U mnie jak odpowiednie władze jechały do zgłoszenia, nielegalnej wycinki pomnikowego drzewostanu to przyjechali dopiero na drugi dzień, chyba żeby tylko pieńki pomierzyć.
A potem stwierdzili, że owszem 200letni dąb wycięto nielegalnie, ale jak oświadczył właściciel posesji dąb był schorowany i "zachodziło uzasadnione podejrzenie, że drzewo mogło zagrażać bezpieczeństwu przechodniów" (w lesie), więc znikoma szkodliwość czynu i "nie ma podstaw by podejrzewać, że właściciel nie mówi prawdy" (podstaw nie było bo zdążyli pociąć dęba na kawałeczki, dla mnie to prawie bohater).
Żebyśta się nie zdziwili natychmiastową i prawidłową reakcją
