MAM GARBA - Pełnia szczęścia !!! :D

18 kwietnia 2004, 16:49
Wreszcie po tak długim oczekiwaniu mam!! MAM! Mam ju od dobrych kilku godzin [około 5-ciu] swoje wymarzone auko - pięknego niebieskiego Garbusa '72 wersja niemiecka... [musiałem się pochwalić.. :lol: ]
gg: (kontakt usunięty)
http://www.gar-bus.prv.pl
18 kwietnia 2004, 17:19
Gratulacje !!! Ja jeszcze do dzisiaj pamietam to uczucie - było super. Coż życzę udanego pozycia.pozdr :D
18 kwietnia 2004, 19:02
Pierwszego wymarzonego Garba się pamięta.... Gratulacje i dbaj o niego! :)
18 kwietnia 2004, 19:19
Pamietam te chiwile , garbika szukalem po calej polsce i znalazl sie taki jeden na Slasku , a potem niezapomniana podroz do domq , az sie lezka w oku kreci ...
18 kwietnia 2004, 19:30
Gratuluje :D Niewatpliwie czeka Was wiele wspanialych chwil :D

Pamietam dzien zakupu swojego Garbuska... 20 wrzesnia 2001... eh... :D

Pozdrawiam - do zobaczenia na trasie :) :D
++++++++Lublin Air Cooled ++++++++

..:: Käfer macht frei ::.. -> Złoty 1303
GG: (kontakt usunięty)
19 kwietnia 2004, 00:54
Hehe, ja też to pamiętam, a było to 30 maja 2003, powrót z Krakowa do Warszawy. To było niesamowite bo pierwsze moje zetknięcie z Garbusem jako kierowca i odrazu spory kawałek do przejechania. Pamiętam, że dzwoniąc do domu nazwałem go "bestia"...Faktycznie łza w oku ;)
19 kwietnia 2004, 10:34
Witam !!

Ciesze sie ze masz garbusa !!

Ja swojego garbusa dostalem w prezencie na urodziny od moich rodzicow. Moj stary obiecal mi jak skoncze 17 lat to kupi mi, uslyszalem jak mialem 8 lat i bylismy wtedy na gieldzie samochodow i tam sie zakochalem w garbusa, bo zobaczylem ze byl taki piekny wyglad, mial inny ksztalt niz inne samochody. Krzyczalem do taty " tato, kup taki samochod !! " a moj stary wlasnie powiedzial tak " kupie ci jak skonczysz 17 lat " i on wlasnie zrobil niezla niepsodzianke, przyjechal garbusem w dniu moich urodzin ,( skonczylem wtedy 17 ) przyjechal nad morzem bo tam bylem na wakacje ( to data 31.07 moje urodziny ) . Przyjechal rano pod hotel, stal dokladnie przy wejsciu. Przyszedl do mnie do pokoju, obudzil mnie, bo byla godz. gdzies okolo 7, jak mnie obudzil to zlozyl mi zyczenie i dal mi kluczyk od samochodu, ja myslalem ze gdzies sie przejade z jakims samochodem, jak wyszedlem na zewnatrz, to stalem chwilowo i nie moglem sie ruszyc, poprostu nie moglem w to uwierzyc, ze dostalem GARBUSA, tak plakalem z szczescia !! ze nie wiem.......... :D bylem wzruszony !!..........wlasnie dostalem wymarzony samochod !! Garbusa !!!! i na pewno zapamietam ten dzien to konca zycia !!

