Moim zdaniem za 4 tysiaki mozna znalezc cos interesujacego, co bez zadnych wiekszych wydatkow bedzie jezdzic i jezdzic

W wiekszosci przypadkow mozna faktycznie kupic cos "zrobionego" z zewnatrz na sprawne, a pod spodem kupa zlomu. Lecz cierpliwosc poplaca, wiec mozesz dorwac jakas super okazje, i za 4 tys kupic garba ktory nie bedzie wymagal niczego poza dolewaniem benzyny. Najlepszym przykladem tego jest moja garbatamachina....
Druga sprawa: jestes pewien ze Twoja kolezanka po pierwszym zachwycie nie pomysli: "A po co mi takie cos...ja i tak boje sie jezdzic" albo "Tez mi prezent kupil...rozpadnie sie i co zrobie". Bo aby jezdzic garbusem trzeba go mowiac po prostu
uwielbiac. Tylko taki ktos bedzie sie cieszyl z takiego prezentu... Ale jesli nie fascynuje sie motoryzacja, co tydzien nie wydaje kupy kasy na tygodniki motoryzacyjne to nie wiem czy taki prezent jej sie spodoba.
Jednym slowem - przemysl wszystko bardzo dokladnie, aby ten prezent nie obrocil sie przeciwko Tobie
W najlepszym wypadku odda Ci go i bedziesz mial mala "stajnie" garbusow
