alternator... ki diabeł...?

12 grudnia 2007, 08:56
Wwczoraj podłączyłem już wszystko w serduchu Stefanka (tymczasowe, ale super zdrowe 1.2 z Garba, którego kupiłem) i odpaliłem...

Poszedł pięknie z 1 strzału (wcześniej bardzo ładnie jeździł), zrobiłem podstawowe regulacje - świece, zawory, zapłon, nowy olej w mokrym filtrze, pasek, kable W-N...
Sprawdziłem ładowanie, ale oprócz wyjęcia, przeczyszczenia i założenia na powrót tych samych szczotek nic nie grzebałem.
Poprawiłem jeszcze obejmę, bo była całkiem odkręcona. Tyle.

Po włączeniu silnika, który super zagadał z alterka od razu było słychać piekielnie głośne chrobotanie a kółko błyskawicznie się nagrzewało...
Po zdjęciu paska - cisza.
Po zakręceniu ręką - żadnych luzów, oporów, leciutko i cicho się kręci.

Zgłupiałem, bo przed przekładką nic się nie działo, z alterkiem nic nie robiłem a tu takie hocki-klocki...

Czyżby pechowo ot tak wywaliło się łożysko...?
Poradźcie coś na szybko, bo roboty huk a garaż Stefkiem zastawiony... :(
(Po)zdrówka!falco
NiP-Nieodpowiedzialni i Przypadkowi
12 grudnia 2007, 10:01
Łozysko pod obciążeniem pracuje znacznie glośniej.Nie wiem, co innego moglo sie uszkodzic oprócz lozyska...
12 grudnia 2007, 10:38
sęk w tym, że to nie jest dźwięk z ciężko pracującego łożyska, tylko ewidentne chrobotanie a na kółku zaobserwowałem opiłki... !!! :(:(:(

Po za tym ja nic nie robiłem z alterkiem, silnik w całości został zdjęty i w całości założony do Stefka gdzie po odpaleniu chochlik coś zbroił... :(
Nie wiem, może jakimś cudem coś mi wpadło i się mieli, ale to mało prawdopodobne, TymBardziej, że na sucho chodzi jak ta lala... :(

Zabrakło mi ściągacza a kółko wyjątkowo mocno się 3ma i nie chcę zejść. :(
Chyba nie będę miał wyjścia i dziś zrzucę aleterek zakładajć swój...
Ech...
(Po)zdrówka!falco
NiP-Nieodpowiedzialni i Przypadkowi
12 grudnia 2007, 13:24
A może źle ustawiłeś altek i coś - np. kółko ociera? :smt015. Sprawdź też naciąg paska.
Spełniaj marzenia innych a dopiero potem swoje.
13 grudnia 2007, 00:06
nie chodziło o naciąg
nie chodziło o obejmę
nie chodziło o łożysko
nie chodziło o obcieranie wiatraka
nie chodziło o obcieranie spodnich blach

a chodziło o... kółko pasowe, które choć wyglądało na bardzo zdrowe bez żadnych krzywizn było złożone z 2 różnych, czyli wewnętrzne z otworami a zewnętrzne bez wypustek i zaczęło się wybijać w osi, stąd opiłki i narastający, głośny hurgot...

Stefek już ma serducho i właśnie wróciliśmy z nocnej przejażdżki do Wawy... ;););)
(Po)zdrówka!falco
NiP-Nieodpowiedzialni i Przypadkowi

← Pytania i problemy