I dlatego fajnie miec garbusa, poniewaz ma fajny wyglad i zajebiscie sie jezdzi !! :lol:
19 kwietnia 2004, 12:57
I ja szczerze gratuluje nabytku, widzialem tego garbika znaczy jego dokładniejsze fotki (ale nie powiem gdzie bo może właściciel sobie nie zyczy) ale fajnie że znalazł właściciela, prawdziwego własciciela garbusa, a nie przelotnie zafascynowanego :)
Ja pierwszy raz spotkałem sie z garbusem w posiadaniu w wieku 16 lat. Kupiliśmy z ojcem wtedy żółtego 1302 (niektórzy znają) w pewnym celu. Założenie było takie. Auto było kupione za pare groszy w zasadzie a było w dobrym stanie, trzeba było je pomalować i zrobić remont silniczka. Więc trzeba było to zrobić i auto miało być sprzedane w celu takowym abym sam pokazał że mi zależy na tym że chce mieć garbusa że będę robił przy tym aucie i auto miało być wyremontowane i sprzedane w celu takim abym zapracował swoje pierwsze pare groszy. Tak też sie stało, tylko w między czasie było ale, wielkie ale, kiedy samochód stanał na kołach i kiedy pojawiły sie na nim kartki z napisem sprzedam powiedziałem że ja już chce tego żadnego innego i że go nie sprzedam, ale ojciec wypersfadował że tak sie umówiliśmy, że pieniądze będą na kupno garbusa dla mnie a resztą on sie juz zajmie. No i pewnego dnia przyjechał szczęściarz i kupił garbuska,było mi go cholernie szkoda jak niczego do tej pory, ale pocieszeniem było i jest to ze autko nie odjechało nigdzie dalego bo do katowic (sosnowiec katowice relacja około 20km od naszych miejsca zamieszkania) i widuje go czasem i sprawuje się bez zarzutu nadal jeździ i wygląda tak jak wyglądał opuszczając mnie :(, Po sprzedaży zaczeły sie poszukiwania poszukiwania i poszukiwania, trafiłem na garbusa tego którego mam to było jeszcze zaraz przed 17 urodzinami jak tyle co zapisywałem sie na prawko, ale juz wtedy garb był był i z dnia na dzień nabierał wyglądu (najpierw go zupełnie stracił przy rozbiórce), no i tak to wygląda u mnie, ale teraz juz moim marzeniem jest dziadziuć w wersji cabrio, jak sie to mówi jak go "Bóg" stworzyl (w tej wersji wszyscy go znają),
.:::KOJOT:::.
gg (kontakt usunięty)
(kontakt usunięty)
www.garbatyswiat.end.pl
www.slask.garbiarnia.com
www.fordcustom.go.pl
http://lowrider.pl/forum/viewtopic.php?t=1325…1e1103cffceada298c43
19 kwietnia 2004, 13:32
Urzekla mnie twoja historia... ;)
20 kwietnia 2004, 13:07
Zadra - masz super ojca.
A moja historia jest taka - mam na imie Konrad i jestem alkoholikiem ...wróć to nie to forum !!! :D :D :) :wink:
Z moim garbatkiem było tak : na garby zachorowałem jak miałem ok.12 lat - znalazłem wtedy w młodym Techniku opis pieknego 1302S,moja choroba jeszcze sie pogłębiła gdy mój sasiad kupił sobie 1200 z początku 60-tych lat i parokrotmie podwiózł mnie nim do szkoły jak autobus opuścił kurs (kiedyś tak było).
Przez te wszystkie lata zbierałem katalogi,opisy do garbów - mam to wszystko do dziś. Jak zrobiłem prawo jazdy to myślałem że to juz ten czas aby nabyć garba,ale dostałem od ojca Ładę 1500,w sumie też byłem z nia troche emocjonalnie związany i hulałem nia przez 4 lata. To było dośc ciekawe auto-paliła jak szalona,przygody miałem z nia masakryczne,po remoncie dostała cylindry od Fiata 132 i miała super kopa i osiagi. Jak skończyła 25 lat i uzywanie jej zaczeło zagrazac zyciu,a i naprawiać za bardzo sie nie opłacało sprzedałem ja za rekordowe 400 zł,niestety w krótkim czasie poszła na części. :cry:
