Prace blacharskie 1303

21 czerwca 2009, 14:53
Chcesz powazna odpowiedz?

Jesli chcesz WYREMONTOWAC to niestety bedzie Cie to kosztowalo duzo pieniedzy i duzo czasu.
O zadnych konkretach nie moze byc mowy. Jesli ktos Ci powie teraz, ile konkretnie bedzie kosztowal twoj remont, to oznaczaloby ze ten ktos jest niepowazny a jego wypowiedz nie jest warta czasu poswieconego na jej czytanie.
Nawet znajac dokladny stopien zniszczen, nie da sie przewidziec kosztow, bo skad mozemy wiedziec ile wezma od Ciebie fachowcy i ile czasu zajmie im robota. A my nie znamy tego rozmiaru - wkleiles przeciez kilka zdjec!

Jedyne co z nich widac to to, ze twoj Garbus jest powaznie zardzewialy i wymaga duzo pracy, zeby go WYREMONTOWAC. Przykro mi ze chcialbys juz nim jezdzic i nie chcialbys na niego wydawac pieniedzy, ale trzeba bylo sobie w takim razie kupic innego Garbusa. Zamiast tego masz zgnilego. Buda jest w stanie zlym i nie jest "lekko zardzewiala", ani "nie tak tragiczna". To jest fakt i to sie liczy, a nie to co "chcialbys".
Chcesz WYREMONTOWAC - potrzebujesz kasy i czasu. Inna opcje to kupic innego Garbusa albo odwalic partanine. Ale nie nazywaj jej REMONTEM.

Badz powazny i nie zaklinaj rzeczywistosci, naginajac fakty do tego co chcialbys zeby bylo, a nie jest.
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.
21 czerwca 2009, 15:11
No dobra qubek, ale nie dla wszystkich jest to takie proste. Nie chce bezsensownie zarzynać tego auta, że kupię sobie, pojeżdżę, zezłomuje, kupie kolejnego. To nie o to tu chodzi, nie powiesz mi że każdy kto jeździ już kilka lat garbusem wywala na niego morze kasy i roboty, rozkłada do zera i naprawia wszystko co się da.

Ok nie nazywajmy tego remontem, nazwijmy to partaniną. Partaniną która pozwoli przeżyć temu autu w nie najgorszym stanie do remontu kilka lat, gdy właściciel uzbiera kase na ten remont. Taką partaniną, żeby nie rozpieprzać auta jeszcze bardziej, zalepiać dziury gazetą i te inne, ale taką która coś naprawi. Coś, czyli to co trzeba naprawić, bo nie mów mi że trzeba naprawić wszystko. W teorię rdzawego łepka od szpilki nie wierzę, za krótko żyję żeby zauważyć taką potężną machinę ewolucyjną.

Chciałbym żeby ten garbus jeździł, chociaż jakiś czas. To nie ma być auto którym mam jeździć ciągle i nie robić przy nim nic, ale nie takie które rozbiorę w maczek, wyniosę w częściach na strych i będę składał piaskując, szlifując, smarując, polerując każdą część. Może kiedyś.

Mogę w niego wkładać wiele pracy, rozkładać ale na tygodnie, żeby móc się potem tym cieszyć. A nie na lata, tak żeby się po 5 latach cieszyć że auto w końcu wyruszy z podwórka w całości. Dla mnie to jak wyjechać za granicę i zostawić tu kobietę mówiąc "zobaczysz jak nam się za 3 lata będzie dobrze żyło"...
Kurs prawa jazdy ukończony 24 czerwca! Z wynikami
Egzamin teoretyczny: Zdany, 0 błędów
[L]Wyjeżdżone 39 godzin.
Egzamin praktyczny: Zdany, 0 błędów, 31 minut jazdy
21 czerwca 2009, 15:31
Najlepiej poczekaj na kogos kto napisze "dawaj stary, bierzesz spawarke i jedziesz, na pewno Ci sie uda i nie bedzie tak zle!" jesli to CIe uszczesliwi.

