okładziny szczęk, problem z zamocowaniem

27 września 2007, 00:54
Za czasów PRLu montowało się na nity, teraz pewnie tak samo :-D
Ojciec Założyciel Turkowskiego Klubu Miłośników Zabytkowej Motoryzacji

www.tkmzm.pl.tl

Matka, chowej kury!!! Rumuny przyjechały!!!

Blacharstwo,renowacja (kontakt usunięty) (kontakt usunięty)
27 września 2007, 00:59
RuMuN napisał(a):Za czasów PRLu montowało się na nity, teraz pewnie tak samo :-D

pewnie tak :) niech mi ktos powie gdzie to zrobić ? w warszawie :wink:
Rustnfast

www.facebook.com/rustnfast
27 września 2007, 08:03
Bylo se kupic szczeki a nie same okladziny.
Aha - teraz czesto sie klei, fabrycznie rowniez. Mi sie kiedys odkleilo. Nie wiem gdzie w Warszawie, wiem gdzie w Lomiankach :)
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.
27 września 2007, 15:39szczęki
cytat
Aha - teraz czesto sie klei, fabrycznie rowniez. Mi sie kiedys odkleilo.
Sposób zalecany do Wartburgów.
Wymaga wygrzania i dokładnego odtłuszczenia szczek.
No i sprawa kleju.
A, i odpowiedni zacisk jest potrzebny do przytrzymania okładziny aż stwardnieje klej.
Jednym słowem fabryka.
:(
Pozostaje zatem nitowanie.
Potrzebne są nity rurkowe, wiertła o dwu średnicach i najlepiej niciarka, Bo w czasie nitowania okładzina lubi pękać po zbyt mocnym lub krzywym zaciśnięciu nita.
A szczeki masz z otworami?
Bo jak nie to najpierw trzeba je nawiercić.
Zastanów się 2 razy zanim coś zmienisz!
27 września 2007, 17:44
Witam, ja nie polecam klejenia okładzin do szczęk, były przypadki, iż po sklejeniu okładzin przy ostrym hamowaniu klej puszczał i zaczynały się kłopoty. Jeśli już zakupiono same okładziny zamiast fabrycznie klejonych szczęk hamulcowych, o wiele lepiej będzie przynitowac okładziny, jak to polecił comet. Tylko należy tego dokonywać bardzo ostrożnie, albowiem okładziny "lubię" pęknąć...Podejrzewam, iż przy okładzinach powinny być już dołączone nity, zaś same okładziny są już nawiercone... Kiedyś dawno temu miałem taki zestawik własnie, oryginalny niemiecki, fakt, okładziny niezwykle wytrzymałe, ale co z tego, jak odchodzi ta grubość okładziny, w którą wchodzi łepek nita... Pozdrawiam, życzę cierpliwości i powdzenia.
27 września 2007, 20:02
Okładziny sprzedać na Allegro, wyrzucić ,zostawić na pamiątkę, obdarować znajomego*
*niepotrzebne skreślić
Kupić kompletne szczęki
Jeśli nitowanie zlecisz w warsztacie, to jeśli już ktoś się tego podejmie to będzie droższe niż całe kompletne.
Samemu-jeśli tego nigdy nie robiłeś to prawdopodobieństwo że nie zmarnujesz czasu i okladzin jest nikłe.Lepiej poświęcić ten czas na zarobienie pieniążków i kupić kompletne.
27 września 2007, 20:53
swiete slowa Michal2....
z mojej praktyki zawodowej --> proces klejenia jest mozliwy do zrealizowania w warunkach domowo-warsztatowych, tylko po co? Nitowanie tez jest mozliwe, ale jak napisano juz wczesniej pochlania sporo z efektywnej czesci materialu ciernego. W praktyce stosuje sie: klejenie dla samochodow osobowych, nitowanie dla uzytkowych i kombinacje obu (np dla....samochodow uzytkowych VW). Klej nanoszony jest na kompletna, wczesniej przygotowana szczeke (opaska jest srutowana) zanurzeniowo (pelni pozniej role zabezpieczenia antykorozyjnego) lub natryskowo. Takze okladzina, od wewnetrznej strony, pokrywana jest warstwa kleju. Nastepnie, po odparowaniu rozcieczalnika okladzina mocowana jest na opasce szczeki i dociskana specjalnym sciskiem. Calosc trafia do pieca tunelowego (lub indukcyjnego), celem polimeryzacji. Nie podaje tu parametrow procesu, ale na upartego jest to do zrealizowania w warunkach "domowych". Ale to nie wszystko. Po sklejeniu szczeka podlega obrobce ksztaltowej okladziny ciernej w procesie szlifowania.
Nitowanie przy tym to przyslowiowa latwizna, przynajmniwj tak wyglada w warunkach produkcyjnych.
Slowem jesli mozna kupic gotowe, to po co kombinowac. No chyba ze chodzi o KdF'a i zachowanie 99,99% oryginalu :-)

pozdrawiam
"Bujo"

← Pytania i problemy