Michał2 napisał(a):qubek napisał(a):Dzikowy napisał(a):Ostatnio z Falkiem wsadzaliśmy silnik do typa 3 i BAAAAARDZO przydają się jakieś rolki do jeżdżenia silnikiem. My zrobiliśmy platformę z desek, na to stare amortyzatory w roli wałków i na to eski, dopiero na to wszystko silnik. Wpasował się momentalnie.
Czuli jak zrobic cos prostego w bezsensownie skomplikowany sposob.
Po pierwsze, wyciagajac silnik z Garbusa najczesciej masz problem z wysokoscia. Zaba z Tesco trudno podniesc go wystarczajaco wysoko zeby wysunac z pod niego gladko silnik. Tu podpowiedz - najwiecej miejsca jest po zdjeciu kola, przez nadkole, bokiem.
A jesli juz chciec na czyms suwac silnik, to wystarczy go opuscic na cos, co sie bedzie suwac po podlodze, cos wystarczajaco mocnego zeby sie nie urwalo. Kawal gumy, dywanu czy cos. I zamiast ciagnac, lapiej popchnac noga - jest ciut silniejsza 
Qubek, co jest "bezsensownie" skomplikowanego w sposobie Dzikowego ?
I przesuwać ciężar "tocznie " jest jakby lżej niż "ciernie" ,nieprawdaż ?
Zwłaszcza po gumie...
Gumy nie polecam - skutek raczej odwrotny
Pomysl Dzikowego jest bezsensownie skomplikowany z dwoch powodow:
Po pierwsze, polozenie silnika na amortyzatorach podnosi go kilka cm do gory, a w domowych warunkach bardzo czesto brakuje np cm zeby wysunac silnik spod samochodu - to utrudnia robote
A po drugie, utrudnia robote niepotrzebnie, bo nie ma zadnego powodu zeby sie bawic w jakies podkladanie sie amortyzatorow pod silnik, wysuwanie ich z tylu i przekladanie do przodu (musi to komicznie wygladac) jesli silnik mozna po prostu przesunac po ziemi. Tak naprawde niczego nie trzeba podkladac, zeby to zrobic, jesli sie podklada to bardziej po to zeby np nie porysowac podlogi garazu albo zniwelowac jakies nierownosci, typu fugi o ktore zaczepialy by sie krawedzie silnika. Co z tego ze toczenie wymaga mniej sily niz pchanie po ziemi, skoro pchanie po ziemi silnika Garbusowego nie jest zadnym problemem (usiasc na tylku ze zgieta noga, oprzec stope o silnik, rozprostowac noge) a robienie jakiejs konstrukcji z desek i rolek to kombinacja kogos, kto sie chyba naczytal za duzo komiksow

A z ta guma to tylko przyklad - kazdy sobie podlozy, jesli bedzie chcial, to co akurat ma pod reka. Ja kiedys mialem kawalek starego tasmociaciagu. Nadal sie swietnie. Wyjdzmy ze swiata teorii, maszyn Ruba Goldberga i tego, jak ktos sobie wyobraza wspolczynnik tarcia gumy. Tu chodzi o danie praktycznej porady.