Ja Ci tego nie napisze. Napisze to co widze, a z tego co widze to masz do zrobienia standartowe dolne 20-30 cm samochodu. Masz do wymiany progi, podlogi, doly slupkow itd itp. Na dodatek masz zgnita grodz. Nie znam sie dobrze na przedniej czesci nadwozia do 1302/1303, ale zdjecia nie wroza dobrze. Jesli zaczniesz to rozbierac, to niewiele Ci zostanie. Chyba ze zamiast wierzyc w teorie lebka od szpilki wierzysz w teorie ze mozna zamalowac rdze magicznym srodkiem i ona stanie sie blacha do ktorej mozesz spawac inną blache... Jesli tak to przkro mi, nie pomoge.

Nie stac Cie na ramont to moze po prostu sprawdz czy czesci wazne strukturalnie trzymaja sie kupy (przede wszystkim samolot), zabezpiecz i jezdzij dopoki nie zbierzesz kasy na remont? Wiele osob tak robilo. Czesto to lepsze i mniej szkod przynosi niz odwalanie partaniny.

W twoich wypowiedziach jest tona wishful thinking. Bardzo chcialbys uslyszec ze da sie zrobic szybko, tanio i dobrze. A co jesli jednak sie nie da? Przeciez jakis powod, dla ktorego twoj ojciec tak dlugo reperuje Junaka. A Garbus prostszy w naprawie nie jest.
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.
21 czerwca 2009, 15:40
Po pierwsze smiem twierdzić, że twoje auto jest w takim samym o ile nie gorszym stanie niż moj garbus bo moj garb przed remontem wygladał tak

Jako, że cały remont blacharski robiłem samemu (blacharzem nie jestem) to co zobaczyłem na fotkach wystarczy mi zeby stwierdzić że w Twoim aucie nie istnieją następujące elementy:
-progi
- płaty podłogi
- dolne poszycia wnęk kól z przodu i z tylu
- "rama" chodzi mi o ten element który łaczy przód samolotu z napoleonem (widać na zdjeciu częsciowo odbudowane)


Jesli nie masz cieprliwości i chcesz miec garba na juz to lepiej zostawa blachy takie jakie są, ewentualnie zbaezppiecz je farba lub jakism mazidlem bo takie latanie tylko pogorszy sprawe a wszelskie spawy beda zrodlem korozji.
Jeśli kiedys planujesz zrobic pożądny remont to teraz możesz zając sie profesjonalnie takimi elemenatmi jak drzwi, klapy, blotniki, zderzaki i oczywiscie zaiweszeniem, hamulcami, i silnikem. Bo te lementy nie koliduja z pozsniejszm remontem blacharskim. Będziesz mial je z glowy co znacznie skroci ewentualny remont podlogi i budy.

