Pamietam ze kiedys, na jakims zlocie, uczestniczylem w dyskusji na temat pozycjonowania rynkowego poszczegolnych samochodow dostawczych produkowanych w PRL. Zaczelo sie od tego ze nasz polski Zuk (wbrew swojej nazwie tlumaczacej sie na jezyk angielski jako beetle, a na niemiecki jako kafer) jest tak naprawde odpowiednikiem Ogorka. Stwierdzilem wtedy ze to jest taki 'polski Ogorek dla rolnikow'. na to moj kolega trzezwo (mimo stanu glebokiego upojenia alkoholowego) zauwazyl ze dla rolnikow byl Tarpan, a Zuk moze byc conajwyzej dla robotnikow. Tu zapanowala pewna konsternacja, poniewaz zostala jeszcze Nysa i nie wiedzielismy przez chwile jakiej klasie spolecznej ja przypisac. Dlugo sie jednak nie namyslajac stwierdzilismy ze Nysa to Polski Ogorek dla Inteligencji.
Ale oczywiscie inteligencja wtedy nie krolowala, dlatego wybor na krola samochodow pojazdu przeznaczonego dla klasy robotniczej, jako panujacej, wydaje mi sie pomyslem slusznym.
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.