Witam.Wyciek oleju z silnika miałem juz od pewnego czasu.Był niewielki."Mokry był lewy spód silnika.Olej dolewałem co jakieś 100-200 km.Ale dzisiaj,kiedy wysoko podniosłem prawy bok auta i uruchomiłem silnik,(w innej sprawie)-zauważyłem ,że z tej "mokrej" strony olej kapie szybkimi kroplami, tworząc dość szybko małą kałużę.Postawcie więc wstępną,oczywiście,dianozę. Czy silnik należy "na gwałt" wyjmować?
Pozdrawiam.
tutuj
Sursum corda !
Sursum corda !