Witam! Szukam dobrego rozwiązania problemu z pewnym fachowcem z okolic Nałęczowa. Oddałem mu do remontu mojego garbusa (wymiana dolnej blachy samolotu i związane z tym wstawki), a problem polega na tym, że on go rozbebrał i nic z nim nie robi (mimo obietnic, że już, już go kończy; i tak kończy go już kilka miesięcy). Samochodu nie mogę od niego odebrać, chyba że lawetą, ale wtedy to pewnie tylko na złom, czyli strata i jeszcze trzeba dopłacić; sprzedać też strata, bo nawet jeśli się ktoś znajdzie to pewnie tylko za grosze. Czy ma ktoś pomysł jak gościa przycisnąć?
Problem z pewnym fachowcem
Jest kilka sposobów
-inspekcja pracy
-kontrola skarbowa
Takich argumentów możesz użyć na poczatek, ale lepiej zabeirz samochód i umów się z innym fachowcem.
-inspekcja pracy
-kontrola skarbowa
Takich argumentów możesz użyć na poczatek, ale lepiej zabeirz samochód i umów się z innym fachowcem.
"oceniaj mnie, niech jad strumieniami leje się"
www.motobooks.pl
jak ktoś używa to proszę lajkować, taka zorganizowana akcja
http://www.facebook.com/motobookspl
www.motobooks.pl
jak ktoś używa to proszę lajkować, taka zorganizowana akcja
http://www.facebook.com/motobookspl
Maiłem podobny problem z "fachowcem" (blacharz i lakiernik) w Markach k/Wawy. podobno zajebisty to jego hobby itp. pierdoły. Pieprzył się 3 miesiące i nic nie zrobił a sezon zlotowy za pasem. Nie chciałem awantur itp historii.
Skończyło się to tak: Spotkałem się ze "Strażakiem" i "Świdrem" (starzy garbusiarze choć teraz troszkę mniej aktywni) i popiliśmy. Zgodnym chórem stwierdziliśmy że jedziemy odbijać "laleczke". Następnego dnia raniutko wzięliśmy bagażnik narzędzi (ponieważ laleczka była rozebrana) i wjechaliśmy gościowi na warsztat. Powiedzieliśmy że przyjechaliśmy po samochód. Zesrał się i nawet nic nie powiedział. Zajęło nam parę godzin złożenie jej (błotniki, lampy itp) ale udało się i odbiliśmy ją
.
Tobie radze to samo nie wywoź go na złom tylko zabieraj do siebie i przypadkiem nic mu h.....wi nie płać
Skończyło się to tak: Spotkałem się ze "Strażakiem" i "Świdrem" (starzy garbusiarze choć teraz troszkę mniej aktywni) i popiliśmy. Zgodnym chórem stwierdziliśmy że jedziemy odbijać "laleczke". Następnego dnia raniutko wzięliśmy bagażnik narzędzi (ponieważ laleczka była rozebrana) i wjechaliśmy gościowi na warsztat. Powiedzieliśmy że przyjechaliśmy po samochód. Zesrał się i nawet nic nie powiedział. Zajęło nam parę godzin złożenie jej (błotniki, lampy itp) ale udało się i odbiliśmy ją
Tobie radze to samo nie wywoź go na złom tylko zabieraj do siebie i przypadkiem nic mu h.....wi nie płać
mario napisał(a):Maiłem podobny problem z "fachowcem" (blacharz i lakiernik) w Markach k/Wawy. podobno zajebisty to jego hobby itp. xxxxxxły. Pieprzył się 3 miesiące i nic nie zrobił a sezon zlotowy za pasem. Nie chciałem awantur itp historii.
Skończyło się to tak: Spotkałem się ze "Strażakiem" i "Świdrem" (starzy garbusiarze choć teraz troszkę mniej aktywni) i popiliśmy. Zgodnym chórem stwierdziliśmy że jedziemy odbijać "laleczke". Następnego dnia raniutko wzięliśmy bagażnik narzędzi (ponieważ laleczka była rozebrana) i wjechaliśmy gościowi na warsztat. Powiedzieliśmy że przyjechaliśmy po samochód. Zesrał się i nawet nic nie powiedział. Zajęło nam parę godzin złożenie jej (błotniki, lampy itp) ale udało się i odbiliśmy ją.
Tobie radze to samo nie wywoź go na złom tylko zabieraj do siebie i przypadkiem nic mu h.....wi nie płać
najskuteczniejsza metoda
Dzięki za rady. Całe szczęście już nie muszę się posuwać do tak drastycznych (choć na pewno najbardziej skutecznych) metod. Facet, choć pewnie nie czytał tych postów, wczoraj dzwonił i jutro jade odebrać garbusa. Ale gdyby ponownie wydłużył termin, to może się któryś sposób przydać.
Pozdrawiam wszystkich forumowiczów.
W gruncie rzeczy ten fachowiec, to wporządku facet, ale jeżeli chodzi o czas realizacji naprawy mojego garba to grubo przesadził.
Pozdrawiam wszystkich forumowiczów.
W gruncie rzeczy ten fachowiec, to wporządku facet, ale jeżeli chodzi o czas realizacji naprawy mojego garba to grubo przesadził.
Odebrałem!!! Wreszcie!!! Gość jednak mówi, że trzeba mu robić podłogę, i że rurowisko już wysłużone... pojeździmy zobaczymy. Pozdrawiam!