hamulce 🔒 zamknięty

18 lipca 2004, 19:32
witam. mam problemik. grzeja mi sie hamulce. mam bebny. co zrobic zeby mi sie nie grzaly?
18 lipca 2004, 19:43
A sprawność hamulców się też zmniejszyła??
Na początek sprawdź jak wyglądają szczęki
18 lipca 2004, 19:52
skutecznosc hamulcow sie zwiekszyla do tego stopnia ze mi sam hamuje :( . po przejechaniu kilku kilometrow garbusik mi nie chce na swiatlach ruszyc bo mi pedal hamulca twarnieje. co mam zrobic
18 lipca 2004, 21:06
Być może sprężyny po przyhamowaniu nie ściągają szczęk do poprzedniej pozycji. Pedał twardnieje wtedy, bo płyn został w układzie. Najpewniej tłoczki w którymś cylinderku się zacierają. Sprawdż które to koło, i zdejmij bęben. Rozbierz, wyczyść, leciutko przesmaruj, czasami wystarczy zwilżyć tłoczek płynem hamulcowym, poskładaj, wyreguluj, i powinno być.
Zresztą..., tu jest mnóstwo gości którzy w poniedziałek (teraz robią grilla, otoczeni gaśnicami :-) ) będą wybijać Ci z głowy grzebanie w hamulcach, - posłuchaj ich i jedź do mechanika.
18 lipca 2004, 21:32
etam z tym mechanikiem to chyba az tak strasznie nie jest. No zapewne szczeki nie wracaja do wlasiwej pozycji teraz nalezy zlokalizowac dlaczego. Zmacaj ktory beben sie grzeje i juz zostanie ci "niewiele " :)
www.kaferklub.com
18 lipca 2004, 22:18
Najpierw wyreguluj szczeki. Jak sa za ciasno docisniete do bebnow to beda takie objawy. To pierwsza i podstawowa rzecz, na dodatek nie wymaga rozbierania samochodu. Jezeli po prawidlowej regulacji problem powroci, to gorzej. Moze byc to np rozwarstwiony przewod gietki, ktory dziala jak wentyl i przepuszcza plyn w strone cylinderka, gdy naciskasz pedal, ale nie pozwala mu wrocic. W takim wypadku trzeba zmienic przewod. Ale najpierw regulacja. Jak nie pomoze, to sie bedziemy zastanawiali dalej.
A rzecza ktorej absolutnie nie rob, jest jazda do mechanika. Od hamulcow zalezy twoje zycie, wiec zrob je sam. O kwestii finansowej nie wspomne.
18 lipca 2004, 22:40
"A rzecza ktorej absolutnie nie rob, jest jazda do mechanika. Od hamulcow zalezy twoje zycie, wiec zrob je sam."

Wszystkim tak radzisz? :shock:
18 lipca 2004, 22:50
Ja też...

Ciekawe które drzewo byłoby moje, gdybym wzięła się za hamulce :-D
18 lipca 2004, 23:17
Gdyby Ci sie chcialo wziac za to, to zapewniam Cie, ze nie byloby wiekszych problemow. To zadna filozofia.
A Ty jacie, wydaje mi sie ze albo jestes mechanikiem, albo nie robiles hamulcow w Garbie i nie masz pojecia o czym piszesz
18 lipca 2004, 23:35
:D :D :D :D ... (a może tym i tym?)
Chodzi o to, że nie wszyscy muszą mieć pojęcie.
A poza tym jak Ania miałaby np. zdjąć tylni bęben?
18 lipca 2004, 23:49
Od tego sa ksiazki, internet i koledzy/kolezanki Nikt nie rodzi sie z pojeciem, jak naprawiac hamulce w Garbusie.
Jak by miala odkrecic beben? Kurcze, jak powiem ze moze uzyc dlugiej dzwigni, to zasugeruje ze jest lekka i szczuplutka, majac za dane tylko jej plec. A to seksizm. Jak powiem, ze to ze jest kobieta nie znaczy, ze nie bedzie w stanie, to zasugeruje ze nie jest lekka i szczuplutka. A to...no wiadomo. Nie zasugeruje tego :D Tak czy siak, jakos by sobie poradzila, co za problem. Generalnie do robienia hamulcow i tak potrzebna jest pomoc drugiej osoby, chociazby do odpowietrzania
19 lipca 2004, 00:21
Co Ci nie pasuje? Masz jakis problem? Ja wiem, o czy mowie. Ty - nie jestem przekonany. Powiedz mi, jakie nadprzyrodzone zdolnosci ma mechanik, ze tylko on moze naprawiac hamulce w Garbie?

← Pytania i problemy