To twoje auto i zrobisz jak uwazasz ale wiele osob przeszlo podobna drogę i z doswiadczenia moga ci powiedziec ze lepiej zrobic raz a dobrze. Taki remont nie musi trwac 5 lat, ja swojego garba zrobilem w rok. Pracowalem przy nim nawet przy -20...A w garbie zrobione zostalo wszystko, blacharka, lakier, elektryka, zmina silnika na wodniaka, przekladnia kierownicza listwowa, itp.
Robienie na raty moze wyjsc nawet i dluzej. Lepiej wstrzymac sie z remontem pozbierac fundusze i zrobic to raz a dobrze.
www.JazdaGarBusem.pl
21 czerwca 2009, 15:45
Wstyd sie przyznać ale nie zauważyłem że masz przyspawaną bude do podłogi. Remont takiego autka zawsze niesie z soba wiele problemów i niespodzianek oraz jest dość kosztowne nie chce cię martwić ale Kuba ma racje jak chcesz jeżdzic kup drugiego.
21 czerwca 2009, 16:15
A ja na opak. Dawaj szlifierkę w dłoń i jakąś drucianą szczotkę na nią i jedziesz i czyścisz. Nie ogarniam zupełnie blacharki w garbusie, się przyznać muszę, ale jeżeli coś zostanie z samochodu po takim czyszczeniu to Unikor, pędzelek i malujesz blachę. W ten sposób na jakiś czas zatrzymasz proces korozji. Może się okazać też, że nic z niego nie zostanie, czyli albo remont, albo partanina, albo, u nas się mówi "Strażacka przyjmie wszystko".
Aha i jeszcze:
Grysik napisał(a):nie powiesz mi że każdy kto jeździ już kilka lat garbusem wywala na niego morze kasy i roboty, rozkłada do zera i naprawia wszystko co się da.
Inne wozidła się żądzą podobnymi prawidłami jak garby więc, nie każdy tak robi bo nie każdy tak musi zrobić. Po co robić coś co jest dobre, natomiast jeżeli coś jest złe to powinno się to zrobić. Blachę można zrobić dobrze i źle, to co pokazałeś Ty powinno się wypiaskować, żeby wypiaskować, powinno się rozebrać wóz. A jak zaczniesz rozbierać to wyjdzie tysiąc rzeczy innych.
I z autopsji, nie mam takiej tragedii u siebie, natomiast uznałem, że na remont na razie mnie nie stać, więc ograniczam do minimum jazdę grzmotem co się dam zabezpieczam jak napisałem, na resztę będę się przyglądał bezczynnie jak korozja postępuje... W życiu nie dam auta komuś na naprawę za 2tysiące, zeby odwalił partaninę.
Zdjęcie nie zachowało się A jaki Ty masz pomysl na swoj samochod???
SHIFT TO DAF...YOU'LL NEVER SHIFT AGAIN
21 czerwca 2009, 20:40
sporo roboty masz sporo i czasu pochłonie i pieniędzy a najgorsze ze części blacharskie do 1302 i 1303 kosztują sporo więcej niż np do mexa-zobacz np napoleon, ścianę grodziowa ,błotniki itd .zbieraj kasę na kupkę na remont a puki co śmigaj tak jak jest.
22 czerwca 2009, 09:01
Weź i dokładnie obejrzyj to auto z przodu. Ja swoje stare 1302 pociąłem.... Było tak zjedzone, że wystarczyło przeciąć dach, progi i w dwie osoby ODERWAĆ przód. Zero mocowań tych co pokazał Royce (do samolotu), max przerdzewiałe na wylot blachy których śruby widać pod kołem zapasowym, tylko mcpersony trzymały ;-)

Jak to powiedział mi kiedyś comet "garb jeździł bo miał na masce znaczek VW, a to zobowiązuje" :D

Jeśli chcesz jeździć autem to rób etapami. Mozę to nie jest dobre wyjście, ale...
22 czerwca 2009, 09:28
Może poszukaj budy w dobrym stanie do małej blacharki wyjdzie taniej a podłogę kupisz nową i wstawisz...czasem nie opłaca sie ratowac bo koszta kosmiczne i efekt marny.
Zdjęcie nie zachowało się

http://mrowkowozownia.blog.pl/
22 czerwca 2009, 12:51
No i o takie coś mi chodziło - etapami, czyli powiedzcie mi realnie co mogę zrobić z tym - zabezpieczyć tak żeby było trochę lepiej. Może druga buda to wcale nie jest zły pomysł... Buda faktycznie przyspawana jest prawie wszędzie, więc zdjęcie jej na razie nie wchodzi w grę - to mnie po prostu przerośnie. Ale co jest tutaj najważniejsze? Może mi ktoś z tym pomóc? Co zabezpieczyć, co wyspawać z tych istotnych elementów, a co można w tej chwili olać?

Qubek wiem że to wishful thinking. Wiem dlaczego ojciec tyle składa Junaka. I wiem też że gdybym miał tak składać garba to chwilowo zabraknie mi energii dla niego.

