I czy się wogóle da?
Rocznik 56, oval jest ze Szwecji, ale ja kupiłem go od Niemca. Jest jedna tablica rejestracyjna (szwedzka) , spisaliśmy umowę w której wpisaliśmy jego numery: nadwozia i rejestracyjny i w umowie napisaliśmy w uwagach "ohne papiere".
Doszedłem do wniosku że nie ma co wycinać blach i przebijać numerów, bo ovalik nie był nigdy ruszany przez żadnego blacharza i nie ma co go psuć. A trzeba przyznać że dzielnie się nawet trzyma jak na 30 lat spędzonych pod sosną.
No i czy jest jakiś sposób na legalne zarejestrowanie go?
Myślałem żeby na początek przetłumaczyć umowę , oclić go , i zamówić ten dokument czy certyfikat "data urodzenia" czy coś? z Wolfsburga (tam chyba będą wszystkie dokładne dane techniczne jak w briefie?). Później udać się do rzeczoznawcy żeby sporządził dokumentację że to "zabytek szczególnie ważny dla historii motoryzacji" it.p itd. i z tym spróbować go zarejestrować.
No i nie wiem czy dobrze kombinuję?
Może lepiej j przez sąd (zasiedzenie czy coś), że jak gdyby ktoś zostawił mi go 5 lat temu do remontu, na podwórku i znikł.
Rocznik 56, oval jest ze Szwecji, ale ja kupiłem go od Niemca. Jest jedna tablica rejestracyjna (szwedzka) , spisaliśmy umowę w której wpisaliśmy jego numery: nadwozia i rejestracyjny i w umowie napisaliśmy w uwagach "ohne papiere".
Doszedłem do wniosku że nie ma co wycinać blach i przebijać numerów, bo ovalik nie był nigdy ruszany przez żadnego blacharza i nie ma co go psuć. A trzeba przyznać że dzielnie się nawet trzyma jak na 30 lat spędzonych pod sosną.
No i czy jest jakiś sposób na legalne zarejestrowanie go?
Myślałem żeby na początek przetłumaczyć umowę , oclić go , i zamówić ten dokument czy certyfikat "data urodzenia" czy coś? z Wolfsburga (tam chyba będą wszystkie dokładne dane techniczne jak w briefie?). Później udać się do rzeczoznawcy żeby sporządził dokumentację że to "zabytek szczególnie ważny dla historii motoryzacji" it.p itd. i z tym spróbować go zarejestrować.
No i nie wiem czy dobrze kombinuję?
Może lepiej j przez sąd (zasiedzenie czy coś), że jak gdyby ktoś zostawił mi go 5 lat temu do remontu, na podwórku i znikł.