A propos histori z życia garba wziętych....
Jechałem sobie z moja ex na wakacje w Pieniny (będąć już po tradycyjnym zlocie w Sztumie, na którym staram się być co rok) autostradą krakowską i nieoszczędzałem biednego gabika zupełnie. Ciąłem równo jakieś 145 km/h z lekko rozklekotanym przednim zawieszeniem
Jechałem tak około 20 - 25 km i stwierzdziłem że trzeba zatankować, żeby potem stacji nie szukać.... byo to jakieś 25 km pod Krakowem.
Zajeżdzam na stację, zatankowałem, odpalam ( o dziwo z trudem!) i nie zdązyłem wyjechać na autostradę, a Yello odmówił posłuszeństwa...
Odprowadziłem go na parking myśląć, że sięzgrzał i dlatego zgasł i gadać nie chce... po jakichś 10 minutach Yello daqlej nie dawał znaku życia, kobieta zaczęła marudzić i dobry humor powoli zaczął mnie opuszczac...
nagle patrzę, a tu autostradą mkine kolumna 3 garby i ogór chłopaków z wołomina ( Trans - LOCO ) Miałem wtedu jeszcze dość oryginalne malowanie (czarny pas przez środek żółtego garba bez zderzaków), więc poznali mnie od razu...
Podjechali, orgia powitań, etc i pytanie czy jadę z nimi na zlot?
Okazało się że jesteśmy jakieś 20 km od Kryspinowa i to własnie w czasie kiedy trwa tam zlot.
Tłumaczę im, że bardzo chętnie i ze mi z nieba spadli, bo garb nie daje znaku życia... Krótka diagnoza - pompka paliwa zdechła.
I teraz się dopiero zaczęło... pompki na zmianę brak, więc wydano mi dyspozucję: skocz po baniak 5-litrowy i zatankuj go. Wykonałem i obserwowałem co się działo dalej : otóż wyjęliśmy tylną szybę, zablokowaliśby tylną klapę w pozycji 'open' za pomocą sznurka i tasmy klejącej. Na z grubsza wypoziomowaną klapę poszla bańka z paliwem połączona z gażnikiem za pomocą rurki od spryskiwacza.
Efekt? ożył natychmaiast!
w takim stanie dojechaliśmy na zlot
Wyobrazcie sobie ten widok: Zółty garb bez zderzaków z czarnym pasem przez środek z jakąś bańką nad silnikiem jakby na dragracing przyjechał
:D
Najlepsze to jest to, że jak zaparkowałem to z megafonu usłyszałem "POTRZEBNA POMPA PALIWA I MECHANIK"
poczekałem az Filip wróci z parady na byłem pomkę i nagle pojawieł sie mechanik! wymienił pompkę i na wet piwa za to nie chciał!
Jechałem sobie z moja ex na wakacje w Pieniny (będąć już po tradycyjnym zlocie w Sztumie, na którym staram się być co rok) autostradą krakowską i nieoszczędzałem biednego gabika zupełnie. Ciąłem równo jakieś 145 km/h z lekko rozklekotanym przednim zawieszeniem
Zajeżdzam na stację, zatankowałem, odpalam ( o dziwo z trudem!) i nie zdązyłem wyjechać na autostradę, a Yello odmówił posłuszeństwa...
Odprowadziłem go na parking myśląć, że sięzgrzał i dlatego zgasł i gadać nie chce... po jakichś 10 minutach Yello daqlej nie dawał znaku życia, kobieta zaczęła marudzić i dobry humor powoli zaczął mnie opuszczac...
nagle patrzę, a tu autostradą mkine kolumna 3 garby i ogór chłopaków z wołomina ( Trans - LOCO ) Miałem wtedu jeszcze dość oryginalne malowanie (czarny pas przez środek żółtego garba bez zderzaków), więc poznali mnie od razu...
Podjechali, orgia powitań, etc i pytanie czy jadę z nimi na zlot?
Okazało się że jesteśmy jakieś 20 km od Kryspinowa i to własnie w czasie kiedy trwa tam zlot.
Tłumaczę im, że bardzo chętnie i ze mi z nieba spadli, bo garb nie daje znaku życia... Krótka diagnoza - pompka paliwa zdechła.
I teraz się dopiero zaczęło... pompki na zmianę brak, więc wydano mi dyspozucję: skocz po baniak 5-litrowy i zatankuj go. Wykonałem i obserwowałem co się działo dalej : otóż wyjęliśmy tylną szybę, zablokowaliśby tylną klapę w pozycji 'open' za pomocą sznurka i tasmy klejącej. Na z grubsza wypoziomowaną klapę poszla bańka z paliwem połączona z gażnikiem za pomocą rurki od spryskiwacza.
Efekt? ożył natychmaiast!
w takim stanie dojechaliśmy na zlot
Najlepsze to jest to, że jak zaparkowałem to z megafonu usłyszałem "POTRZEBNA POMPA PALIWA I MECHANIK"
poczekałem az Filip wróci z parady na byłem pomkę i nagle pojawieł sie mechanik! wymienił pompkę i na wet piwa za to nie chciał!
A to parszywy niewdziecznik! Albo jeszcze gorzej - abstynent! 