Jak widziałem że Władzia jest w stanie agonalnym rozpoczałem juz poszukiwania upragnionego garba- w ogłoszeniach,necie,po komisach.
Nie nastawiałem sie na jakiś konkretny model-wolałem żeby był to 1200,ale nie byłem w tym utwierdzony - nie planowałem też kupna auta do remontu.
Byłem ogladać garby u właścieili - fajne były,ale zaden jakoś mnie nie powalił. Wygrzebałem jedno ogłoszenie z Krakowa - '84,1200,stan dobry.Zadzwoniłem do własciela,nota bene tancerza z zawodu,ten zapraszał serdecznie na ogledziny,przyznał niesmiało że autko "trzeba pomalować". Pojechałem z ojcem na ogledziny zajechaliśmy pod kamienice-stało tam coś takiego - garb w stanie blacharskim opłakanym,złota polska młodzież z owej kamienicy czesto sprzedawała mu kopy,lewy błotnik zółty,maska pomalowana (chociaz ja bym tego malunkiem nie nazwał) na paskudny czerwony,reszta rdzawo srebrna. Mój ojczulek wyrzekł wtedy pamietne słowa,ktore mu czesto wypominam jak chwali mój wozik "jak to ten to wybij sobie z głowy".Za chwile pojawił sie własciciel i wtedy okazało sie że TO TEN. Ogledziny za pomyślnie nie wypadły bo garbik nawet nie odpalił,poza tym w środku był straszny chlew bo koles nie zdązył posprzatać. Odjechalismy,własciciel dół bo autko stało juz tam 1,5 roku ijego koniec zblizał sie nieuchronnie.
Ale coś to biedne autko nie dawało mi spokoju,w sumie to było mi go nawet żal że musi tam stać zdany na łaske i niełaske dresów z bramy. Poza tym trudno to wyjaśnić - chociaż ogladałem 10 innych do sprzedazy to akurat ten mnie ujał.
Zacząłem perswadować staruszka,mówiłem mu że tomłody rocznik,poj.1200(chociaz dzisiaj wiem ze od rocznika zalezy stosunkowo niewiele)udało sie - zadzwoniliśmy do kolesia i umówilismy sie ze jesli załatwi nowy akumulator i silnik bedzie ok. to go wezmiemy. Facio uradował sie niezmiernie,chociaz jak spóżnilismy 2 dni z przyjazdem zaczał dzwonic ze nagle zrobiło sie straszne zainteresowanie tym samochodem i wszyscy o niego pytaja - rzadki kit. Bez zadnego targowania koleś zaproponował zjechanie z ceny 5500 (śmiech na sali) do 3 tys - to i tak za duzo,ale dostałem nowy akumulator,opony,troche części i wszelkie narzedzia. Cieszył sie poza tym ze autko w dobre rece idzie bo mieli go od 1988 r. i czuli sie zwiazani emocjonalnie,tylko nie mieli kasy ani czasu na generalny remont blachy.
I stało sie 14 lipca 2000 r. stałem sie właścicielem mexa 1200 w stanie blacharskim opłakanym,ale i tak dla mnie on był najfajniejszy na świecie. Podróz z Krakowa do mnie chociaz to tylko 120km to była najlepsza przejażdzka z życiu.Decyzji absolutnie nie załuje,tym bardziej ze poza blacha cała reszta okazała sie byc w super stanie. Tych emocji zwiazanych z kupowanie garbika nie zapomne nigdy. Tyle bo mnie palce bola. :wink:
20 kwietnia 2004, 13:54
Dago !! niezla historia !!

Pozdrawiam !!

p.s Mam nadzieje ze bedziesz na zlocie w Olsztynie :wink:
20 kwietnia 2004, 14:29
Dzieki Zadra !
Z Olsztynem może być cięzko,bo ja jestem z pd , chyba ze chodzi o ten Olsztyn k/Czestochowy w jurze krakowsko-częst. - w tamtych okolicach tez jest jakis zlocik - to może prędzej.
Pozdrwiam !
20 kwietnia 2004, 18:10
Dzięki Zadra, Kojot i Dago za wasze wspaniałe historie mojego obecnego od 3 dni garbusa nie szukałem długo - najważniejszy był dla mnie dobry stan silnika i ciesze sie bardzo że właśnie takowy znalazłem. Przyjechał on pierwszego dnia ok 150 km i zniósł podróż bardzo dobrze. Teraz czeka mnie chyba malowanie i wypięknianie go ;)
gg: (kontakt usunięty)
http://www.gar-bus.prv.pl

← Luźne dyskusje