gino napisał(a):troche nie na temat...ale ze ta wypowiedz dotyczy troche i mnie...wiec pociagne ten watek...
znam ten przypadek..i..wiem cos o tym..sam choruje na cukrzyce..i nie raz bylem traktowany jak pijak...a po prostu w danej chwili potrzebowalem pomocy lekarza...lub.......jednego NORMALNEGO czlowieka...
osobiscie, jak widze kogos pod plotem, nawet jak jest w lachmanach..podchodze i pytam..czy ''wypoczywa'' czy..potrzebuje pomocy...to nie kosztuje WIELE CZASU, a moze URATOWAC ZYCIE..nie mozna WSZYSTKICH CHWIEJACYCH SIE NA NOGACH..WRZUCAC DO JEDNEGO WORA Z NAPISEM ''PIJACZYNA'' zwracajmy na to uwage...I nie bojmy sie pomagac innym...
Amen, zawsze warto na przystanku, w autobusie, czy na poczcie podejść do "nietypowo" zachowującego się przechodnia i zapytać, czy czegoś nie potrzebuje? W końcu nawet jeżeli jest kompletnie zalany, to nic nie kosztuje wsadzić go we właściwy autobus, żeby nie jeździł pół nocy po Warszawie, aż go jakieś gnojki skatują. Inna sprawa, że jak pasażer autobusu, którym jechałem dostał ataku padaczki, część pasażerów "nie widziała", a kilka mocherów nawet zaczęło wyzywać biedaka od ćpunów.
Nic.
Nic.
Nic, ale to zupełnie nic.
Zdawało mi się, że coś, lecz gdzie tam. Nic.