Problem z pewnym fachowcem

29 sierpnia 2007, 18:13
Witam! Szukam dobrego rozwiązania problemu z pewnym fachowcem z okolic Nałęczowa. Oddałem mu do remontu mojego garbusa (wymiana dolnej blachy samolotu i związane z tym wstawki), a problem polega na tym, że on go rozbebrał i nic z nim nie robi (mimo obietnic, że już, już go kończy; i tak kończy go już kilka miesięcy). Samochodu nie mogę od niego odebrać, chyba że lawetą, ale wtedy to pewnie tylko na złom, czyli strata i jeszcze trzeba dopłacić; sprzedać też strata, bo nawet jeśli się ktoś znajdzie to pewnie tylko za grosze. Czy ma ktoś pomysł jak gościa przycisnąć?
30 sierpnia 2007, 06:52
Jest kilka sposobów

-inspekcja pracy

-kontrola skarbowa

Takich argumentów możesz użyć na poczatek, ale lepiej zabeirz samochód i umów się z innym fachowcem.
"oceniaj mnie, niech jad strumieniami leje się"

www.motobooks.pl

jak ktoś używa to proszę lajkować, taka zorganizowana akcja
http://www.facebook.com/motobookspl
30 sierpnia 2007, 13:10
Maiłem podobny problem z "fachowcem" (blacharz i lakiernik) w Markach k/Wawy. podobno zajebisty to jego hobby itp. pierdoły. Pieprzył się 3 miesiące i nic nie zrobił a sezon zlotowy za pasem. Nie chciałem awantur itp historii.

Skończyło się to tak: Spotkałem się ze "Strażakiem" i "Świdrem" (starzy garbusiarze choć teraz troszkę mniej aktywni) i popiliśmy. Zgodnym chórem stwierdziliśmy że jedziemy odbijać "laleczke". Następnego dnia raniutko wzięliśmy bagażnik narzędzi (ponieważ laleczka była rozebrana) i wjechaliśmy gościowi na warsztat. Powiedzieliśmy że przyjechaliśmy po samochód. Zesrał się i nawet nic nie powiedział. Zajęło nam parę godzin złożenie jej (błotniki, lampy itp) ale udało się i odbiliśmy ją :D .

Tobie radze to samo nie wywoź go na złom tylko zabieraj do siebie i przypadkiem nic mu h.....wi nie płać :evil:
Zdjęcie nie zachowało się
30 sierpnia 2007, 14:57
mario napisał(a):Maiłem podobny problem z "fachowcem" (blacharz i lakiernik) w Markach k/Wawy. podobno zajebisty to jego hobby itp. xxxxxxły. Pieprzył się 3 miesiące i nic nie zrobił a sezon zlotowy za pasem. Nie chciałem awantur itp historii.

Skończyło się to tak: Spotkałem się ze "Strażakiem" i "Świdrem" (starzy garbusiarze choć teraz troszkę mniej aktywni) i popiliśmy. Zgodnym chórem stwierdziliśmy że jedziemy odbijać "laleczke". Następnego dnia raniutko wzięliśmy bagażnik narzędzi (ponieważ laleczka była rozebrana) i wjechaliśmy gościowi na warsztat. Powiedzieliśmy że przyjechaliśmy po samochód. Zesrał się i nawet nic nie powiedział. Zajęło nam parę godzin złożenie jej (błotniki, lampy itp) ale udało się i odbiliśmy ją :D .

Tobie radze to samo nie wywoź go na złom tylko zabieraj do siebie i przypadkiem nic mu h.....wi nie płać :evil:

najskuteczniejsza metoda :wink:
www.kaferklub.com
31 sierpnia 2007, 18:07
Dzięki za rady. Całe szczęście już nie muszę się posuwać do tak drastycznych (choć na pewno najbardziej skutecznych) metod. Facet, choć pewnie nie czytał tych postów, wczoraj dzwonił i jutro jade odebrać garbusa. Ale gdyby ponownie wydłużył termin, to może się któryś sposób przydać.
Pozdrawiam wszystkich forumowiczów.

W gruncie rzeczy ten fachowiec, to wporządku facet, ale jeżeli chodzi o czas realizacji naprawy mojego garba to grubo przesadził.
1 września 2007, 20:37
no i co, odebrałeś garba (gotowego) ?
garbaci górą!!!
3 września 2007, 13:59
Odebrałem!!! Wreszcie!!! Gość jednak mówi, że trzeba mu robić podłogę, i że rurowisko już wysłużone... pojeździmy zobaczymy. Pozdrawiam!

← Luźne dyskusje