lub większe miejsca korozji usunąć np. odpowiednią szpachelką,
- odtłuścić (np. pędzelkiem - benzyną ekstrakcyjną),
- zamalować (np. pędzelkiem - farbą antykorozyjną).
Tak zabezpieczony, choć "piegowaty" Garbusek będzie mógł spokojnie przetrwać najgorszy solny czas.

3. Odpalanie przy długich postojach powinno wyglądać w ten sposób, żeby choć raz na kilka tygodni zapalić silnik i pojechać na przejażdżkę, choćby kilkunastu minutową, żeby silnik się w miarę nagrzał, olej krążył po całości a poszczególne elementy popracowały, smarując się jednoczesnie. Samo odpalania na chwilę, na postoju jest bardzo złym rozwiązaniem, bo w momencie odpalenia zużycie silnika jest porównywalne do przebiegu kilkuset (lub kilkudziesięciu - nie pomnę - km).

Do tego w cięższych warunkach zimowych (zalecana, wcześniejsza zmiana oleju, nawet jak nie będziemy jeździć z letniego 20w/50 na 15w 40 lub syntetyk tylko do _nowo_kompleksowo_wyremontowanych_silników) krótkie odpalanie powoduje znacznie szybsze zużycie.

P.S. Odpalanie Garbusa zimą, nawet przy bardzo niskich temperaturach nie stanowi żadnego problemu (oczywiście przy założeniu, że wszystko jest sprawne) ze względu na duże koło zamachowe i łatwość zaskoczenia silnika już po min. ilości obrotu wału, dlatego tak łatwo zapalić Garba z pychu.
(Po)zdrówka!falco
NiP-Nieodpowiedzialni i Przypadkowi
25 stycznia 2007, 11:50
Samo odpalania na chwilę, na postoju jest bardzo złym rozwiązaniem, bo w momencie odpalenia zużycie silnika jest porównywalne do przebiegu kilkuset (lub kilkudziesięciu - nie pomnę - km).

..tak kilkuset.
Sprzedaliśmy naszego garba :( smutno bez niego ....Nie wiedziałem że tak można się zżyć z autem,ale poszedł w bardzo zacne ręce :)Ale co 2 garby to nie jeden :))
25 stycznia 2007, 23:05
Słuchajcie jestem barzo wdzięczny za tak precyzyjne opisy walki z zimą!!! Nawet nie zdawałem Sobie sprawy, że ta cholerna sól może tak poturbować Garba!!! :( Teraz wiem, że po każdej, dłuższej przejażdżce i przy stosunkowym cieple należy jechać na Karchera i spłukać dokładnie. I tak przez niewiedzę mógłbym Sobie autko zmarnować.
MagnusMM
25 stycznia 2007, 23:38
MagnusMM napisał(a):...niech stoi Sobie ten miesiąc bez odpalania, aż minie zima?

tak swoją drogą, to optymista z Ciebie... ;)

Ja natomiast się cieszę, że popadało, bo chcę (wreszcie) na polno-leśne dukty Stefankiem wyskoczyć... ;) :supz:
(Po)zdrówka!falco
NiP-Nieodpowiedzialni i Przypadkowi
25 stycznia 2007, 23:42
To ja się ciągle martwię o Olka-Bolka by mu się krzywda nie stała , a Ty Swojego Stefanka w taka pogodę na pole chcesz wyganieać :) !! Oj nieładnie, tak na mróż i zamieć wysyłać. Oj, jeszcze C pokaże ii zgaśnie gdzieś w zaspie :)
MagnusMM
26 stycznia 2007, 00:10
Hej , no bez przesady :) Ja dziś obudziłm potwora z zimowego snu i wyciągnąłem go z garażu, aby pojechać za miasto na "lotnisko" i pokręcić bączki na śniegu :) Oczywiście dzięki temu, że mieszkam prawie za miastem ominąłem sprytnie wszystkie słone drogi :D
26 stycznia 2007, 00:19
Ale jak mówisz sól Ci nie groźna :) Też bym pośmigał tylko gdy wyjadę z parkingu soli w bród:( A, że jestem świeży to się o moje drugie "dziecko" barzo przejmuję :)
MagnusMM

← Luźne dyskusje