Znalazłem dziś opuszczonego dziadka z silnikiem 1500 wiec zainteresowany losem biednego garbiego który stał pod drzewam prawie wrośniety w ziemie podszedłem pod zakład gdzie stał i chciałem sie dowiedzieć gdzie jakiś właściciel. Wyszedł jakiś typek i powiedział że niewie, że on tu tak stoi i poszedł. Niedał mi garbik spokoju więc zacząłem sobie go oglądać, biedaczek wyglądał bardzo smutno jedyny plus to że był kompletny nierozebrany. Kiedy tak oglądałem wyskoczył typek z mordą i zaczął robić afere. Co za ludzie człowiek przychodzi z sercem chce zrobić porządek przed oknem dowiedzieć zapytać grzecznie a ten z gębą i Cie wyzywa. Coś mi sie wydaje że garbik jest jakiś lewy, jakaś śmierdząca sprawa i dlatego tak sie zachowywał. Miał ktoś kiedyś podobną sytuacje??? Widział ktoś gdzieś jakieś opuszczone fajne autka w okolicy Krakowa???
Każdy Volkswagen to tysiące idealnie dopasowanych, współpracujących ze sobą elementów.