Chce go pomalować i naprawić na tyle żeby mógł jeszcze kilka lat bezpiecznie i bez większych problemów pojeździć. A potem pomyśle o prawdziwym remoncie. Jak już środek wyciągnąłem no to warto by było może cokolwiek zrobić?
Kurs prawa jazdy ukończony 24 czerwca! Z wynikami
Egzamin teoretyczny: Zdany, 0 błędów
[L]Wyjeżdżone 39 godzin.
Egzamin praktyczny: Zdany, 0 błędów, 31 minut jazdy
22 czerwca 2009, 12:57
Grysik napisał(a):Chce go pomalować i naprawić na tyle żeby mógł jeszcze kilka lat bezpiecznie i bez większych problemów pojeździć. A potem pomyśle o prawdziwym remoncie.
Kilka lat....to obawiam się,że nie tym garbem.
Nieznośna lekkość butów
22 czerwca 2009, 13:57
Grysik napisał(a):No i o takie coś mi chodziło - etapami, czyli powiedzcie mi realnie co mogę zrobić z tym - zabezpieczyć tak żeby było trochę lepiej. Może druga buda to wcale nie jest zły pomysł... Buda faktycznie przyspawana jest prawie wszędzie, więc zdjęcie jej na razie nie wchodzi w grę - to mnie po prostu przerośnie. Ale co jest tutaj najważniejsze? Może mi ktoś z tym pomóc? Co zabezpieczyć, co wyspawać z tych istotnych elementów, a co można w tej chwili olać?

Qubek wiem że to wishful thinking. Wiem dlaczego ojciec tyle składa Junaka. I wiem też że gdybym miał tak składać garba to chwilowo zabraknie mi energii dla niego.

Chce go pomalować i naprawić na tyle żeby mógł jeszcze kilka lat bezpiecznie i bez większych problemów pojeździć. A potem pomyśle o prawdziwym remoncie. Jak już środek wyciągnąłem no to warto by było może cokolwiek zrobić?

Sprawdż czy koła mają czego się trzymać zeby nie było tak ze jak załadujesz 4 osoby na pokład i wpadniesz w dziure coś się urwie albo zrobi sie dziura ( mi tak zaczeła pekac blacha przymocowaniu mcprsona - z tego co widzialem na zdjeciach u ciebie tez jest z tym kiepsko. I radze Ci coś zrobic z prawym slupkiem drzwiowym, bo z tego co widac na zdjęciu wszystko jest tam przegnite (slupek ma podwójna blache, mozesz wyciać to co jest przegnite i sprobowac zlapac wnetrze slupka z progiem- o ile bedzie co lapac..w tym wypadku szkoda kasy ale mozesz kupic rperaturke slupka
Zrób hamulce, zawieszenie itp. Z elementów to możesz tak jak pisałem zająć się błotnikami, drzwiami i klapami.

Jak masz juz zdemontawane wnetrze to pospawaj albbo ponituj je tak zeby ci sie woda nie lala.

Kupno drugiej budy to w twojej sytuacji chyba jedyne wyjscie bo jazda twoim garbem do najbezpieczniejszych nie bedzie należała...

Ja po rozebraniu swojego garba zastanawialem sie jak to sie wszystko kupy trzymalo a uwierz mi ze wygladał znacznie lepiej od twojego, z podspodu nie było dziur widać a i w srodku jedynie przy nogach kierowcy byl wyżarty próg. Dopiero po rozebraniu i "obstukaniu" auta wszystko sie posyapalo, bo wczesniej trzymalo sie na konserwacji.....
www.JazdaGarBusem.pl
23 czerwca 2009, 11:53
Royce napisał(a):Dopiero po rozebraniu i "obstukaniu" auta wszystko sie posyapalo, bo wczesniej trzymalo sie na konserwacji.....
Już wiem na czym mi się auto trzyma... Większości problemów widać nie widzę bo zalane bitexem a ja mam oko niewprawne.

Hamulcami się już zająłem, ten macpherson może być faktycznie podejrzany, trzeba się przyjrzeć. Słupek też jakoś poprawię i poproszę blacharza żeby zaspawał te dziury które są widoczne.

Mam nadzieję że to jednak trochę pojeździ... głupio by było rozpaść się na drodze.
Kurs prawa jazdy ukończony 24 czerwca! Z wynikami
Egzamin teoretyczny: Zdany, 0 błędów
[L]Wyjeżdżone 39 godzin.
Egzamin praktyczny: Zdany, 0 błędów, 31 minut jazdy

← Pytania i problemy